Ćwiczymy koncentrację i pamięć (po raz trzeci)

Dziś udostępniamy kolejną część zajęcia o charakterze terapeutycznym, które można przeprowadzić online. Ponownie punktem wyjścia do samodzielnych ćwiczeń jest opowiadanie z książki „Nowe historyjki na raz” autorstwa Bernarda Friot. Już sam tytuł – „Larwy”- jest na tyle intrygujący, że warto posłuchać do końca.

Reszta materiałów odnosi się do treści, w trochę inny sposób niż dotychczas. Do trenowania uwagi zainspirowały mnie larwy, a nawet poszłam o krok dalej i wykorzystałam ich kolejne wcielenie, czyli stadium rozwojowe w postaci imago – dorosłego owada. Wszystko po to, żeby zaciekawić dzieci. Dzięki temu zarówno ćwiczymy uwagę, jak i zapamiętujemy wiadomości z dziedziny biologii. Może wasz uczeń ma akurat podobne zainteresowania i te materiały będą inspiracją do dalszych poszukiwań oraz pracy z owadami w roli głównej. Do niektórych dzieci lepiej docieramy wykorzystując ich hobby jako materiał do terapii. Wykonywanie żmudnych, albo długich, albo trudnych zadań wtedy, gdy ich bohaterami stają się ulubione postaci z kreskówek, albo ukochane dinozaury bywa kluczem do zmotywowania ucznia do pracy.

szare owady umownie zostały nazwane cieniami

Po wysłuchaniu tego opowiadania warto też zająć się emocjami. Na kartach znajduje się jedna propozycja ćwiczenia z tej kategorii:

Zajęcia online prowadzone w oparciu o tekst opowiadania mogłyby zakończyć się rozmową na temat pomysłu, na który wpada bohater tej historii. Można postawić wtedy pytania z wnioskowania moralnego, pomyśleć wspólnie o granicach żartów. Zastanowić się co myślą i co czują osoby, którym robi się jakiś dowcip. czy chcielibyśmy znaleźć się na ich miejscu. jak wtedy byśmy się zachowali? Co może mieć wpływ na nasze zachowanie? W końcu co nas śmieszy i dlaczego?

Karty te i nagrania są część projektu realizowanego w Gdańsku pod hasłem „Pomost dla szkół”, adresowanego do dzieci z różnego rodzaju zaburzeniami neurorozwojowymi, w tym ADHD, zespołem Aspergera, poważnymi problemami w koncentracji, realizowanego przez Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom z Nadpobudliwością Psychoruchową POMOST. Aktualnie zajęcia te odbywają się w wersji online, dlatego i Wam polecamy ten model pracy.

oprac. Iza Banaszczyk

Ćwiczymy koncentrację i pamięć ( po raz drugi)

Dotarły do nas maile i innego rodzaju wiadomości z zapytaniem o kolejne pomysły na zajęcia o charakterze terapeutycznym możliwe do przeprowadzenia online. Udostępniamy zatem część projektu realizowanego w Gdańsku pod hasłem „Pomost dla szkół”, adresowanego do dzieci z różnego rodzaju zaburzeniami neurorozwojowymi, w tym ADHD, zespołem Aspergera, poważnymi problemami w koncentracji, realizowanego przez Stowarzyszenie Pomocy Dzieciom z Nadpobudliwością Psychoruchową POMOST. Aktualnie zajęcia te odbywają się w wersji online, dlatego i Wam polecamy ten model pracy.

Punktem wyjścia do samodzielnych ćwiczeń jest kolejne opowiadanie z książki „Znowu historyjki na raz” autorstwa Bernarda Friot, a nosi ono wdzięczny tytuł „Brukselka”

Po wysłuchaniu 5 minutowego opowiadania zapraszamy do wykonania krótkiego ćwiczenia polegającego na oszacowaniu, ile razy w trakcie pojawiło się słowo BRUKSELKA

Gdy zadanie zrealizujemy od razu posłużymy się pamięcią krótkotrwałą i uwagą, zadziała też tzw. efekt świeżości. Możemy posłuchać tekstu po raz kolejny, tym razem skupiając się na dokładnym liczeniu, zadziała wtedy nasza uwagowa czujność. Warto sprawdzić, czy za pierwszym i drugim razem otrzymamy podobne wyniki.

Kolejnym zadaniem będzie wykonanie labiryntu. Tu przy okazji przemycamy trochę wiedzy przyrodniczej. MOTYL BIELINEK KAPUSTNIK składa jaja na roślinach kapustnych, w tym też na brukselce, a jego gąsienice zjadają „ze smakiem” zielone liście.

