Pierwsze spotkanie z rodzicami (ZAMIAST WYWIADÓWKI)

Przedstawiamy pomysł na spotkanie z rodzicami, to pierwsze, najważniejsze w nowym roku. Na pewno nasz koncept nie jest uniwersalny, bo przede wszystkim w relacjach z rodzicami powinniśmy pozostać sobą i wykorzystać takie pomysły i metody jakie są bliskie naszej codziennej pracy, zgodne z naszą osobowością, ważnymi dla nas wartościami. Wszystko wedle zasady „nic na siłę”. Spotkanie z rodzicami to nie lekcja i nie przedstawienie, więc nie możemy tu napisać, że proponujemy taki lub inny scenariusz. Zaprezentujemy za to zbiór pomysłów i ważnych aspektów takiego spotkania ułożony w logiczną całość.

PRZYGOTOWANIE:

Oprócz przemyślenia całego spotkania, napisania na kartce najważniejszych punktów, o których nie można zapomnieć, niech najistotniejszym aspektem przygotowań będzie zadbanie o przestrzeń, czyli miejsce, w którym będzie przyjemnie rozmawiać. Najczęściej miejscem tym jest sala lekcyjna. Przyjdźmy wcześniej i zadajmy sobie trud ułożenia ławek w taki sposób, aby wszyscy mieli możliwość spojrzenia sobie nawzajem w oczy, a nie oglądania pleców osób siedzących z przodu. Może to być jeden stół, albo podkowa. Jeśli chcemy budować z rodzicami relacje oparte na dialogu, wzajemnym zrozumieniu i poznaniu, to są to warunki podstawowe dla zintegrowania ludzi jako grupy. Drugi argument, który przemawia za zmianą ułożenia ławek i odejściem od tradycyjnych rzędów to wspomnienia rodziców z ich szkolnych lat, często podszyte dawnym lękiem i niechęcią. Nie wkładajmy dorosłych ludzi ponownie w szkolną formę i pruski dryl. Niech nasze podejście i nasza klasowa przestrzeń będzie już inna, bardziej demokratyczna, otwarta i zachęcająca do budowania społeczności. To tylko ławki, a jednak mogą tyle znaczyć. Hmmmm …. a jeśli pracujemy z klasą przy jednym stole, albo w „podkowie” to w ogóle nie ma o czym mówić i nad czym się trudzić, bo sala jest już przygotowana.

  1. Oto JA wychowawca

Przedstawienie założeń swojej pracy wychowawczej i ważnych informacji formalnych ale w nieformalny sposób. Może w teatrzyku Kamishibai? Kilka prostych rysunków – symboli ( inspirację możecie zaczerpnąć z naszych lekcji myślenia wizualnego – zakładka: myślenie wizualne) i do tego krótka opowieść.

Gwarantujemy, że tak wyposażony wychowawca przyciągnie uwagę słuchaczy i mile ich zaskoczy. A jeśli nie macie teatrzyku to można rysunki sporządzić na planszach w formacie A 3, zrobić prezentację w programie Power Point albo bardzo spektakularnej aplikacji biteable.com .

2. Moje dziecko

Teraz czas na to, aby odezwali się rodzice. Czy zechcą się przedstawić, opowiedzieć coś o sobie? Niekoniecznie taka propozycja spotka się z pozytywnym przyjęciem przez wszystkich. Jest to uwarunkowane kulturowo, zwyczajowo, ale też niektórzy mogą po prostu nie chcieć mówić o swojej pracy, czy podawać jakiekolwiek dane, a sytuacja ekspozycji społecznej może być dla nich tak nieprzyjemna, że od razu popsuje się atmosfera tego spotkania.

Może niech pretekstem do zabrania głosu na forum będzie dziecko, bo ono jest powodem przyjścia na to spotkanie i podmiotem każdego kolejnego w tym roku szkolnym.

Proponujemy zatem rodzicom takie krótkie i bezpieczne zadanie. Spośród rozrzuconych na jednym stole kart każdy rodzic wybiera jeden symbol , który kojarzy mu się z jego dzieckiem, niech skojarzenie będzie pozytywne.

