Zasady dobre „z zasady”

O zasadach i kontraktach napisano już bardzo dużo, a jednak przed początkiem roku szkolnego temat powraca jak bumerang. Niektórzy mają od lat swój sprawdzony sposób na budowanie zespołu klasowego i wspólne tworzenie kontraktu. Inni wolą co roku wcielać w życie nowy pomysł. Jednak w kwestii zasad jest kilka prawd, które warto mieć na uwadze, a wynikają one bezpośrednio z takich dziedzin nauki jak psychologia rozwoju, psychologia społeczna i komunikacja. Postaram się o nich krótko opowiedzieć podając przykłady, ale zacznę od tego czego nie lubią uczniowie, a jeszcze bardziej nie lubią nauczyciele od pokazania najczęstszych błędów w tej materii.

  1. „sztuka dla sztuki” – zasady tworzone tylko dlatego, że to obowiązek wynikający z regulaminu szkoły .
  2. „zasady schowane w kącie” – na początku roku ktoś je spisał na kartce A4 i powiesił na końcu sali, bo przecież wszyscy, wszystko wiedzą.
  3. „na sępa” kontrakt skserowany od koleżanki, bo taki ładny
  4. „kopiuj, wklej” – wieszamy zasady z zeszłego roku, bo przecież się sprawdzały
  5. „nie, nie ,nie!” – zasady sformułowane jako zakazy, nie wolno tego i tamtego
  6. „przerost formy nad treścią” – wszystkie te ramki, motylki, brokaty, odciski dłoni większe niż zdania, czy symbole, które są naszą umową
  7. „ma tak być, bo tak” – zasady narzucone z góry, bez konsultacji z uczniami, bez dyskusji
  8. ” lista zasad stąd do Nowego Yorku” – kilkanaście punktów, czyli cała litania pobożnych próśb o tzw. dobre zachowanie, żeby wyczerpać temat i przygotować się na wszystkie ewentualności.
  9. „paragraf nr…” – zasady napisane językiem niezrozumiałym dla dzieci w danym wieku
  10. „tylko na papierze” – spisujemy kontrakt na pierwszej lekcji, gdzieś go tam wieszamy i mamy „zaliczone”. Nie wracamy do zasad, nie przypominamy ich i wychodzimy z założenia, że przecież każdy uczeń to wie.
  11. „co wolno wojewodzie, to nie tobie…” – zasady sformułowane jako nakazy dedykowane tylko uczniom i dorośli, którzy funkcjonują wedle własnych, odrębnych zasad, np. w czasie gdy klasa pracuje i toczy się dyskusja na forum, wchodzi inny nauczyciel i przerywając wypowiedzi dzieci zaczyna rozmawiać z koleżanką – nauczycielką. Znacie takie sytuacje? Ja znam, niestety.
  12. „zdanie, po zdaniu” – długie zdania, bez graficznej podpowiedzi, a przecież szybciej reagujemy na rysunek niż na jego opis.

Muszę przyznać, że ten mój 12 punktowy spis potknięć powstał przed chwilą spontanicznie, po tym jak w kilku nauczycielskich grupach na Facebooku zauważyłam wymianę takich gotowych kontraktów i setki próśb o przesłanie materiałów. Pooglądałam trochę te inspiracje i materiały, dlatego nasunęła się powyższa refleksja oraz zasadnicze dla mnie pytanie: „Komu potrzebne są klasowe zasady?” Może to pytanie brzmi banalnie, jednak dla mnie ma głębszy sens. Gdybym miała sama na nie odpowiedzieć to powiem, że one są dla mnie, bo pokazują kierunek rozwoju społecznego moich uczniów. Są dla nas jako klasowej społeczności, bo są dowodem na to, że ze sobą rozmawiamy i na coś się umawiamy. Są dla moich uczniów, bo dzięki zasadom mają jasność sytuacji w potencjalnie spornych kwestiach.

Wielokrotnie w życiu przekonałam się o tym, że to co dla mnie jest standardem, normą, dla kogoś innego może być wyjątkiem od reguły i dla niektórych osób zasady są po to żeby je łamać. Dlatego nie wyobrażam sobie pracy z jakąkolwiek grupą, nie tylko z dziećmi, ale też np. warsztatów dla rodziców, szkoleń bez spisanej na początku umowy dotyczącej zasad. Wiem, że większość ludzi nie jest do tego przyzwyczajona i uważa też, że to strata czasu. Dlatego przez lata nauczyłam się upraszczać to zadanie, skupiać na konkretach i poświęcać na nie max 5 minut ( mam na myśli pracę z dorosłymi) . Bardzo sobie cenię taki sposób pracy oparty na zasadach, bo pozwala mi później uniknąć problemów organizacyjnych i potencjalnych konfliktów.


Wykorzystuję te proste grafiki, które w formie wyciętych kół przynoszę na spotkanie. Dla mnie jest to zbiór uniwersalnych i podstawowych zasad pracy w grupie. Pokazuję po kolei te obrazki mówiąc, że w ten sposób możemy wspólnie stworzyć listę ważnych dla nas „na tu i teraz zasad”. Proszę uczestników, żeby nazwali krótko normę, która kojarzy im się z danym rysunkiem i pytam czy ma ona stać się częścią naszej umowy, czy nie. Specjalnie nie mam więcej obrazków, bo zawsze musi być miejsce na inicjatywę – dorysowanie i dopisanie dodatkowych zasad istotnych dla danej grupy.

To przykład spisanego w „pięć minut” warsztatowego kontraktu

Jak widać pomysł jest bardzo prosty. Naklejanie gotowych grafik skraca czas, zachęca grupę nieznających się wzajemne osób do podjęcia rozmowy na temat zasad.

