Świąteczne małe prace ręczne

Świąteczne drobiazgi do samodzielnego wykonania. Dwa pomysły w stylu „mała rzecz, a cieszy”.

Do wykonania przypinki potrzebne nam będą: drewniane klamerki, kawałek wełny, małe pompony, biała farba akrylowa, czarny mazak i klej typu magic.

Gotowe bałwanki, skrzaty, renifery mogą trzymać kartki z życzeniami, albo paczki z prezentami

Inspiracją do stworzenia oszronionych lampionów był ten film: https://www.facebook.com/BlogMojeDzieciKreatywnie/videos/572997083447201/

Oprócz małych słoików powinniśmy przygotować, klej w płynie ( np. magic albo wikol), sztuczny śnieg, pędzel, wstążki, sznurki, klej na gorąco.

Ozdobą mogą być nasze „naklejki” , czyli obrazki wycięte z papieru samodzielnie pokolorowane i przyklejone klejem na gorąco.

Zamiast sztucznego śniegu możemy użyć cukru lub gruboziarnistej soli.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Świąteczna książka kucharska jako klasowy projekt

Zbieranie przepisów na świąteczne potrawy to dobry pretekst do podjęcia wspólnych działań i stworzenia jedynej w swoim rodzaju książki kucharskiej. Ten pomysł nie jest nowy i szczególnie oryginalny. To w prostocie jest jego siła. Gdy każdy wywiąże się z zadania i dołoży swój rodzinny przepis albo sposób wykonania swojej ulubionej potrawy to będzie miał udział w tworzeniu pewnej całości i realizacji konkretnego, namacalnego celu. Poza tym uczniowie będą mieli możliwość zadbania o estetykę i jakość pisanej razem książki.

My dzielimy się dzisiaj z Wami materiałami graficznymi, które pomogą uspójnić pisane ręcznie przepisy. Dodatkowo dodajemy projekty okładek. Reszta należy już do Waszych uczniów.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Zapal światło w kamieniczce

Chcielibyśmy zaprosić szkoły i przedszkola do udziału w wyjątkowej inicjatywie. Wspominając Prezydenta Pawła Adamowicza stworzymy dosłownie i w przenośni ul. Długą. Potrzebne do tego będą własnoręcznie wykonane lampiony – kamieniczki. Tworzy się je ze zwykłych słoików i niezwykłych szablonów, które udostępniamy tu, na blogu.

Aby zrobić taki lampion potrzebujemy:

  • słoik o prostych ściankach, może być litrowy, albo taki po dżemie,
  • klej na gorąco
  • wydrukowane na sztywnych kartkach szablony, w których okienka wycinamy nożykiem do tapet

Zapraszamy do udziału w tym projekcie. O wszystkim będziemy informować na stronie Kreatywnej Pedagogiki na Facebooku, tymczasem możemy w ramach świątecznych warsztatów tworzyć lampiony – kamieniczki.

Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Muminki w teatrzyku Kamishibai

W dobie smartfonów i nowoczesnych technologii ta stara forma przekazu zyskuje na wartości i skupia uwagę widzów w całkiem odmienny sposób, zapraszając ich w podróż do świata wyobraźni i wrażliwości.

Dzisiaj, z myślą o grudniowych lekcjach chcemy zaprezentować opowiadanie trochę świąteczne, trochę zimowe i z dużą ilością śniegu. 

Ciekawe, o czym myślała Tove Jansson pisząc CHOINKĘ, jedno z „Opowiadań z Doliny Muminków”?

Może zastanawiała się, na czym polega prawdziwe świętowanie? Może chciała nam powiedzieć, że świętować to znaczy być z najbliższymi i dzielić się tym, co każdy ma najcenniejszego, a przygotowania nie powinny zepsuć radości płynącej ze świąt? Może patrzyła na święta z perspektywy dziecięcych emocji, pytań, oczekiwań?