Wróćmy też do szacowania i dokładnego przeliczania bo to dobry trening uwagi połączony tym razem ze spostrzegawczością wzrokową:

Po kilku zadaniach wymagających skupienia się i pozostania w jednym miejscu warto się trochę poruszać. Proponujemy grę:

Pozostaje jeszcze do zrealizowanie dodatkowe zadanie, dla chętnych. Będą mogli się w nim wykazać ci którzy lubią gotować albo pomagać w kuchennych pracach.

To całość materiałów przygotowanych do ćwiczenia koncentracji i pamięci inspirowanych opowiadaniem oraz brukselką.

Na koniec zadajmy sobie to nurtujące nas wciąż pytanie:

Czy brukselka pochodzi z Brukseli?

oprac. Izabela Banaszczyk

Pierwsza część rewalidacja i terapia pedagogiczna online znajduje się tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2020/04/08/cwiczymy-koncentracje-i-pamiec/

O koncentracji uwagi pisałyśmy też tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/02/04/jak-pracowac-z-uczniem-majacym-zaburzenia-koncentracji-uwagi/

Drogi Czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji. 

Ćwiczymy koncentrację i pamięć

Niespodziewanie i w ekspresowym tempie nastał czas edukacji online. Skala zjawiska ma rangę rewolucji, choć wcześniej internetowe narzędzia wykorzystywane były coraz częściej przez nauczycieli, to jednak zmiany zachodziły ewolucyjnie. Co wyniknie z obecnej rewolucji online? To bardzo ciekawe. Zobaczymy.

Obserwujemy zjawisko intensywnych poszukiwań ciekawych materiałów i form pracy dla uczniów. Nauczyciele przedmiotowcy w głębinach internetu znajdują bardzo dużo takich zasobów. Wydaje się jednak, że dziś większą sztuką jest wymyślenie zdalnych zajęć dla uczniów, którzy mają swoje szczególne potrzeby, a nauczyciel powinien z nimi realizować godziny rewalidacji, czy terapii pedagogicznej. Nam wpadł do głowy pomysł na ćwiczenie koncentracji uwagi oraz pamięci. Zainspirowane opowiadaniem pod tytułem „Lista”, które pochodzi z książki „Znowu historyjki na raz” autorstwa Bernarda Friot, przygotowałyśmy krótkie ćwiczenia na podstawie tekstu.

Zachęcamy do obejrzenia 8 minutowego nagrania. 5 minut to całkiem zabawna i przewrotna historia pewnych zakupów, a resztę czasu poświęcamy na wyjaśnienie: Co ćwiczymy? i Jak ćwiczymy? Nie zabraknie też kilku ważnych pytań:

Lista

Film udostępnijmy uczniom i porozmawiajmy z nimi o efektach samodzielnej pracy nad stworzeniem dwóch list zakupów:

Warto przy okazji opowiedzieć uczniom jak działa nasza pamięć i jak ważna jest właściwa koncentracja, która funkcjonuje niczym program operacyjny zarządzający magazynami pamięci. Tę wiedzę zilustrowałyśmy za pomocą grafiki:

Pytania, które zadajmy na końcu filmu pozwalają prześledzić tekst opowiadania i zastanowić się nad jego treścią. To prowokuje do refleksji nad zachowaniami i uczuciami – to zadanie z kategorii wnioskowania moralnego.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

O koncentracji uwagi pisałyśmy też tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/02/04/jak-pracowac-z-uczniem-majacym-zaburzenia-koncentracji-uwagi/

Drogi Czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji. 