W przypadku pracy z dziećmi konkretne zasady są drogowskazem do rozwoju społecznego, pokazują one jak budować relacje w grupie i skutecznie się komunikować. Jednak dobrze wiemy, że taka nauka to proces i powinniśmy na nią poświęcić sporo czasu. Te grafiki mogą stać się początkiem, inspiracją do spisania i od razu zilustrowania klasowego kontraktu. Pamiętajmy, zawsze graficzna podpowiedź przyśpiesza reakcję, bo szybciej pozwala na dekodowanie informacji. Nie bez powodu znaki drogowe to bardziej zbiór obrazków niż napisów 🙂

Zastanówmy się jeszcze trochę głębiej jakie wartości i edukacyjne cele kryją się pod zasadami, na które się umawiamy, bo przecież w ten sposób myślimy też o zadaniach wychowawczych. Te wartości i cele warto uczniom zakomunikować, żeby pokazać, że ma to wszystko głębszy sens i jest do czegoś ważnego w życiu potrzebne. Jak pomyślę o symbolach przedstawionych wyżej to tak rozumiem wartości i cele:

O zasadach pisaliśmy również w latach poprzednich. Żeby ułatwić szukanie, przypominamy wybrane artykuły:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/08/31/zasady-na-dobry-poczatek-po-raz-drugi/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2016/09/01/zasady-zasadami-a-w-naszej-klasie-liczy-sie/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Reklamy

Spakuj dla ucznia walizkę

Przez kilka lat wyposażamy uczniów w wiedzę i umiejętności. Gdy kończą szkołę proces wyposażania można uznać za zakończony. Teraz piękni, młodzi i bogaci ( oczywiście w tę wiedzę i umiejętności ) ruszają w świat. Na drogę mogą jeszcze dostać symboliczny bagaż:

20190614_124249

Co oznaczają poszczególne elementy?

LUSTRZAK – to motto, cytat, myśl na dalszą drogę

MUSZLA SERCÓWKA – to przypomnienie żeby w życiu kierować się sercem i nie zatracić swojej wrażliwości

MOTYL – to przesłanie, że w każdym drzemie talent ( w nawiązaniu do filmu „Cyrk motyli”)

LUSTRZAKI są dwustronne, po jednej stronie lustro,a po drugiej mądrość , w której również możemy się przejrzeć
walizkę tworzymy z pudełka po zapałkach

Własnoręczna produkcja takich upominków dla całej klasy zajmie nam trochę czasu, żeby było przyjemniej zmierzmy go ulubionym filmem, jak zrobiła to Magda Buda w przypadku innych, inspirujących pamiątek na dobre zakończenie:

https://fraubuda.wordpress.com/2019/06/08/na-koniec-roku-szkolnego-po-raz-iii/

Życzymy miłego pakowania walizek i tych dla uczniów i waszych własnych, wakacyjnych.

Marta, Iza, Magda

HEJT – Hej, Egoizm Jest Toksyczny

Dziś, bardziej niż kiedykolwiek w historii ludzkości mamy poczucie, że żyjemy w równoległych światach. Tempo życia bywa zawrotne, a wirtualna rzeczywistość splata się z tym, co namacalne. To codzienność naszych uczniów, a może i nasza? Pewnie różnice pokoleniowe mają tu znaczenie.

Natura ludzka, którą  opisać i poznać próbowało wielu mądrzejszych od nas, ma to do siebie, że zależnie od okoliczności pokazuje swoje dobre i złe strony.  Bycie w wirtualnym świecie sprzyja poczuciu anonimowości i bezkarności.

„Gdy rozum śpi budzą się demony” – niech ta sentencja i rycina hiszpańskiego malarza Francisca Goi będzie tematem i myślą przewodnią godziny wychowawczej:

800px-Museo_del_Prado_-_Goya_-_Caprichos_-_No._43_-_El_sueño_de_la_razon_produce_monstruos

By Francisco Goya – Museo del Prado,

Przebieg warsztatów:

  1. ” Nie rób drugiemu, co Tobie nie miłe”

Dzielimy klasę na  4 grupy. Każda grupa dostaje duży arkusz papieru ( najlepiej z bloku flipchart) i mazaki.

Pierwsza grupa wypisuje przykłady z życia ilustrujące to przysłowie.

Druga grupa pisze przykłady sytuacji, gdy ludzie robią niemiłe rzeczy mimo wszystko.

Trzecia grupa tworzy portret osoby, która  jest skłonna do robienia niemiłych rzeczy wobec innych osób – czyli wypisuje cechy osobowości i zachowania takiego człowieka.

Czwarta grupa wypisuje przykładowe niemiłe zachowania wobec innych.

Grupy po kolei przedstawiają efekty swojej pracy. Powstałe w ten sposób plakaty wieszamy w klasie.

Żeby nie wymyślać przykładów na siłę i skupić się na konkretach nadajmy temu zadaniu odpowiednie  tempo. Maksimum 8 min. na pisanie i 8 na prezentowanie.

2.  HEJT

Burza mózgów – wypisujemy na dużym arkuszu papieru wszystkie skojarzenia, które podadzą uczniowie związane ze słowem HEJT. Plakat również wieszamy w klasie.

3. Oglądamy wspólnie filmik:

Warto zrobić taką małą sondę zadając 5 pytań:

  1. Czy byłeś świadkiem hejtu?
  2. Czy hejtowałeś kiedyś?
  3. Czy dołączałeś się do hejtowania?
  4. Czy przeciwstawiałeś się hejtowi?
  5. Czy przyglądałeś się biernie hejtowi, ciesząc się, że Ciebie to nie dotyczy?

Odpowiedzenie na te pytania nie będzie łatwe. Jednak, gdy stworzymy atmosferę nieoceniającą, jest szansa, że nasi uczniowie się otworzą i spojrzą na siebie i swoje postępowanie krytycznie. Zadanie to ma na celu pokazanie, jakie są najczęstsze zachowania ludzi wobec hejtu.