Historia odkrywania przez Muminki prawdziwej istoty Wigilii jest idealnym pretekstem do rozmowy o tym, co ważne. Możemy ten pomysł zrealizować na godzinie wychowawczej, na języku polskim, w nauczeniu wczesnoszkolnym, a nawet na lekcjach języka obcego. (Jeżeli chodzi o języki obce, to zapraszamy na blog Frau Buda, gdzie znajdziecie scenariusz takiej lekcji. https://fraubuda.wordpress.com/2019/11/25/muminki-na-lekcji-jezykow-obcych/

Podzieliłyśmy opowiadanie na 10 części, do których Magda wykonała 10 ilustracji. Do przedstawienia historii Muminków możecie użyć całego oryginalnego tekstu lub przygotowanego przez nas streszczenia– trochę skróconego i podzielonego na poszczególne ilustracje.

1. Jeden z Paszczaków stał na dachu i grzebał w śniegu, aż się dogrzebał do klapy. Nie pamiętał, czy otwiera się do środka, czy na zewnątrz, więc tupnął w nią ostrożnie. Ona otworzyła się natychmiast i Paszczak spadł w dół. Na dole leżała pogrążona w śnie zimowym rodzina Muminków. Spali już od kilku miesięcy i mieli zamiar spać aż do wiosny.

„Nudzicie mnie tym waszym spaniem, a wigilia się zbliża, może nadejść dosłownie w każdej chwili!” – krzyczał Paszczak.

„Czy to już wiosna?” – mruknął Muminek.

„Wiosna? Mówiłem o wigilii. A ja nic nie zdążyłem przygotować i nic nie mam … Wszyscy biegają jak zwariowani, a nic jeszcze nie gotowe!”. I Paszczak tupiąc głośno, wyszedł z powrotem na schody i wylazł przez klapę w dachu.

2. „Mamusiu! Zbudź się!” – zawołał Muminek przerażony. – „Stało się coś strasznego! To się nazywa wigilia!”

Obudzona rodzina Muminków wyszła na zewnątrz, a cała dolina pokryta była mokrą watą, góry i drzewa, i rzeki, i cały dom. I było zimno, jeszcze zimniej niż w kwietniu.

„To się nazywa wigilia?” – spytał Tatuś zdziwiony. 

„Ależ Tatusiu, to śnieg!” – powiedział Muminek. Minęła ich ciotka Paszczaka, ciągnąc świerk na sankach.

„A więc obudziliście się? No, wreszcie.” – powiedziała obojętnie. – „Postarajcie się o choinkę, zanim się ściemni.” – i ruszyła dalej.

„Ona powiedziała – zanim się ściemni.” – szepnęła Panna Migotka. – „A więc niebezpieczeństwo nadejdzie dziś wieczorem”

„Widocznie trzeba mieć choinkę, żeby jakoś sobie dać radę.” – zastanawiał się Tatuś. – „Nic z tego nie rozumiem.”

3. Tatuś mimo grożącej katastrofy postanowił nie ścinać żadnego ze swoich świerków. Przelazł przez sztachety do sąsiadki Gapsy i wybrał duże drzewo, świerk, który na pewno na nic szczególnego nie mógł się jej przydać.

„Myślisz, że chodzi o to, żebyśmy się w nim schowali?” – spytał Muminek.

„Nie wiem” – odrzekł Tatuś, nie przestając rąbać. – „Nic z tego wszystkiego nie rozumiem”

4. Zbliżali się już do domu, gdy nagle wpadła na nich Gapsa ze stosem torebek i paczek w objęciach. Na szczęście nie poznała własnego świerka.

„Tłok, rozgardiasz!” – krzyknęła.

„Choinka” – przerwał jaj Tatuś Muminka i chwycił ją rozpaczliwie za futrzany kołnierz. – „Co się robi z choinką?”

„Choinka?” – powtórzyła Gapsa nieprzytomnie. – „Choinka? Ach, to okropne! Nie to straszne … przecież trzeba ją ubrać … Jak ja to wszystko zdążę …” Mówiąc to upuściła paczki w śnieg, czapka zsunęła się jaj na pyszczek i gotowa była niemal się rozpłakać ze zdenerwowania.