Aktywne pudełko

Gdy na co dzień pracuje się z bardzo ruchliwymi dziećmi, to szuka się sposobów na zagospodarowanie tej niezwykłej energii. Jak wszystkie gąbki w klasie zostaną już zmoczone, kwiaty podlane, książki rozdane, to co jeszcze można zaproponować, aby aktywność miała sens? Można z całą klasą stworzyć dłuższą listę pomysłów na „ruch pod kontrolą”. Będą to wtedy najbardziej adekwatne propozycje – dopasowane do warunków panujących w szkole i potrzeb dzieci. Dzięki takim wspólnym ustaleniom jasne dla wszystkich staną się zasady, a uczniowie będą mieli realny wpływ na to, w jaki sposób spędzają czas w szkole. Gdy dziecięcej ruchliwości towarzyszy nadpobudliwość, także rozumiana jako ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi) to przyzwolenie na zadania w ruchu, wplatanie aktywności w codzienny scenariusz zajęć jest wręcz postępowaniem terapeutycznym. Najtrudniej jednak jest przyjąć taki model pracy, gdy „z tyłu głowy” mamy poukładany w podręczniku schemat lekcji i równe rzędy ławek przed sobą. Jak rozmawiamy z nauczycielami o pomysłach na aktywne lekcje, czyli te zbudowane na metodach aktywizujących, bądź z ruchowymi przerywnikami, to zawsze pojawia się argument całej klasy, która rzekomo straci na takim stylu pracy. Pytamy jakie to będą straty? Padają takie odpowiedzi: strata czasu, niezrealizowane treści z podręcznika, nadmiernie pobudzone emocje pod wpływem ruchu, nie można wtedy klasy uspokoić, wszyscy muszą dostosowywać się do jednego dziecka, itp. Można by dyskutować z każdym z tych argumentów, ale nie to jest przedmiotem tego artykułu. Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o dzieciach z ADHD i pracy z nimi w naszych polskich realiach, odsyłamy do książki, która niedawno została wydana jako podsumowanie prawie dwudziestoletniej pracy trójmiejskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom, o nazwie POMOST.

Teraz chcemy podzielić się naszym rysunkowym pomysłem, który można wykorzystać na wiele sposobów jako formę pracy z całą klasą. Przedstawione poniżej postacie drukujemy, wycinamy i naklejamy na sztywną tekturę, żeby służyły nam dłużej. Wszystko wkładamy do pudełka, niech nazywa się ono AKTYWNYM PUDEŁKIEM.

Dzięki kartom możemy:

  1. Zrobić rozgrzewkę na lekcji W-F.
  2. Losując po dwa zadania wrócić do starej , dobrej gimnastyki śródlekcyjnej.
  3. Jeżeli chcemy podzielić klasę na dwuosobowe zespoły, to musimy mieć podwójnie karty z postaciami. Uczniowie wykonają wylosowane przez siebie zadanie ruchowe, jeżeli ktoś jeszcze z klasy wykonuje takie samo zadanie, to wtedy tworzą parę.
  4. Uczyć naszych uczniów skutecznej komunikacji i formułowania jasnych i konkretnych wskazówek – wtedy jeden uczeń losuje postać, nie pokazuje jej klasie, tylko opowiada jakie zadanie ruchowy wszyscy mają wykonać.
  5. Integrować klasę proponując jej zabawę w głuchy telefon, ale bez słów. Wszyscy odwracają się plecami. Pierwsza osoba losuje obrazek, stuka w ramię kolejną osobę, żeby się odwróciła i pokazuje za pomocą ruchu wylosowane ćwiczenie. Ta przekazuje kolejnej, itd.

6. Zorganizować aktywną przerwę z ćwiczeniami zamiast szalonej gonitwy po korytarzu.

7. Układać zdania z czasownikami, które podpowiadają nam obrazki.

8. Budować zdania w języku obcym i przedstawiać je w formie ruchowych zagadek.

9. Zaproponować uczniom, aby zaprojektowali również własne karty, aby zwiększyć pulę ćwiczeń.

10. Przykleić obrazki do ściany w większych odstępach i zorganizować lekcję metodą stacji. Niech przy każdej stacji leży kostka. Liczba wyrzuconych oczek będzie podpowiedzią ile ćwiczeń należy wykonać.

Drodzy czytelnicy, zapewne znajdziecie jeszcze więcej zastosowań dla tych rysunkowych kart, albo dołożycie własne zadań do swoich AKTYWNYCH PUDEŁEK.

O nadpobudliwości i potrzebie ruchu na naszym blogu ukazały się jeszcze następujące artykuły:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/11/30/w-mojej-klasie-jest-uczen-z-adhd-i/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/03/30/moj-uczen-ma-adhd-a-ja-mam-plan/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Mój uczeń ma ADHD, a ja mam plan

Co 4 lata we wrześniu rodzę się na nowo. Otrzymuję kolejną, nową klasę i nowe dzieci. Totalnie różne, o innym poziomie wiedzy i umiejętnościach. Wiele charakterów, osobowości, czasami zaburzeń, mniejszych czy większych deficytów. W tym wszystkim ja- nauczyciel, który wszystkie te istoty przyjmuje pod swoje skrzydła akceptując ich indywidualności, buduje nową klasę. I rodzi się na nowo. Nie da się pracować tak samo, tymi samymi materiałami i metodami, mając co 4 lata[1] kompletnie różne osoby.