Zadanie to powinno nam zająć kolejne 8 min.

4. Dyskusja 10 do 10

Dzielimy przestrzeń klasy na dwie połowy. Po jednej stronie siadają osoby, które twierdzą, że są skuteczne sposoby na walkę z hejtem,  po drugiej osoby, które uważają, że z hejtem  nie da się walczyć. Rozpoczynamy dyskusję. W jednej rundzie każda strona może przedstawić 10 argumentów broniących swojej tezy. Argumenty mogą padać naprzemiennie, żeby było ciekawie i dynamicznie. Rolą nauczyciela jest moderacja dyskusji i liczenie argumentów. Po pierwszej rundzie dajemy uczniom minutę na decyzję, czy zostają po stronie, którą wybrali na początku, czy może argumenty drugiej strony bardziej ich przekonują. To czas na zmianę miejsca. Dyskusja toczy się dalej, pada kolejne 10 argumentów z każdej strony. Znów następuje moment decyzji i ewentualnej zmiany miejsca. Dyskusję kończy runda trzecia, oparta na tych samych zasadach.

5. Oglądamy wspólnie singiel

Zuza Jabłońska – Powiedz Mi To W Twarz ft. Jan-rapowanie & Siles – YouTube

„Singiel Zuzy Jabłońskiej „Powiedz mi to w twarz” motywuje do przeciwstawiania się słabościom. Stanowi szczególną inspirację do walki ze stereotypowym traktowaniem ludzi innych niż my sami. Tytuł odnosi się nie tylko do problemów z codzienną komunikacją międzyludzką, ale też do zjawiska hejtowania w internecie. Zuza mówi NIE plotkowaniu, omawianiu innych w zaciszu pozornie bezpiecznych form komunikacji, które nie wymagają konfrontacji twarzą w twarz.”

6. Podsumowanie lekcji:

Wracamy do zdania. które było myślą przewodnią: ” Gdy rozum śpi, budzą się demony” i pytamy uczniów jak je rozumieją  w kontekście zjawiska HEJTU, jego uwarunkowań i sposobów przeciwstawiania się mu.

HEJT – Hej, Egoizm Jest Toksyczny

ZAMIEŃMY NA

HEJT – Hej, Empatia Jest Trendy

A może wspólnie z uczniami wymyślicie ciekawszy akronim, niż nasze propozycje – opisujące słowo HEJT? Chętnie poczytamy wasze komentarze i pomysły.

oprac. Iza i Magda

 

 

 

 

 

 

 

 

Emocje moje i twoje

Nauka rozpoznawania i nazywania emocji własnych i tych, które obserwujemy u innych osób jest podstawą radzenia sobie z trudnymi uczuciami. Nie z negatywnymi, nie ze złymi ale tymi trudnymi do zniesienia. Aby dojrzale je rozumieć i przeżywać bez szkody dla samego siebie oraz naszego otoczenia, potrzebujemy mądrych przewodników i po prostu wiedzy na temat tego, co dzieje się w naszym ciele i jak działają emocje. Dlatego ideą nadrzędną jest tu stwierdzenie: każdy ma prawo czuć złość, smutek, frustracje, rozgoryczenie, żal, strach, dumę, radość, wstyd itd….  Dzieci także mają prawo do przeżywania tych stanów emocjonalnych. Tylko mając mniej dojrzały układ nerwowy, mniejsze są ich możliwości kontrolowania swego zachowania, które pojawia się pod wpływem uczuć. Zadaniem dorosłych jest pokazanie, już od najmłodszych lat, jak radzić sobie trudnymi emocjami, jak je rozładowywać, jak je rozumieć. Pierwszym sposobem na to jest modelowanie, które odbywa się często nieświadomie. Dzieci naśladują reakcje dorosłych, gdy same przeżywają podobny stan. Dlatego kopiują zachowania swoich rodziców. Gdy trafiają do szkoły uczą się tych reakcji już w szerszym środowisku. Obiektem do naśladowania staje się nauczyciel. Nie dziwmy się zatem, że gdy sami jesteśmy impulsywni, szybko narasta w nas złość czy frustracja i  wtedy wybuchamy np. krzykiem nasza klasa również będzie bardziej pobudzona i skłonna do takich reakcji. Zatem w pracy nad rozwojem emocjonalnym zaczynamy od siebie.

Jaki jeszcze wpływ na emocjonalność dziecka mają dorośli?

Modelują swoim własnym zachowaniem zachowania dziecka.

Nie zapominajmy o tym . Dzieci wciąż nas obserwują i naśladują, bo jesteśmy dla nich ważni. Jesteśmy pierwszymi modelami, wzorami prawidłowych, adaptacyjnych i aprobowanych społecznie zachowań. Odnosi się to nie tylko do rodziców. Wychowawca, nauczyciel dla dziecka w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym jest równie ważnym dorosłym. Gdy przeżywamy jakieś uczucie i mówimy o tym dzieciom wprost oraz pokazujemy jak sobie z nim konstruktywnie radzimy stajemy się wręcz „modelem idealnym”. Oczywiście czasem się nam taka sztuka udaje, kiedy indziej nie. Świat emocji wydaje się być bardziej skomplikowany niż wszystkie funkcje poznawcze razem wzięte. Jednak i w tej sferze możemy wciąż się uczyć i nabywać nowe kompetencje. Pomoże nam w tym samoświadomość, obserwacja swoich własnych reakcji, analiza naszych stanów wewnętrznych. Na przykład, gdy czujemy poirytowanie i narasta w nas złość pomyślmy czy przyczyna tego stanu jest tu i teraz obok nas, w najbliższej okolicy, czy może nasz aktualny stan jest wypadkową wcześniejszej, bądź narastającej frustracji (czyli niezaspokojenia jakiejś ważnej potrzeby). Ilustracją niech będzie taka sytuacja: Mamy umówioną wizytę u lekarza, sprawa jest niecierpiąca zwłoki. Gdy wyjdziemy z pracy punktualnie spokojnie zdążymy. Tymczasem w grupie przedszkolnej został tylko jeden chłopiec. Bawi się on samolotem głośno naśladując ryk silników. Kilka razy zwracaliśmy mu już uwagę, że silnik ma pracować ciszej. Jest już godzina 17, moment naszego wyjścia z pracy. Samolot wzbija się w powietrze z przejmującym świstem i skowytem, a rodzice nie przychodzą. Co jest w tym momencie powodem naszej złości? Komu tę złość okażemy? W jaki sposób to zrobimy?