5. W domu Mama zmiotła śnieg z werandy, przygotowała pasy ratunkowe i aspirynę, strzelbę Tatusia i gorące okłady. Bo przecież nigdy nic nie wiadomo … Na samym brzegu kanapy siedziało malutkie leśne stworzonko i piło herbatę. Siedziało przedtem w śniegu pod weranda i wyglądało tak mizernie, że Mama zaprosiła je do domu. 

„Proszę, oto choinka – powiedział Tatuś. – „Gdybyśmy tylko wiedzieli, do czego ona ma służyć. Gapsa twierdzi, że trzeba ją ubrać. A może ty wiesz, jak się ubiera choinkę?”

„Ładnymi rzeczami. Najładniej jak się tylko umie. Tak słyszałem …”  – powiedziało nieśmiało stworzonko.

6. Wynieśli więc zaraz choinkę przed dom i osadzili ją mocno w śniegu. Następnie zabrali się do przybierania jej … Udekorowali ją muszlami, które latem zdobiły grządki kwiatków i naszyjnikiem z pereł Panny Migotki. Zdjęli kryształowe wisiorki z żyrandola w salonie i zawiesili je na gałęziach, a na samym szczycie umieścili jedwabną różę, którą Mama Muminka dostała od Tatusia. Wszyscy znosili co mieli najładniejszego, by ubłagać niepojęte moce zimy.

Kiedy choinka była już gotowa, znowu minęła ich ciotka Paszczaka.

„Coś podobnego! – wykrzyknęła ciotka Paszczaka. – Wyście zawsze byli dziwni. No, ale spieszę się … Muszę zrobić jedzenie na wigilie …”

„Jedzenie?” – powtórzył Muminek zdziwiony. „To ona je?”

Ale ciotka już nie słuchała. „Myślisz, że dacie sobie radę bez jedzenia?” – powiedziała niecierpliwie i ruszyła dalej po zboczu.

7. Mama krzątała się w kuchni przez całe popołudnie. I tuż przed zmierzchem jedzenie dla Wigilii było gotowe i stało w małych filiżankach wokół choinki. Był tam sok owocowy i zsiadłe mleko i ciasto z czarnymi jagodami i grog i różne inne smaczne rzeczy, które rodzina Muminków lubiła.

„Czy myślisz, że Wigilia jest bardzo głodna?” – spytała Mama z niepokojem.

8. Nisko w dolinie we wszystkich oknach zaczęły zapalać się światła. Świeciło się pod drzewami i z każdego gniazda wśród gałęzi, migoczące płomyki świec biegały w pośpiechu przez zaspy śnieżne. 

Wówczas Muminek wszedł do domu i zebrał wszystkie świece, jakie mógł znaleźć. Następnie powtykał je w śnieg wokół świerka i zapalił ostrożnie, jedną po drugiej …

Wśród drzew krążył jeszcze Paszczak.

„Hej!” – zawołał Muminek cicho. – „Czy ona już niedługo nadejdzie?”

„Nie przeszkadzaj.” – parsknął Paszczak z nosem pochylonym nad długą listą, na której prawie wszystko było poprzekreślane.

„Co się stało?” – spytał Muminek.

„Prezenty!” – wybuchnął Paszczak. – „Coraz więcej prezentów z każdą wigilią!”

9. Cóż można było zrobić innego? Rodzina Muminków weszła do domu, żeby poszukać prezentów. Tatuś wybrał swoją najlepszą przynętę na szczupaki, która była umieszczona w bardzo ładnym pudełku, i na wierzchu napisał: „Dla Wigilii”… Panna Migotka ściągnęła pierścionek z palca u nogi, … A Mama otworzyła swoją najskrytszą szufladę i wyjęła z niej książkę z kolorowymi obrazkami, jedyną książkę z kolorowymi obrazkami w całej dolinie. To, co zapakował Muminek, było tak ładne i tak osobiste, że nikomu nie chciał tego pokazać. Po czym wszyscy usiedli na śniegu i czekali na katastrofę.

Czas mijał, ale nic się nie działo.