20180413_094018

Cieszę się ogromnie, że swoją przygodę w roli nauczyciela rozpoczęłam w latach, gdy już tak wiele odkryto i wiele wiemy o tym, jak uczy się mózg, czym jest nadpobudliwość psychoruchowa, jak pracować z uczniami, którzy mają dużą potrzebę ruchu i jak szybko rozpoczyna się proces stygmatyzacji. No właśnie… Niby tak dużo wiemy, a jednak trudno jest stosować posiadaną wiedzę w chwili, gdy w klasie połowa przerywa co chwilę moją wypowiedź tak, że nie da się skończyć zdania, gdy w trakcie zadań Tomek[2] buja się na krześle stukając monotonnie o podłogę, gdy Franek nie przestaje nucić pod nosem, Maciek wstaje i przechadza się po klasie, albo macha rękoma, a Iza… ach, ta Iza!- nigdy nie wie, które zadanie właśnie rozwiązujemy. Znacie to? Ja znam doskonale. I wielu nauczycieli również. Nie musisz mieć w klasie dziecka z ADHD, by przeżyć to, o czym napisałam wyżej. Coraz częściej spotykamy dzieci z cechami nadpobudliwości, dzieci dla których siedzenie na krześle przez 45 min., gdzie tam!, 25 minut jest celem nie do osiągnięcia. Słyszę od koleżanek pracujących dłużej ode mnie, że nigdy wcześniej tylu „trudnych” uczniów w jednej klasie nie miały.

temat ADHD

Tak też było ze mną. Po pierwszym tygodniu wiedziałam, że lekko nie będzie. Po miesiącu było jeszcze gorzej, a po dwóch pomyślałam, że albo wykończę się nerwowo, albo moi uczniowie znienawidzą szkołę… Pomysły na „wiercipięty” powoli się kończyły. Ileż można było czynić z nich pomocników, którzy biegają do woźnej po kredę? Zapasy kredy miałam na lata! Przy wszystkich mych staraniach, aby jak najwięcej lekcji było w ruchu ( da się i powinno to robić nie tylko na w-fie), problem pojawiał się w chwili pracy „stolikowej”. Pojawiał się głównie we mnie (towarzyszyły mi myśli i hasła typu: „Ile można się bujać i stukać?!!”, „Zaraz zwariuję”, „Tomku, siadaj kiedy rozwiązujemy zadanie”, „Ile razy można mu zwracać uwagę?!” itd.), ale także w pozostałych uczniach, których denerwowały te aktywne zachowania. Zdałam sobie w końcu sprawę, że jeśli czegoś nie zmienię, to uwypuklać się będą zachowania odbiegające od normy ( jeśli normą można nazwać siedzenie w ławce bez ruchu dziecka 6-7-8-9-letniego…), a klasa od razu przypnie łatkę dzieciom nadpobudliwym. Najbardziej obawiałam się tego, że ciągłe zwracanie uwagi konkretnym uczniom przeze mnie i przez dzieci sprawi, że przestaną lubić szkołę, zmniejszy się chęć do nauki, spadnie motywacja. Podczas wykonywania zadań- ćwiczeń pojawiały się głosy niezadowolonych uczniów, „Znowu musimy na ciebie czekać”- słychać było hasła w klasie, a ja widziałam jak Maciek coraz bardziej chowa się i opuszcza głowę. Nie chciałam, aby dzieci takie jak Maciek, potrzebujące nieco więcej czasu na wykonanie zadania, lub zwyczajnie krótkiej przerwy, odczuwały, że odstają, że przez nich ktoś musi czekać, że ktoś jest z nich niezadowolony.

Poszukiwałam nowego rozwiązania dla mojej klasy i zaczęłam wprowadzać planowanie pracy. W wieeelkim skrócie polega ono na tym, że uczeń planuje swoją indywidualną, tygodniową pracę i realizuje zaplanowane przez siebie zadania.

27016715_1266496256785676_380511078_o (1)              W piątek, podczas narady klasowej uczniowie prezentują prace nad którymi pracowali cały tydzień. W czasie jednej lekcji uczniowie wykonują różne rodzaje prac. Część robi pracę plastyczną, ktoś pisze swobodny test, część rozwiązuje fiszkę, zadania, karty pracy, a ktoś czyta itd. W danym momencie każdy wykonuje zadanie, które sobie zaplanował, realizując przy tym podstawę programową i program, ale ze względu na to, że jeden siedzi i pisze w ławce, drugi siedzi na dywanie i czyta, ktoś inny wstaje i zbiera materiały do pracy plastycznej, nie „rzuca się w oczy” to, że ktoś ma większą potrzebę ruchu i buja się, gdy czyta, czy wstaje podczas obliczeń matematycznych.