Używają różnego rodzaju komunikatów werbalnych w celu podjęcia działań wychowawczych.

Mówią np. „No nie wstydź się” „ No czego tu się wstydzić?” „Przestań płakać. Nic się nie stało” „Nie złość się”, „Nie martw się” „ Nie bądź taki smutny. To przecież nic takiego” itd. Dobrze to znamy. Często słyszymy. Czasem mówimy?

W procesie socjalizacji dzieci uczą się, że pewne emocje są pożądane przez otoczenie, a inne nie. Te nieprzyjemne emocje stają się „główną ofiarą” tego procesu. Rodzice i wychowawcy nie chcą sami odczuwać dyskomfortu czy konsekwencji przeżywania przez dziecko takich emocji jak: złość, strach czy smutek. Łatwiej jest użyć różnych narzędzi wywierania wpływu, chociażby swej przewagi wynikającej z siły i dominacji dorosłego nad dzieckiem, niż zmierzyć się z tymi trudnymi emocjami twarzą w twarz. Czasem robimy to nieświadomie, albo automatycznie powielając wzorce z własnych dawnych doświadczeń, bądź używamy przytoczonych wyżej komunikatów dlatego, że osoby w naszym otoczeniu też ich używają.

Niech za taki konkretny przykład posłuży jeszcze tekst powszechnie znanej i nadal obecnej ( o zgrozo) w edukacji przedszkolnej piosenki:

„Jestem sobie przedszkolaczek,
nie grymaszę i nie płaczę,
na bębenku marsza gram,
ram tam tam, ram tam tam.

Kto jest beksą i mazgajem,
ten się do nas nie nadaje,
niechaj w domu siedzi sam,
ram tam tam, ram tam tam.”

Jaki widzimy  w tych kilku wersach edukacyjną wartość? Jaki to przekaz  dla trzylatka, który staje się właśnie owym przedszkolakiem?

Nie wolno płakać! To znaczy, że ten sposób okazywania emocji jest niepożądany. To co ma robić mały człowiek, któremu się chce płakać z jakiegoś ważnego dla niego powodu? Ma stłumić te emocje. Bo jak dalej będzie płakał, to jest beksą i mazgajem, a wtedy nikt go tu nie chce. On się tu nie nadaje. Przecież to przedszkole dla dzieci, które emocje chowają gdzieś głęboko, albo nie mają żadnych powodów aby emocje przeżywać. A może są wciąż wesołe i radosne, byle nie za bardzo bo dorośli uznają, że „szaleją” i nie da się nad nimi zapanować.  W przedszkolu powinny zatem przebywać tylko i wyłącznie zadowolone z życia i w umiarkowanym stopniu radosne dzieci, z którymi tak miło jest wychowawcom pracować, że wszyscy są naprawdę szczęśliwi. Czujecie tę ironię, której nie mogłam sobie darować?

Wpływ słów kierowanych do dziecka może być oczywiście też budujący. Słowa zachęty mogą odnosić się do emocji  i wzbudzać przyjemne odczucia. Mówimy czasem: „Jak miło jest popatrzeć na dzieci, które dzielą się zabawkami i zgodnie bawią. Od razu robi się weselej” albo „Cieszę się bardzo widząc wasze zadowolone miny na wieść o przyjściu naszego gościa” i jeszcze jeden przykład ” To było takie skomplikowane zadanie, więc jestem pełna podziwu dla twojej wytrwałości. W takiej sytuacji czuje się dumę”. W przypadku smutku odczuwanego przez dziecko możemy powiedzieć: ” Widzę, że twoje oczy robią się coraz bardziej smutne. Wiesz czasem dobrze jest sobie chwilę popłakać, żeby poczuć ulgę”  

Czasem wplatamy wiedzę o emocjach w treść naszych lekcji i potrzebujemy krótkich zadań, które skierują uwagę naszych uczniów na tę sferę życia. Omawiamy na przykład czytany tekst i przeżycia bohatera i wtedy pojawia się okazja żeby porozmawiać o emocjach. Moje propozycje to konkretne zadania, które możemy dowolnie wykorzystać. Specjalnie nie tworzyłam z nich gotowego scenariusza. Jest to zbiór narzędzi i sposobów ich zastosowania zgodnie z potrzebą chwili i realizowanym aktualnie materiałem.  Wszystkie te ćwiczenia oraz proste w wykonaniu pomoce dydaktyczne pozwolą nam pracować z grupą lub klasą nad rozpoznawaniem i nazywaniem uczuć. Takie interdyscyplinarne podejście sprawdza się najlepiej. Dzięki temu kwestie emocji poruszamy wielokrotnie i przy różnych okazjach i nie jest to wiedza oderwana od codziennej szkolnej rzeczywistości. Ma wtedy miejsce uczenie równoległe – treści programowe wzbogacamy o zadania stymulujące rozwój emocjonalny naszych podopiecznych. Jeśli mamy w klasie, albo w grupie przedszkolnej dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych, dzięki tego typu pomysłom dotykającym sfery emocjonalnej możemy realizować zalecenia zawarte w orzeczeniach oraz działania zaplanowane w Indywidualny Programie Edukacyjno – Terapeutycznym. Oczywiście skorzysta na tym też cała klasa.