Małe leśne stworzonko przyprowadziło z sobą wszystkich swoich krewnych i przyjaciół swoich krewnych, a wszyscy byli jednakowo mali, szarzy i wynędzniali i zmarznięci. 

„Przyjemnej wigilii!” – szepnęło leśne zwierzątko nieśmiało.

„Jesteś pierwszy, który uważasz, że Wigilia może być przyjemna.” – odpowiedział Tatuś Muminka – „Czy wcale się nie boisz, co będzie, kiedy wreszcie nadejdzie?”

10. „Przecież już jest.” – szepnęło leśne stworzonko – „Czy można popatrzeć? Macie taką prześliczną choinkę. I tyle jedzenia. I prezentów. Przez całe moje życie marzyłem o tym, żeby przypatrzeć się temu z bliska.”

Zaległa zupełna cisza. Czuło się, jak podziwiają i tęsknią, odczuwało się to coraz silniej i silniej, aż w końcu Mama Mumnika przysunęła się bliżej do Tatusia i szepnęła:

 „Czy nie uważasz …”

„Tak …” – odpowiedział Tatuś, a Muminek powiedział do leśnych stworzonek:

„Proszę, to wszystko należy do was.”

„W każdym razie nie boję się już Wigilii.” – stwierdził Muminek. „Paszczak i Gapsa, i ciotka Paszczaka musieli to wszystko źle zrozumieć.”

Skrócone przez nas opowiadanie do druku:

Obrazki wystarczy wydrukować i zabrać teatrzyk Kamishibai ze sobą do szkoły.

Pozdrawiamy muminkowo Magdalena Buda i Iza Banaszczyk

Czyja to piwnica?

Piwnice, strychy, spiżarnie, schowki to od zawsze obecne w literaturze miejsca, które kryją jakieś tajemnice, rozbudzają wyobraźnię, a ich opis staje się niejednokrotnie początkiem niezwykłej opowieści.

Tak było i tym razem, gdy na Festiwalu Literacki Sopot, na stoisku Wydawnictwa Dwie Siostry trafiłyśmy na tę ciekawie ilustrowaną książkę.

Od razu wiedziałyśmy, że „Piwnice. Zagadki spod podłogi” autorstwa Aleksandry Cieślak i Dominiki Czerniak zabierzemy ze sobą do szkoły.

Czytając zagadki i tworząc według tych opisów własne ilustracje już można przeprowadzić ciekawe zajęcia ćwicząc czytanie ze zrozumieniem, lub zapamiętywanie ze słuchu, koncentrację, spostrzegawczość, bogacąc słownictwo.

My jednak poszłyśmy o krok dalej i to własnie szata graficzna książki zainspirowała nas do stworzenia własnych wielkich, otwieranych piwnic, które będą skrywały tajemnice. A jakie? Tego dowiemy się już od uczniów.

Każda piwnica powstała ze złożonej na pół kartki z bloku flipchart. Na zewnętrznej stronie czarnym mazakiem narysowałyśmy zbite z desek drzwi i wycięłyśmy ich nieregularny kształt.

Z kolei wewnątrz każdej znalazł się jakiś „klasyczny” piwniczny element :), a to żarówka na kablu, a to regał, drabina, krzesło bez nogi, mały kudłaty mieszkaniec…. Wszystko po to, aby zachęcić dzieciaki do dalszego samodzielnego działania.

Przygotowałyśmy również stare kolorowe czasopisma wnętrzarskie, nożyczki, kleje, pastele i karty, z których można było powycinać słoiki i sympatyczne małe stworzonka.

Piwnice są specjalnie wykonane w tak dużym rozmiarze, bo jednym z celów tego zadania jest skuteczna praca w grupie.

Jaką instrukcję otrzymują uczestnicy?

„Wyobraźcie sobie lokatora bądź lokatorów, któregoś z mieszkań budynku. Pomyślcie o zainteresowaniach, wykonywanym zawodzie, codziennym życiu tej osoby (lub osób). Następnie wspólnie urządźcie tę piwnicę tak, aby jej wyposażenie pomogło w opowiedzeniu historii o nim ( lub o nich). ”

Gdy prace są już skończone ( dajmy czas ograniczony do 20 minut) to zanim je otworzymy i pokażemy całej grupie, prosimy najpierw o krótki wstęp. Pytamy, na którym piętrze mieszka właściciel, jakie ma mieszkanie, czy ma zwierzęta itd.