Następnie rodzic mówi imię swojego dziecka i cechy, które kryją się za wybranym symbolem. Tak dowiemy się, ze Franek ma fotograficzną pamięć, a Zosia uwielbia gorącą czekoladę.

Opowiadając o dzieciach przełamiemy pierwsze lody, zapamiętamy kilka imion i cech oraz damy dobry pretekst do dalszych rozmów i wzajemnego poznania się.

Karty z symbolami można pobrać tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2016/11/01/karty-z-symbolami/

3. Zasady nie tylko klasowe

Warto też na pierwszym spotkaniu ustalić zasady. Z dziećmi ustalamy je zawsze na początku roku, ale nie robimy tego z rodzicami. A może warto by było zacząć również od tego. Dobry wychowawca, to nie ten, który jest dostępny dla rodziców 24h na dobę i to 7 dni w tygodniu, oczywiście kosztem swojej rodziny i czasu dla siebie. Dobry wychowawca to ten, który tworzy przestrzeń do wspólnego poszanowania. Warto z rodzicami na ten temat porozmawiać. Czego oni oczekują, jakie są ich potrzeby. Odnieść to do swoich oczekiwań i potrzeb. Najprościej zapisać te pomysły i postulaty anonimowo na przyklejanych kartkach i zamocować na tablicy oraz wspólnie omówcie. Na tej podstawie szybko można ustalić zasady. Dzięki temu pojawią się jasne i niezbędne w takich grupowych relacjach granice. Będzie wiadomo jak zareagować w sytuacjach kryzysowych, kiedy, jak i z kim skontaktować się. Z perspektywy czasu i obserwacji zauważam, że wiele frustracji w kontaktach na lini rodzic – wychowawca i odwrotnie wynika z braku ustalonych zasad. Rodzice kierują się swoim szkolnym doświadczeniem, lub doświadczeniem z innych szkół, a wychowawca oczekuje, że oni będą wiedzieć, jakie zasady są w szkole.

Warto na tym spotkaniu pokazać rodzicom jakie zasady zostały wypracowane z uczniami w klasie, może niektóre z nich będą na tyle uniwersalne, że znajdą się w obu zestawach.

I jeszcze, potraktujmy zasady jak drogowskaz i umowę społeczną, a nie niezmienny kodeks jedynie słusznych praw.

O zasadach pisałyśmy też tutaj:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/08/25/zasady-dobre-z-zasady/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2016/09/01/zasady-zasadami-a-w-naszej-klasie-liczy-sie/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/08/31/zasady-na-dobry-poczatek-po-raz-drugi/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Emocje i kolorowy potwór

Są książki z lamusa, z domowej biblioteczki, właśnie kupione w zaprzyjaźnionej księgarni ( pozdrowienia dla Ambelucji, http://www.ambelucja.pl ) i te, które poleci Marta Jankowska jako must have na czas pandemii.

„Kolorowy potwór” Anny Llenas, wydany przez Mamanię ( http://www.mamania.pl) nie jest książką z lamusa, a inne kryteria pochodzenia i przynależności spełniał, bądź już spełnia. O potworze koniecznie trzeba opowiedzieć w wielu wymiarach, bo sama już budowa sugeruje, że płasko i płytko nie będzie.

Otwieramy książkę i od razu wita nas tytułowy kolorowy potwór z niewyraźną miną.

Jest i mała narratorka, która na początku stawia diagnozę 🙂 i informuje potwora o jego dziwnym pomieszanym stanie,

a potem zabiera się za skuteczną pomoc w rozdzielaniu i układaniu poplątanych emocji.

Każda emocja zostaje nazwana, a jej opis jest zarówno poetycki, jak i konkretny. To wielka sztuka tak napisać kilka zdań, aby trafiły do dziecięcej wyobraźni i były oparte na prawdziwym doświadczeniu. Spójrzcie na smutek, który „(…) zawsze za czymś tęskni. Jest łagodny jak morze, słodki jak deszczowe dni.”

Z kolei „Złość płonie czerwienią i jest dzika jak ogień (…) Kiedy się złościsz czujesz się pokrzywdzony…”

Więcej nie zdradzę. Każda emocja ma tu swój kolor i piękną, ze wszech miar adekwatną charakterystykę.