20181210_102541W tej chwili, to jest dla dzieci naturalne, i nie zwracają uwagi na moje „Wiercipięty”. Absolutnie nie chodzi mi o przekraczanie granic, jeśli ktoś jest za głośno, wyraźnie to uczniowie i ja zaznaczamy. To, że rówieśnik powie „ Ciszej, przeszkadzasz mi w liczeniu” działa bardziej, niż moje ciągłe upominanie. Uczniowie w każdej chwili mogą zmienić miejsce pracy. Sprawę dodatkowo ułatwiają słuchawki wyciszające, których mam 4 pary w klasie i każdy może z nich korzystać, w miarę potrzeb. Jeśli ktoś skupia się nad tekstem, a sąsiad pracuje z kolegą nad pracą plastyczną omawiając koncepcję jej powstania, zawsze może założyć słuchawki.

20181210_234310W klasie nie ma absolutnej ciszy, ale nigdy nie ma też hałasu. Ciężko jest to odzwierciedlić zdjęciami, ale musicie mi wierzyć na słowo, choć mi samej trudno było początkowo uwierzyć w powodzenie tej metody. Nie wyobrażałam sobie, że uczniowie mogą pracować w ciszy bez mojej ingerencji, kontroli. Stało się odwrotnie. Pracują z ogromnym zaangażowaniem, każdy w swoim tempie, we współpracy, a ja w końcu mam czas dla tych, którzy potrzebują mojego wsparcia (bez czekania pozostałych i haseł „Znowu czekamy na Izę”, „Czy mogę robić kolejne zadanie?”, „Ona zawsze mi przeszkadza”, „Pierwszy!”->pierwszy skończyłem zadanie 😕) . Dzięki takiej organizacji pracy w klasie mogę dłuższą chwilę poświęcić uczniom, którzy szybko się dekoncentrują, kontrolować przerwy dzieci z większą potrzebą ruchu, a ruch ten nie przeszkadza pozostałym. Finalnie każdy uczeń zrealizował tą samą partię materiału, decydując o czasie w którym go wykona i sposobie działania.

20181213_114420Do zastosowania takiego rozwiązania zachęciły mnie relacje nauczycieli- poprzedników (technikę planowania pracy stosował Celestyn Freinet w latach 30-stych). Polecam zatem i ja!

Ostatnio oglądaliśmy w klasie animację o jeżu, który kłuł swoimi kolcami przyjaciół, działo się to przecież niezależnie od jego woli- taki się urodził.

W pewnym momencie wstał Maciek i krzyknął „To ja jestem tym jeżem! Ja bardzo chcę być inny, ale nie potrafię”. Dodał, że gdy siedzimy w kręgu stara się nikogo nie dotknąć, ale jego ręce go nie słuchają. Ta sytuacja uświadomiła mi po raz kolejny, że nieustannie muszę o tym pamiętać. Moi uczniowie wstają, czasami przerywają nie dlatego, że lekcja jest nieciekawa, albo dlatego, że są ignorantami, że robią mi na złość. Zachowują się tak, a nie inaczej, niezależnie od swojej woli. Kto z nich nie chciałby być „grzecznym i spokojnym uczniem?”

Tak, są inni. Są wyjątkowi. I nie ukrywam, że praca z nimi nie jest łatwa. Wymaga ode mnie ciągłej pracy nad sobą, nad akceptacją i wsparciem przy jednoczesnym egzekwowaniu zasad oraz stawianiu granic.

Rodzice oddają nam swoje pociechy w opiekę licząc, że ich dziecko będzie czuło się w klasie dobrze. Uczniowie przekraczając pierwszy raz próg szkoły wierzą, że czeka ich wielka przygoda. Nie zawiedźmy ich: rodziców, uczniów i siebie. Niech ta przygoda nie stanie się wyboistym traktem, przez który chce się jak najszybciej przejechać, niech droga stanie się wspaniałym odkrywaniem świata.

Martyna Tarnowska

 

[1] W szkole, w której pracuję nauczyciel prowadzi klasę od zerówki do klasy 3.

[2] Imiona uczniów zostały zmienione.

O ADHD pisałyśmy jeszcze tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/11/30/w-mojej-klasie-jest-uczen-z-adhd-i/