Barometr uczuć

17036046_1397686833606413_1228338123_o

To ”przyrząd”, który możemy wykorzystać do określania aktualnego samopoczucia emocjonalnego. Nasi uczniowie mogą to zrobić na kilka sposobów:

a)Wybierają np. liczbę od 1 do 10 która mierzy adekwatnie ich samopoczucie i uzasadniają, dlaczego czują się na 9, co tak trochę psuje ich humor, że nie mogą dać dziesiątki.

b) Wybierają minę (emotkę, buźkę), która najlepiej oddaje ich aktualny nastrój, nazywają go i opowiadają co wpływa na ich stan.

c) możemy tym przyrządem zmierzyć też stan emocjonalny całej klasy przed zajęciami i po ich zakończeniu sprawdzając czy coś się w grupie zmieniło. Wtedy barometr wędruje z rąk do rąk a uczniowie podają swoje liczby. Zapisujemy je na tablicy, sumujemy i wyciągamy średnią. Taką samą rundę powtarzamy na koniec.

Zastosowań barometru może być jeszcze wiele, wszystko zależy od potrzeby chwili i naszej wyobraźni. Warto przygotować tę pomoc dydaktyczną na sztywnej tekturze – kawałku kartonu, a buźki ponaklejać z kolorowego papieru używając do tego jednego koloru ( tak aby różnorodnością barw nie dodawać emocjom dodatkowych znaczeń)

Emocje rysują się na twarzy 

Przygotujmy zdjęcia twarzy przedstawiających różne emocje. Możemy skorzystać z wycinków z gazet, przygotować prezentację w programie Power Point. Ważne żeby były to realistyczne zdjęcia.

Obejrzyjmy je dokładnie razem z uczniami zwracając uwagę na to, jak wyglądają oczy, brwi, usta w poszczególnych stanach emocjonalnych i nazwijmy te uczucia.

Następnie nauczyciel rysuje na tablicy owal twarzy i korzystając z podpowiedzi dzieci tworzy schematyczną twarz przedstawiającą smutek i złość.

Kolejną częścią zadania jest samodzielna praca uczniów. Dzieci otrzymują poniższą kartę w formacie A4 i uzupełniają brakujące elementy twarzy tak, aby każda z nich przedstawiała inną emocję. Uczniowie piszą nazwy tych emocji na swoich kartach. Z gotowych prac warto zrobić w klasie wystawę i „zwiedzając” ją wspólnie omówić prace, zachęcając dzieci do dzielenia się refleksjami.

  emocje twarze do rysowania

do pobrania: emocje twarze do rysowania

Jak wydobywa się emocje?

To propozycja multimedialna. Krótki wykład dr Miry Marcinów, psycholog z Uniwersytetu Jagiellońskiego o podstawowych emocjach. Obejrzenie i wysłuchanie go razem z klasą zajmie jedynie 5 minut, więc to taka wiedza w pigułce i dobry wstęp do dalszych rozważań o emocjach na godzinie wychowawczej.

Psycholog konkretnie i językiem zrozumiałym dla dzieci tłumaczy jak możemy rozpoznać podstawowe emocje i dlaczego są one nam potrzebne. Wspomina także o tym, że uczucia możemy wyrażać za pomocą sztuki – w malarstwie, muzyce, filmie, tańcu. To właśnie taneczne zagadki kończą ten wykład. Możemy zatem poprosić uczniów o zgadywanie i zachęcić ich do przygotowania własnych  zagadek o emocjach. Niech klasa stanie się widownią, a na scenę zaprośmy chętnych, którzy za pomocą ruchu, dramy, a może i tańca przedstawią wybrane uczucie. Tego typu zadanie będzie świetną okazją do wyładowania energii dla uczniów nadpobudliwych , ruchliwych, a także dla tych, którzy szczególnie upodobali sobie ruch  i aktywność.

Literatura:

  • D.R. Schaffer, K. Kipp „Psychologia rozwoju. Od dziecka do dorosłości.”, wydawnictwo Harmonia Universalis, Gdańsk 2012
  • Goleman, Inteligencja emocjonalna, Media Rodzina, Poznań 1997
  • M.H. Davis, Empatia, GWP, Gdańsk 1999
  • Birch, T. Malim Psychologia rozwojowa w zarysie. Od niemowlęctwa do dorosłości, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998
  • Kasdepke, Wielka księga uczuć. Nasza Księgarnia, Warszawa 2012 .
  • EMOCJE – Rozpoznawanie stanów emocjonalnych na podstawie wyrazu twarzy, Wydawnictwo Harmonia

oprac. Iza Banaszczyk

 

 

Skończyłem ósmą klasę…

Dostałyśmy wiele wiadomości z prośbą o plakaty, które będzie można wykorzystać do przygotowania pamiątkowych upominków dla absolwentów klas ósmych. Wcześniej dzieliłyśmy się pomysłem na prezent dla gimnazjalistów.

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/06/12/skonczylem-gimnazjum-a-jaka-jest-twoja-supermoc-czyli-prezenty-dla-uczniow/

W tym roku hasło; „SKOŃCZYŁEM GIMNAZJUM. A jaka jest Twoja supermoc?” nabiera nowego, wyjątkowego znaczenia i przechodzi do historii.

Po nowemu ( a może jednak po staremu) hasło brzmi:

ósma 5

ósma 3

ósma 2

ósma 4

ósma 1

Do wyboru, do koloru, do pobrania w formie pliku pdf:  ósmą klasę (2)ósmą klasęskończyłam skończyłemSymbol zastępczy tekstu (3)ósmą klasę (1)

Można drukować jako plakaty, albo ustawić w drukarce kilka kopii na jednej stronie i użyć papieru samoprzylepnego, a uzyskamy małe naklejki.

Dzięki takim prośbom wiemy, że nasz blog „robi dobrą robotę”. Gdy kilka lat temu dzieliłyśmy się pomysłami na symboliczne prezenty dla każdego ucznia wręczane na koniec roku, to spotykałyśmy się z taką samą liczbą entuzjastycznych komentarzy, jak i z oburzonymi głosami, że jak tak można odwracać role i burzyć szkolny porządek. Teraz widzimy, że nastała wręcz moda na takie prezenty. Nie popadajmy jednak w przesadę.  Wciąż jesteśmy zdania, że szkoła powinna doceniać wysiłek każdego ucznia, dostrzegać jego talenty, rozwijać potencjał. Jak zawsze sprawdza się stara zasada – każdemu dziecku należy się nasza uwaga.

Zrobiłam drobne upominki dla moich uczniów, bo są dla mnie ważni. A jaka jest Twoja supermoc? 🙂

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Drogi czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji. 

Mój uczeń ma ADHD, a ja mam plan

Co 4 lata we wrześniu rodzę się na nowo. Otrzymuję kolejną, nową klasę i nowe dzieci. Totalnie różne, o innym poziomie wiedzy i umiejętnościach. Wiele charakterów, osobowości, czasami zaburzeń, mniejszych czy większych deficytów. W tym wszystkim ja- nauczyciel, który wszystkie te istoty przyjmuje pod swoje skrzydła akceptując ich indywidualności, buduje nową klasę. I rodzi się na nowo. Nie da się pracować tak samo, tymi samymi materiałami i metodami, mając co 4 lata[1] kompletnie różne osoby.

20180413_094018

Cieszę się ogromnie, że swoją przygodę w roli nauczyciela rozpoczęłam w latach, gdy już tak wiele odkryto i wiele wiemy o tym, jak uczy się mózg, czym jest nadpobudliwość psychoruchowa, jak pracować z uczniami, którzy mają dużą potrzebę ruchu i jak szybko rozpoczyna się proces stygmatyzacji. No właśnie… Niby tak dużo wiemy, a jednak trudno jest stosować posiadaną wiedzę w chwili, gdy w klasie połowa przerywa co chwilę moją wypowiedź tak, że nie da się skończyć zdania, gdy w trakcie zadań Tomek[2] buja się na krześle stukając monotonnie o podłogę, gdy Franek nie przestaje nucić pod nosem, Maciek wstaje i przechadza się po klasie, albo macha rękoma, a Iza… ach, ta Iza!- nigdy nie wie, które zadanie właśnie rozwiązujemy. Znacie to? Ja znam doskonale. I wielu nauczycieli również. Nie musisz mieć w klasie dziecka z ADHD, by przeżyć to, o czym napisałam wyżej. Coraz częściej spotykamy dzieci z cechami nadpobudliwości, dzieci dla których siedzenie na krześle przez 45 min., gdzie tam!, 25 minut jest celem nie do osiągnięcia. Słyszę od koleżanek pracujących dłużej ode mnie, że nigdy wcześniej tylu „trudnych” uczniów w jednej klasie nie miały.

temat ADHD

Tak też było ze mną. Po pierwszym tygodniu wiedziałam, że lekko nie będzie. Po miesiącu było jeszcze gorzej, a po dwóch pomyślałam, że albo wykończę się nerwowo, albo moi uczniowie znienawidzą szkołę… Pomysły na „wiercipięty” powoli się kończyły. Ileż można było czynić z nich pomocników, którzy biegają do woźnej po kredę? Zapasy kredy miałam na lata! Przy wszystkich mych staraniach, aby jak najwięcej lekcji było w ruchu ( da się i powinno to robić nie tylko na w-fie), problem pojawiał się w chwili pracy „stolikowej”. Pojawiał się głównie we mnie (towarzyszyły mi myśli i hasła typu: „Ile można się bujać i stukać?!!”, „Zaraz zwariuję”, „Tomku, siadaj kiedy rozwiązujemy zadanie”, „Ile razy można mu zwracać uwagę?!” itd.), ale także w pozostałych uczniach, których denerwowały te aktywne zachowania. Zdałam sobie w końcu sprawę, że jeśli czegoś nie zmienię, to uwypuklać się będą zachowania odbiegające od normy ( jeśli normą można nazwać siedzenie w ławce bez ruchu dziecka 6-7-8-9-letniego…), a klasa od razu przypnie łatkę dzieciom nadpobudliwym. Najbardziej obawiałam się tego, że ciągłe zwracanie uwagi konkretnym uczniom przeze mnie i przez dzieci sprawi, że przestaną lubić szkołę, zmniejszy się chęć do nauki, spadnie motywacja. Podczas wykonywania zadań- ćwiczeń pojawiały się głosy niezadowolonych uczniów, „Znowu musimy na ciebie czekać”- słychać było hasła w klasie, a ja widziałam jak Maciek coraz bardziej chowa się i opuszcza głowę. Nie chciałam, aby dzieci takie jak Maciek, potrzebujące nieco więcej czasu na wykonanie zadania, lub zwyczajnie krótkiej przerwy, odczuwały, że odstają, że przez nich ktoś musi czekać, że ktoś jest z nich niezadowolony.

Poszukiwałam nowego rozwiązania dla mojej klasy i zaczęłam wprowadzać planowanie pracy. W wieeelkim skrócie polega ono na tym, że uczeń planuje swoją indywidualną, tygodniową pracę i realizuje zaplanowane przez siebie zadania.

27016715_1266496256785676_380511078_o (1)              W piątek, podczas narady klasowej uczniowie prezentują prace nad którymi pracowali cały tydzień. W czasie jednej lekcji uczniowie wykonują różne rodzaje prac. Część robi pracę plastyczną, ktoś pisze swobodny test, część rozwiązuje fiszkę, zadania, karty pracy, a ktoś czyta itd. W danym momencie każdy wykonuje zadanie, które sobie zaplanował, realizując przy tym podstawę programową i program, ale ze względu na to, że jeden siedzi i pisze w ławce, drugi siedzi na dywanie i czyta, ktoś inny wstaje i zbiera materiały do pracy plastycznej, nie „rzuca się w oczy” to, że ktoś ma większą potrzebę ruchu i buja się, gdy czyta, czy wstaje podczas obliczeń matematycznych.

20181210_102541W tej chwili, to jest dla dzieci naturalne, i nie zwracają uwagi na moje „Wiercipięty”. Absolutnie nie chodzi mi o przekraczanie granic, jeśli ktoś jest za głośno, wyraźnie to uczniowie i ja zaznaczamy. To, że rówieśnik powie „ Ciszej, przeszkadzasz mi w liczeniu” działa bardziej, niż moje ciągłe upominanie. Uczniowie w każdej chwili mogą zmienić miejsce pracy. Sprawę dodatkowo ułatwiają słuchawki wyciszające, których mam 4 pary w klasie i każdy może z nich korzystać, w miarę potrzeb. Jeśli ktoś skupia się nad tekstem, a sąsiad pracuje z kolegą nad pracą plastyczną omawiając koncepcję jej powstania, zawsze może założyć słuchawki.

20181210_234310W klasie nie ma absolutnej ciszy, ale nigdy nie ma też hałasu. Ciężko jest to odzwierciedlić zdjęciami, ale musicie mi wierzyć na słowo, choć mi samej trudno było początkowo uwierzyć w powodzenie tej metody. Nie wyobrażałam sobie, że uczniowie mogą pracować w ciszy bez mojej ingerencji, kontroli. Stało się odwrotnie. Pracują z ogromnym zaangażowaniem, każdy w swoim tempie, we współpracy, a ja w końcu mam czas dla tych, którzy potrzebują mojego wsparcia (bez czekania pozostałych i haseł „Znowu czekamy na Izę”, „Czy mogę robić kolejne zadanie?”, „Ona zawsze mi przeszkadza”, „Pierwszy!”->pierwszy skończyłem zadanie 😕) . Dzięki takiej organizacji pracy w klasie mogę dłuższą chwilę poświęcić uczniom, którzy szybko się dekoncentrują, kontrolować przerwy dzieci z większą potrzebą ruchu, a ruch ten nie przeszkadza pozostałym. Finalnie każdy uczeń zrealizował tą samą partię materiału, decydując o czasie w którym go wykona i sposobie działania.

20181213_114420Do zastosowania takiego rozwiązania zachęciły mnie relacje nauczycieli- poprzedników (technikę planowania pracy stosował Celestyn Freinet w latach 30-stych). Polecam zatem i ja!

Ostatnio oglądaliśmy w klasie animację o jeżu, który kłuł swoimi kolcami przyjaciół, działo się to przecież niezależnie od jego woli- taki się urodził.

W pewnym momencie wstał Maciek i krzyknął „To ja jestem tym jeżem! Ja bardzo chcę być inny, ale nie potrafię”. Dodał, że gdy siedzimy w kręgu stara się nikogo nie dotknąć, ale jego ręce go nie słuchają. Ta sytuacja uświadomiła mi po raz kolejny, że nieustannie muszę o tym pamiętać. Moi uczniowie wstają, czasami przerywają nie dlatego, że lekcja jest nieciekawa, albo dlatego, że są ignorantami, że robią mi na złość. Zachowują się tak, a nie inaczej, niezależnie od swojej woli. Kto z nich nie chciałby być „grzecznym i spokojnym uczniem?”

Tak, są inni. Są wyjątkowi. I nie ukrywam, że praca z nimi nie jest łatwa. Wymaga ode mnie ciągłej pracy nad sobą, nad akceptacją i wsparciem przy jednoczesnym egzekwowaniu zasad oraz stawianiu granic.

Rodzice oddają nam swoje pociechy w opiekę licząc, że ich dziecko będzie czuło się w klasie dobrze. Uczniowie przekraczając pierwszy raz próg szkoły wierzą, że czeka ich wielka przygoda. Nie zawiedźmy ich: rodziców, uczniów i siebie. Niech ta przygoda nie stanie się wyboistym traktem, przez który chce się jak najszybciej przejechać, niech droga stanie się wspaniałym odkrywaniem świata.

Martyna Tarnowska

 

[1] W szkole, w której pracuję nauczyciel prowadzi klasę od zerówki do klasy 3.

[2] Imiona uczniów zostały zmienione.

O ADHD pisałyśmy jeszcze tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/11/30/w-mojej-klasie-jest-uczen-z-adhd-i/

 

 

Narzędziownik

„Większość nauczycieli chyba wolałaby, by wszyscy uczniowie byli tacy sami – doskonali i cisi.”  Niech cytat z książki Ryba na drzewie ((Hunt L.M., Ryba na drzewie, Warszawa 2017) będzie tezą tego artykułu, tak abyśmy mogli trochę z nią podyskutować.

Są momenty w naszej pracy, gdy czujemy się tak, jak pokazuje ta grafika:

Projekt bez tytułu (43)

Czasem przyznajemy się do tego sami przed sobą i szukamy rozwiązań – szkoleń, pomysłów w internecie, obserwujemy pracę innych, pytamy specjalistów, rozmawiamy z zaufaną koleżanką lub kolegą po fachu. Bywa i tak, że nasze braki wypełniamy frustracją.

Ów warsztat możemy szeroko rozumieć, bo w tym zawodzie, chyba jak w żadnym innym, dotyczy zarówno kompetencji merytorycznych i tych interpersonalnych. Zastanawiamy się wciąż jak skutecznie uczyć i jak pracować z grupą ? Na lekcji wciąż ma miejsce swoisty transfer wiedzy i umiejętności oraz równocześnie toczy się bogate życie społeczne. Jak pogodzić sferę dydaktyczną z wychowawczą? – zapytają pedagodzy. Otóż czasem przydatne będą konkretne narzędzia, które wypróbujemy w naszej klasie. Sprawdzimy jak działają, zmodyfikujemy wedle potrzeby, dostosujemy do specyfiki naszej grupy i przedmiotu, którego uczymy. Warto mieć kilka takich pomysłów w zanadrzu bo wiemy doskonale, że na dzieci szczególnie mocno działa tzw. efekt nowości.

Prześledźmy po kolei te propozycje i wybierzmy coś dla siebie:

Czy cisza na lekcji jest możliwa? Czy cisza na lekcji jest potrzebna? Jeśli tak, to komu jest ona potrzebna? Czy cisza na lekcji to utopia?

A może ten umowny wskaźnik pomoże nauczyć się dzieciom, że są różne sytuacje i to one wymagają dostosowania natężenia własnego głosu do rodzaju aktywności. Do przygotowania tego narzędzia potrzebna nam będzie tektura, z której stworzymy taki niby potencjometr i określimy możliwe na lekcji poziomy dźwięku, przyda się tu konkretny opis.  Teraz tylko trzeba wyciąć i zamontować ruchomą wskazówkę i używać wskaźnika przed każdym zadaniem w czasie lekcji. Oczywiście zasadę działania i cel używania tego narzędzia musimy na początku wyjaśnić naszym uczniom. Nie obędzie się też bez pochwał dla grupy za skuteczne używanie naszego głosomierza.

FRESHLY PAINTED DO NOT TOUCH (4)

Kolejny pomysł ma na celu wzmacnianie motywacji do pracy, oraz zagospodarowanie ruchliwości niektórych naszych uczniów. Wprowadza także element zabawy oraz wyzwala przyjemne emocje w czasie lekcji. Sprawa jest bardzo prosta, a ilustruje ją ten plakat:

W sali wisi mini kosz Idąc dalej tym tropem wiemy, że są czasem takie sytuacje, gdy ustalamy z klasą zasady, a z przestrzeganiem ich wciąż jest kłopot. Możemy wtedy naukę zasad dosłownie wziąć na warsztat. Wybieramy wtedy jedną regułę z naszego kontraktu, piszemy ją dużymi literami i umieszczamy jako dobrze widoczne hasło z przodu sali. Pamiętajmy, że zasady muszą być sformułowane pozytywnie, czyli bez słowa nie, wtedy będą funkcjonalne i mierzalne. No bo jak policzyć niebieganie, albo niebicie się? Więcej o formułowaniu zasad pisałyśmy tutaj:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/08/31/zasady-na-dobry-poczatek-po-raz-drugi/

Następnie tworzymy z kartonu piramidę, czyli duży trójkąt, oraz wycinamy z drugiego takiego samego trójkąta małe trójkąciki. Będą to nasze punkty. Wybrana zasada dotyczy całej klasy, a piramida to wspólne konto. Na przykład, gdy wybierzemy zasadę „Chcesz coś powiedzieć – to podnieś rękę w górę”, to za każde takie zgłoszenie się połączone z wypowiedzią na piramidzie ląduje punkt. Nie jest wtedy ważne ile punktów kto zdobył, bo cel jest wspólny. Od wysiłków całej grupy zależy tempo zapełniania piramidy punktami. Klasa może to uczynić np. w tydzień, a może np. w 10 dni. Ważne jest, żeby na początku, z góry ustalić z dziećmi, co będzie nagrodą za wspólny trud. Może to być np. oglądanie krótkiego filmu na ostatniej lekcji, smaczna długa przerwa, czyli małe słodkie klasowe przyjęcie, itp. Dobrze, jeśli nagrodą będzie jakiś przywilej, albo ciekawa aktywność.

piramida sukcesu system motywacyjny

Jeszcze jeden pomysł na wspólny system punktowy i ćwiczenie umiejętności przydatnych w grupie. Tu jednak dochodzi jeszcze czynnik losowy jako dodatkowy element wywołujący mały dreszcz emocji tak, jak w grze. Wybierając ten pomysł dla naszej klasy zastanówmy się, czy są w niej osoby, które szybko się frustrują i nie godzą z przegraną. To one mogą silnie emocjonalnie zareagować, gdy nie zostaną wylosowane. Oceńmy zatem na początku dojrzałość naszych uczniów i wytłumaczmy przed wprowadzeniem systemu, że losowanie to rodzaj wspólnej zabawy i każdy ma szansę wygrać, ale nie będzie się to działo każdego dnia.

bilety plakatNa koniec możemy napisać : „testowane na dzieciach”, wraz z nimi wymyślone 🙂 oraz skuteczne, ale tylko i wyłącznie w połączeniu z metodami aktywizującymi i ciekawymi pomysłami na lekcje.

Tytuł tego artykułu i motto traktujemy przewrotnie. Warsztat pracy to przecież przede wszystkim nasze podejście do każdego ucznia, nasza wrażliwość na jego potrzeby oraz pasja z jaką wykonujemy swój zawód. Przedstawione tu pomysły to warsztat w cudzysłowie, ale jakże przydatny od czasu do czasu.

A może Wy, drodzy czytelnicy, także macie takie swoje sposoby, którymi chcielibyście się podzielić w komentarzach? Serdecznie zapraszamy do wymiany inspiracji.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Jeszcze jedna ważna kwestia. Jeśli podobają Wam się nasze pomysły wykorzystajcie je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcecie dalej podzielić się tymi materiałami to wspomnijcie o naszym blogu i jego autorkach jako źródle inspiracji.