Czytanie i oglądanie ruchomej, stworzonej w konwencji pop – up książki jest cudownym pomysłem na warsztaty o emocjach dla przedszkolaków i klas I-III. Zatem zabieramy książkę ze sobą do przedszkola i do szkoły, a potem wysypuje się cały worek inspiracji do nauki przez działanie oraz do prawdziwego przeżywanie emocji z pełną akceptacją dla ich istnienia.

My na warsztaty przygotowujemy kamienie z kolorowym potworem w emocjonalnym anturażu. Taki kamień może dotknąć każde dziecko, czego nie zrobi z książką, bo mogłoby się okazać, że to są nasze pierwsze i ostatnie zajęcia z tą piękną trójwymiarową publikacją.

Najłatwiej narysować potwory czarnym cienkopisem i pokolorować mazakami typu promarkery, wtedy kolory będą intensywne i niezmywalne.

1.Gdy kamienie wędrują z rąk do rąk, rozmawiamy z dziećmi o tym, z jakimi kolorami kojarzą im się poszczególne emocje. Czy ich smutek również bywa niebieski? Czy złość kojarzy im się z czerwienią? Co czerwonego jest w złości? Czy strach ma kolor szaro – bury? Czy jest taki malutki, bo chce się gdzieś schować? A może jest coraz większy i nadmuchuje się jak balon? Jaką barwę ma najczęściej radość? Gdy pomyślimy radość, to co nam najpierw przychodzi do głowy? A spokój, gdzie go szukamy? Co nas uspokaja? Czy zielony kolor pomaga nam się wyciszyć?

2. Potem zabieramy się wspólnie do pracy i tworzy własne kolorowe potwory. Każde uczucie może mieć swoją barwę, ale i kształt , który nam się z nim kojarzy. Zachęcamy dzieci do zastanowienia się nad każdą emocją po kolei i malowania zgodnie z tym, jak podpowiada wyobraźnia i serce 🙂

3. Teraz warto porozmawiać o przyczynach i skutkach w świecie emocji. Możemy to zrobić najpierw zabawnie i na opak. Przygotowałyśmy kartę z opisami sytuacji i nieadekwatnie dobranymi reakcjami emocjonalnymi. Młodszym dzieciom czytamy te zdania i szukamy wspólnie nieścisłości. Starsi mogą czytać sami i pracować w małych grupach.

4. Zawsze w grupie znajdą się dzieci, które mają trudności w identyfikowaniu i nazywaniu emocji, mogą to być np. dzieci w spektrum autyzmu, z ADHD, zaburzeniami emocjonalnymi o różnej etiologii, niepełnosprawnością intelektualną, po silnych traumatycznych przeżyciach. Wtedy zadanie, w którym bawimy się w paradoksy i szukamy nieścisłości w opisie sytuacji i wyrażonych emocjach trzeba przeprowadzić indywidualnie, tłumacząc na dodatkowych przykładach i uważnie wsłuchując się w to, co mówi dziecko. Wszystkim dzieciom przyda się jeszcze w ramach podsumowania nazwanie uczuć po imieniu. Dlatego przygotowałyśmy kartę do uzupełnienia. Można na niej pisać albo rysować, czy przyklejać stworki obrazujące poszczególne emocje.

5. Różnych rzeczy się boimy, różne sytuacje nas złoszczą i cieszą, mamy swoje własne sposoby na osiągnięcie spokoju i stanu relaksu. Dlatego jeszcze w ramach warsztatów o emocjach warto zebrać indywidualne opowieści o tym, co wzbudza w nas określone uczucia. My robimy to w bardzo prosty i wizualny sposób. Do 5 słoików przyklejamy wycięte z papieru „emocjonalne stwory”.

Następnie siedząc z dziećmi w kręgu pytamy o to, kiedy czują one smutek. Każdą wypowiedź zapisujemy na osobnej kartce i dajemy ją dziecku, aby samo wrzuciło do odpowiedniego słoika. Tak robimy też z radością, strachem, złością i spokojem. Jeśli pracujemy z większą grupą dzieci powinniśmy to zadanie podzielić na etapy i poprzeplatać aktywnością ruchową, która może polegać na ćwiczeniach dramowych i wspólnym pokazywaniu emocji mimiką, gestem i ruchem.