Dalszą część zadania możemy poprowadzić na dwa sposoby:

  1. Zachęcamy uczniów do snucia opowieści, w której charakteryzują osobę poprzez zgromadzone przez nią przedmioty
  2. Inne grupy bacznie przyglądają się szczegółom i poprzez zadawanie pytań próbują odgadnąć kim jest właściciel piwnicznych zbiorów.

Charakterystyki mogą też powstawać w formie spisanych opisów miejsca, postaci, czy innych form literackich. Wszystko zależy od wieku uczniów i tego jak chcemy wykorzystać ten pomysł.

Przedstawione na zdjęciach prace powstały podczas spotkania grupy ARTETERAPIA w ramach Kreatywnej Pedagogiki oraz zajęć ze studentami kierunku PEDAGOGIKA.

Inspiracje te zostały już zabrane do szkół i przedszkoli, a my jesteśmy bardzo ciekawe z jakimi wrażeniami wrócą nauczyciele i do czego przydały się nasze piwnice.

Ostatni kolaż to zagadka dla Was, drodzy czytelnicy, pewnie nie trudna do odgadnięcia.

Komu w domu się nie mieszczą : świąteczne dekoracje, laurki, segregatory, przebrania, skakanki, siatki pełne rolek od papieru, słoiki z zakrętkami i wiele innych rzeczy o nazwie „przydasie” ?

Jak możemy jeszcze przełożyć ten pomysł na realizację podstawy programowej w przedszkolu i edukacji wczesnoszkolnej?

Piwnica może tradycyjnie wypełnić się przetworami, a nasi uczniowie najpierw otrzymają papierowe słoiki, w których narysują : ogórki, dynie, śliwki, jabłka, itd. Potem układając je w piwnicach podzielą na kategorie – owoce i warzywa, oraz przykleją samodzielnie napisane etykiety ( zależnie od wieku dzieci )

To miejsce może być też zwyczajowy składzikiem dla prawdziwego ogrodnika. Przygotowujemy wtedy zdjęcia lub dzieci same rysują ogrodowe sprzęty, akcesoria, nasiona, cebule itd. Teraz do piwnicy chowamy wszystko na zimę. Z kolei wiosną wrócimy do tego tematu i symbolicznie wyjmiemy cały potrzebny nam sprzęt zanim wyruszymy do naszego przedszkolnego lub szkolnego ogródka.

Podczas lekcji angielskiego możemy ćwiczyć słownictwo w samodzielnie przygotowanym słowniku obrazkowym.

Jak możemy przełożyć ten pomysł na realizację podstawy programowej w klasach starszych?

Własna aktywność podczas projektowania sprawi, że uczniowie chętniej będą tworzyli opisy miejsca i osób, albo opowiadania.

Na godzinie wychowawczej możemy w ten sposób przeprowadzić trening twórczości rozwijając kreatywność, integrując klasę, ucząc pracy w grupach.

A ty, drogi czytelniku, jak wykorzystasz piwnice i ich tajemnice na swoich lekcjach? Koniecznie opowiedz nam o tym w komentarzu, lub na stronie Kreatywnej Pedagogiki na Facebooku.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Cały ten Jazz… Muzyka w przedszkolu

Jest takie powiedzenie w języku polskim: „O gustach się nie dyskutuje” . Otóż jest ono o tyle fałszywe, co i szkodliwe. Ta łacińska sentencja de gustibus non est disputandum, kończy zazwyczaj wymianę zdań na temat osobistych preferencji i upodobań. Oczywiście bywają one bardzo różne i często mamy do naszych wyborów bardzo emocjonalny stosunek. Jednak w dziedzinie edukacji warto być ponad tym i cały czas rozwijać swoje gusta otwierając umysł i zmysły na różne rodzaje sztuki. Gdy mamy wpływ na kształcenie innych, zadbajmy o swoje własne kompetencje. To taki krótki apel na początek. Dlaczego o tym piszę? Bo dziś będzie mowa o muzyce. Zanim podzielę się z Wami moim odkryciem i „całym tym jazzem” to przywołam pewną sytuację, która została w mojej pamięci. Wyobraźcie sobie typowe polskie osiedle wysokich bloków z lat 70 -tych, a wśród nich parterowy budynek z oknami obklejonymi kolorowymi wycinankami i równie kolorowym placem zabaw dookoła. Cóż to może być za miejsce? Nie trudno zgadnąć, każdy wie, każdy zna – to publiczne przedszkole. To pójdźmy krok dalej i wykorzystajmy jeszcze naszą wyobraźnię w obrębie kolejnych zmysłów. Jest bardzo ciepłe czerwcowe popołudnie, dzień wymarzony do spędzania go na świeżym powietrzu i tak też się dzieje w owym przedszkolu. Dzieci na placu zabaw, okna szeroko otwarte, a w jednym z nich odtwarzacz płyt CD, a jak odtwarzacz to i muzyka roznosząca się echem po całym osiedlu. Co to za muzyka? Zgadniecie? To „Smerfne Hity”. Kto nie zna tego zjawiska z lat 90′ niech sobie sprawdzi w internetowej wyszukiwarce. Przywołana przeze mnie scenka nie jest jednak wspomnieniem z tak dalekiej przeszłości. Choć domyślam się, że skoro nauczycielki wybrały tę, a nie inną muzykę dla swoich przedszkolaków i przez parę godzin „karmiły” nią zarówno dzieci jak i przechodniów, same musiały mieć jakiś osobisty sentyment do tych piosenek. Tu nasuwają się pytania, które zadawałam sobie mijając 3 razy tego dnia to przedszkole: Po co? Co zyskały dzieci z tak spędzonego na dworze czasu? Czy nie mogły po prostu słuchać głosów przyrody i siebie nawzajem uczestnicząc w dowolnych zabawach? Po co fundować dzieciom dodatkowe, tak silne bodźce w momencie gdy i tak mają ich nadmiar? W końcu, czy naprawdę nie ma innej muzyki dla dzieci? ( a tak na marginesie teksty owych „Smerfnych Hitów” wcale nie są dla dzieci)

Ciągle wierzę, że jednak można inaczej. Tylko trzeba znać miejsca, w których znajdziemy wartościową muzykę, bez zbędnej oprawy, elektronicznych modyfikacji, nadmiaru dźwięków. Bo dobra muzyka sama się obroni, nie trzeba jej pakować w przekolorowane teledyski, z pulsującym światłem i jaskrawymi barwami, gdzie dynamika zmieniających się obrazów wprowadza dodatkowy niepokój. Piszę to wszystko mając na uwadze dziecięcą wrażliwość i naturalną przecież w tym wieku niedojrzałość układu nerwowego. Skoro właśnie układ nerwowy w wieku przedszkolnym tak intensywnie się rozwija, a tempo życia i liczba otaczających nas bodźców wciąż wzrasta, zadbajmy o takie środowisko edukacyjne, które uwzględnia prawdziwe, głębokie potrzeby małego dziecka. To właśnie umiar i zasada „jedna rzecz w jednym czasie” najskuteczniej działa na zmysły i na koncentrację.

Zresztą zobaczcie sami, jak można „zrobić muzykę” w prosty, ale dogłębnie przemyślany sposób.

Jazzowanki to, jak pisze sama autorka: „polskie piosenki dla dzieci z pokazywaniem. Wspieramy motorykę małą i dużą.  Jazzowanki to program edukacyjny, wspierający komunikację i zachęcający do aktywności fizycznej. Zaprezentowana muzyka jest delikatna, nieagresywna i organiczna. Jazzowanki powstały z potrzeby serca, z miłości do polskich piosenek oraz szacunku do Dziecka – do jego wrażliwości, chłonności, potrzeby ruchu i zainteresowania językiem.”

Znajdziecie tu takie hity, nie bójmy się tego słowa, jak „Kolorowe kredki”

i „Mało nas do pieczenia chleba”

Będzie muzycznie i matematycznie:

i fantastyczna piosenka o głosce „o” z pokazywaniem (ruch, muzyka, kształt głoski i słowa na o – porusza wszystkie kanały, które pomagają w zapamiętywaniu)

Są też piosenki polsko – angielskie

a na koniec polecamy jeszcze taneczne Boogie Woogie

Życzymy zatem udanych zajęć inspirowanych Jazzowankami i wszystkiego dobrego z okazji Dnia Przedszkolaka.

oprac. I.Banaszczyk

Warzywniak Arcimboldo

Sezon owocowo – warzywny w pełni, więc to dobry czas żeby przypomnieć warsztaty, które organizowaliśmy 5 lat temu, gdy powstawał projekt Kreatywna Pedagogika. Takich pomysłów mamy w zanadrzu wiele i bardzo liczymy na to, że kiedyś znajdzie się czas, aby wszystko tutaj opisać.

Inspiracją była twórczość Giuseppe Arcimboldo

Pierwsze zadanie miało na celu:

  • pokazanie dzieciom i młodzieży niezwykłych dzieł tego malarza,
  • przybliżenie jego sylwetki,
  • szukanie roślin ukrytych w obrazach i nazywanie ich,
  • zastanawianie się nad tym dlaczego wykorzystane zostały takie, a nie inne warzywa, owoce, kwiaty, krzewy, drzewa,
  • szukanie symboli i ukrytych znaczeń

Druga część to własna twórczość:

Wykorzystujemy warzywa, owoce, liście, kwiaty. Uczniowie tworzą z nich własne kompozycje, które również mają mieć charakter symboliczny. Sami decydują, co chcą przedstawić. Aby nadać zadaniu dodatkowy walor estetyczny i nawiązać do dzieł mistrza warto zadbać o czarne tło dla każdego dzieła. My wykorzystałyśmy drewniane skrzynki ze straganu, do dna których przykleiłyśmy czarną tkaninę. Gotowe dzieła fotografowaliśmy. W klasie zadanie takie może przebiegać w poszczególnych stacjach, gdy przeprowadzamy je ze starszymi uczniami, dla każdego znajdzie się funkcja. Możemy mieć np. 4 takie skrzynki. Będą zatem osoby, które tworzą kompozycje, porządkują stragan, fotografują, zgrywają fotografie, katalogują dzieła i zgrywają je do jednej prezentacji ( np. PowerPoint). Następnie oglądamy wspólnie prezentację i szukamy znaczeń, symboli, nadajemy alegoryczne tytuły dziełom.

Można również przeprowadzić zadanie tak, jak opisano to na tej karcie:

Uwaga! Zadanie bardzo pobudza wyobraźnię i uczy metaforycznego myślenia. Z licealistami możemy pójść krok dalej pokazując im kolejne niezwykle inspirujące dzieła Giuseppe Arcimboldo :

Obraz odwracalny, czyli Ortolano, inaczej ogrodnik, który staje się miską warzyw.

Nie bez powodu napisałyśmy słowo uwaga, jest ono bowiem ostrzeżeniem. Gdy nauczyciel odważy się sięgnąć po takie narzędzia pracy w liceum, np. podczas lekcji języka polskiego i otworzy umysły uczniów na inne doznania i przeżycia niż analiza tekstu w podręczniku, co więcej pozwoli im przynieść elementy, z których stworzą własne alegoryczne kompozycje w klasie, to może stać się tak, jak na lekcji prowadzonej kiedyś przez Agnieszkę Tomasik. Powstała wtedy płaskorzeźba z różnego rodzaju kosmetyków jako alegoria piękna i twarz stworzona z podrobów i kawałków surowego mięsa jako alegoria czasu, przemijania, brzydoty.

A jak uczniowie zdobędą się na odwagę i zainspirują to może wzorem Arcimboldo stworzą portrety nauczycieli:

Bibliotekarz

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda