Dobra książka dla dzieci, czyli jaka?

Często piszemy o książkach dla dzieci, polecamy te, które „wpadły nam w oko” i uważamy je za pożyteczne w szerokim tego słowa znaczeniu. Choć może słowo pożyteczne brzmi tak praktycznie i siermiężnie, to chodzi nam o pokazywanie literatury dziecięcej, tej najlepszej jakości, oddziałującej wielowymiarowo. Szukamy książek o niebanalnej szacie graficznej, niejednokrotnie będących zbiorem obrazów, które wraz z tekstem można śmiało nazwać dziełem sztuki. Interesują nas książki inteligentne, czyli składające się z warstw, bo wielką  przyjemnością jest szukanie znaczeń ukrytych w obrazach i w tekście. Tego typu literatura nie nudzi się dzieciom i dorosłym. Można do niej wielokrotnie wracać i inspirować się wciąż na nowo. Naszych ulubionych książek nie znajdziecie w popularnych, sieciowych sklepach, mieszkają one w małych księgarniach, takich jak ta: https://www.facebook.com/ksiegarnia.ambelucja/ http://www.ambelucja.pl/

93[1]

a wydawane są przez równie niewielkie wydawnictwa, które stawiają na jakość, a nie na ilość i idą pod prąd komercyjnym trendom.

Dlaczego o tym dzisiaj piszemy? Niedawno ukazał się wywiad z dr Małgorzatą Cackowską, pedagogiem z Uniwersytetu Gdańskiego, pod tytułem: Dziecięca kraina kiczu. Jak wychowujemy pokolenie konsumentów.  Szeroko opowiada on o tym wszystkim, co staramy się wraz z każdym wpisem przekazywać na tym blogu. Polecamy Wam zatem ten tekst, pod którym śmiało możemy się również podpisać popierając zawarte w nim tezy:

http://trojmiasto.wyborcza.pl/trojmiasto/7,35612,21992075,kraina-kiczu-jak-wychowujemy-pokolenie-konsumentow.html

Przytoczony poniżej fragment niech będzie zachętą to przeczytania całości i do dyskusji o zjawisku obserwowanym na każdym kroku w edukacyjnej przestrzeni przedszkoli i szkół:

Zamykamy dzieci w cukierkowym, kiczowatym świecie?

– Takie są wnioski z wywiadów przeprowadzanych w domach badanych i potwierdzonych w badaniu ilościowym. Dzieci są otoczone mnóstwem zabawek: seriami, kolekcjami czy przypadkowymi modnymi przedmiotami. Rodzicom z klasy średniej nie brakuje na nie pieniędzy. Czasami zabawek jest tak dużo, że powoduje to agresję – tak było w jednej z rodzin. Opiekunowie sami przyznali, że gdy ograniczyli dziecku liczbę zabawek, stało się spokojniejsze. W środowisku przeładowanym bodźcami dzieckiem targają emocje. Jest wkurzone, ale samo nie rozumie dlaczego. Rodzice też tego nie wiedzą. Powinni jednak zdawać sobie z tego sprawę nauczyciele i nauczycielki, a tego także nie widać. Podobna estetyka panuje w wielu przedszkolach. To horror i powszechne szaleństwo kiczu.

W dodatku w przedszkolach grasuje Wściekły Rychu.

– Kto?

– Tak nazwałam proceder, który odkryłam kilka lat temu, podczas innych badań. Wściekły Rychu to facet, który ma sprytny biznesplan: chodzi po przedszkolach z kartonem najtańszych książek, kupowanych hurtowo, ale takich, które trafiają okładką w samo sedno, np. „Podróże Geniusza”. Zostawia je na tydzień lub dłużej i namawia do kupowania. Potem wraca i zbiera kasę. Taka postać działa w wielu rejonach Polski. W ten sposób Wściekły Rychu kształtuje świadomość nauczycieli, dyrektorów i rodziców, którzy – jak się okazuje – nie znają bogatej oferty rynkowej, w większości nie mają pojęcia, gdzie kupować dobre książki dla dzieci. Wydawcy książek, które są wartościowe, pomagają przełamywać schematy, nie mają z nim szans.”

oprac. Iza Banaszczyk

 

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s