6. Do sytuacji wywołujących poszczególne emocje warto wrócić na kolejnych warsztatach. Wtedy można całe spotkanie poświęcić złości, albo smutkowi. O pomysłach na takie zajęcia pisałyśmy wcześniej:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/02/03/o-strachu/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/03/17/o-zlosci/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/05/18/o-smutku/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Drogi Czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami, albo podczas warsztatów. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji. 

Gratulacje, podziękowania i cytaty czyli koniec roku „po naszemu”

Niezwykłość tego pandemicznego czasu odmieniono już przez wszystkie przypadki i interpretowano na różne sposoby. Szukając pozytywów myślę sobie, że to być może jedyny taki czas w szkole, kiedy pewne archaiczne i absurdalne zwyczaje mogą przestać istnieć ( Czy na zawsze? ) Nie będzie w tym roku akademii ku czci i „wystawiania na apelu” uczniów z tzw. czerwonym paskiem. Celowo używam tego potocznego sformułowania, bo jest częścią mojego dziecięcego doświadczenia. Do tej pory pamiętam emocje, które towarzyszyły mi, gdy musiałam przed wszystkimi nauczycielami i uczniami odbierać, co roku w komunistycznej oraz tej z okresu transformacji szkole, świadectwa z wyróżnieniem. Bynajmniej nie było to szczytem moich marzeń, czasem radości i triumfu, ale odczucie zażenowania, zmęczenia, dusznej atmosfery i wewnętrznej niezgody na niesprawiedliwość tej sytuacji wspominam i teraz. Podczas tych trudnych do zniesienia, zawsze takich samych, pompatycznych i dalekich od dziecięcych potrzeb uroczystości, zadawałam sobie w głowie pytanie: „Dlaczego oni muszą mnie wystawiać na tym apelu”? Słowo „wystawiać” tak silnie przykleiło się do tego dorocznego rytuału, że dziś również funkcjonuje w mojej świadomości. Nadal nie rozumiem dlaczego dorośli organizują masową imprezę, na której większość tworzy tłum w celu podziwiania uprzywilejowanej, nagradzanej mniejszości i nikt z tego nie jest zadowolony i wszyscy się męczą. No może znajdzie się kilku pękających z dumy rodziców z listami gratulacyjnymi w garści, jakaś Pani dyrektor, która ma swoje ostatnie w tym roku szkolnym publiczne 5 minut i rozpromieniona wychowawczyni, której 80 % klasy schodzi ze sceny z czerwonymi paskami. Wprawia mnie w zdumienie to, że nadal musimy sobie nawzajem tłumaczyć absurd i niehumanitarność akademii odbywających się według takiego scenariusza. Skoro szkoła jest powszechna i publiczna, a wszyscy pracowali przez cały rok ( z różnym zaangażowaniem, energią, zestawem talentów, życiowych warunków), to wszyscy powinni otrzymać swoje świadectwa w ten sam uroczysty sposób. Aby uniknąć tłumu można podzielić szkolną społeczność na kilka grup i zorganizować zakończenia roku na różne godziny. Można uczynić z tego dnia wspólne święto i oddać uczniom odpowiedzialność za scenariusz, niech sami zadecydują w jaki sposób chcą podsumować ten rok i pożegnać się na czas wakacji. To koncepcje do przemyślenia. Na szczęście mamy na to przynajmniej 300 dni .

Kolejnym nauczycielskim pomysłem z lamusa, który ma szansę w tym roku nie doczekać się realizacji z powodów obiektywnych, jest wręczanie dyplomów za 100% frekwencję. Na szczęście trudno było sprawdzać obecność na lekcjach online, bo cóż znaczy zalogowanie się do sieci. Skąd wiemy czy uczeń był na naszej lekcji, czy był na niej tylko jego komputer? Dlaczego cały czas próbujemy nagradzać dzieciaki i młodzież za obecność? Cóż znaczy sama obecność i czy wszyscy mają tu równe szanse? Czego uczymy w sensie społecznym dając dyplomy za ani jeden opuszczony szkolny dzień? Czy chcemy wzmocnić w młodym człowieku obowiązkowość w stylu „po trupach do celu”? Dlaczego nie dajemy sobie prawa do niedyspozycji, gorszych dni? Czy może nagradzamy w ten sposób tych, którzy mają tzw. „końskie zdrowie”?

Przygotowałyśmy kilka projektów gratulacji, podziękowań i pamiątkowych kart w naszym stylu. Jeśli chcecie wydrukować je dla swoich uczniów, zapraszamy. Będzie nam miło jeśli zostawicie swoje komentarze, albo udostępnicie dalej ten artykuł. Wszystkie opracowania są darmowymi plikami do pobrania, a blog może docierać do szerokiej społeczności dzięki udostępnieniom i komentarzom, właśnie tak działa ten wirtualny świat.

Pakiet różnorodnych projektów do pobrania:

 
Pocztówka bez podpisu wychowawcy do wysłania mailem:
 
 

Gdy ten cytat pasuje do twojej wychowawczej wizji :):

Gdy szkoła online pozwoliła odkryć Twoim uczniom czym jest samodzielność:

( projekty zostały zebrane w jeden plik pdf do druku, znajdziecie tam różne wersje kolorystyczne i językowe. Nie zapomniałyśmy o wychowawcach i wychowawczyniach. Są też gratulacje z miejscem na wpisanie imienia i takie w których nie ma podpisu, czyli może je wykorzystać każdy nauczyciel )

Gdy lekcje online mają pozostać wspólnym wspomnieniem 🙂

Gdy żegnasz swoich uczniów i wysyłasz ich w świat:

Gdy chcesz podziękować:

Gdy chcesz indywidualnie podziękować:

 

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Pudełko na Dzień Mamy

Najbardziej cieszą nas prezenty, które pokazują, że ktoś nas dobrze zna, myśli o naszych potrzebach i marzeniach. To jest właśnie taki pomysł na symboliczny i osobisty podarunek z okazji… DNIA MAMY.

Przygotowałyśmy prosty projekt małego pudełka, które zmieści się w dziecięcej dłoni. Do środka można schować dobre myśli, ciepłe uczucia, piękne wspomnienia, niezwykłe marzenia…, wszystko czego dusza (mamy) zapragnie.

Projekt drukujemy na sztywnej kartce, np. z bloku technicznego, wycinamy wokół czarnych linii. Wszystkie przerywane linie to miejsca zaginania papieru. Pracę wykonamy dokładnie, gdy użyjemy linijki. Pamiętajmy o tym, aby papier zaginać do środka ( tak jak na poniższych zdjęciach). Na koniec wszystko składamy i pudełko wykonane z jednej kartki i bez użycia kleju – gotowe.

Pudełko ozdabiamy nie zapominając o życzeniach.

Do pudełka wkładamy coś, co mama lubi. Może sroktotkę, może własnoręcznie zrobioną bransoletkę, może czekoladkę, a może lisa 🙂

Dla mamy, dla taty, dla kogoś bliskiego, od serca.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

o Dniu Mamy pisałyśmy też tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/05/21/po-nitce-do-dzien-matki/

Drogi Czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji. 

Świąteczna książka kucharska jako klasowy projekt

Zbieranie przepisów na świąteczne potrawy to dobry pretekst do podjęcia wspólnych działań i stworzenia jedynej w swoim rodzaju książki kucharskiej. Ten pomysł nie jest nowy i szczególnie oryginalny. To w prostocie jest jego siła. Gdy każdy wywiąże się z zadania i dołoży swój rodzinny przepis albo sposób wykonania swojej ulubionej potrawy to będzie miał udział w tworzeniu pewnej całości i realizacji konkretnego, namacalnego celu. Poza tym uczniowie będą mieli możliwość zadbania o estetykę i jakość pisanej razem książki.

My dzielimy się dzisiaj z Wami materiałami graficznymi, które pomogą uspójnić pisane ręcznie przepisy. Dodatkowo dodajemy projekty okładek. Reszta należy już do Waszych uczniów.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda