HEJT – Hej, Egoizm Jest Toksyczny

Dziś, bardziej niż kiedykolwiek w historii ludzkości mamy poczucie, że żyjemy w równoległych światach. Tempo życia bywa zawrotne, a wirtualna rzeczywistość splata się z tym, co namacalne. To codzienność naszych uczniów, a może i nasza? Pewnie różnice pokoleniowe mają tu znaczenie.

Natura ludzka, którą  opisać i poznać próbowało wielu mądrzejszych od nas, ma to do siebie, że zależnie od okoliczności pokazuje swoje dobre i złe strony.  Bycie w wirtualnym świecie sprzyja poczuciu anonimowości i bezkarności.

„Gdy rozum śpi budzą się demony” – niech ta sentencja i rycina hiszpańskiego malarza Francisca Goi będzie tematem i myślą przewodnią godziny wychowawczej:

800px-Museo_del_Prado_-_Goya_-_Caprichos_-_No._43_-_El_sueño_de_la_razon_produce_monstruos

By Francisco Goya – Museo del Prado,

Przebieg warsztatów:

  1. ” Nie rób drugiemu, co Tobie nie miłe”

Dzielimy klasę na  4 grupy. Każda grupa dostaje duży arkusz papieru ( najlepiej z bloku flipchart) i mazaki.

Pierwsza grupa wypisuje przykłady z życia ilustrujące to przysłowie.

Druga grupa pisze przykłady sytuacji, gdy ludzie robią niemiłe rzeczy mimo wszystko.

Trzecia grupa tworzy portret osoby, która  jest skłonna do robienia niemiłych rzeczy wobec innych osób – czyli wypisuje cechy osobowości i zachowania takiego człowieka.

Czwarta grupa wypisuje przykładowe niemiłe zachowania wobec innych.

Grupy po kolei przedstawiają efekty swojej pracy. Powstałe w ten sposób plakaty wieszamy w klasie.

Żeby nie wymyślać przykładów na siłę i skupić się na konkretach nadajmy temu zadaniu odpowiednie  tempo. Maksimum 8 min. na pisanie i 8 na prezentowanie.

2.  HEJT

Burza mózgów – wypisujemy na dużym arkuszu papieru wszystkie skojarzenia, które podadzą uczniowie związane ze słowem HEJT. Plakat również wieszamy w klasie.

3. Oglądamy wspólnie filmik:

Warto zrobić taką małą sondę zadając 5 pytań:

  1. Czy byłeś świadkiem hejtu?
  2. Czy hejtowałeś kiedyś?
  3. Czy dołączałeś się do hejtowania?
  4. Czy przeciwstawiałeś się hejtowi?
  5. Czy przyglądałeś się biernie hejtowi, ciesząc się, że Ciebie to nie dotyczy?

Odpowiedzenie na te pytania nie będzie łatwe. Jednak, gdy stworzymy atmosferę nieoceniającą, jest szansa, że nasi uczniowie się otworzą i spojrzą na siebie i swoje postępowanie krytycznie. Zadanie to ma na celu pokazanie, jakie są najczęstsze zachowania ludzi wobec hejtu.

Zadanie to powinno nam zająć kolejne 8 min.

4. Dyskusja 10 do 10

Dzielimy przestrzeń klasy na dwie połowy. Po jednej stronie siadają osoby, które twierdzą, że są skuteczne sposoby na walkę z hejtem,  po drugiej osoby, które uważają, że z hejtem  nie da się walczyć. Rozpoczynamy dyskusję. W jednej rundzie każda strona może przedstawić 10 argumentów broniących swojej tezy. Argumenty mogą padać naprzemiennie, żeby było ciekawie i dynamicznie. Rolą nauczyciela jest moderacja dyskusji i liczenie argumentów. Po pierwszej rundzie dajemy uczniom minutę na decyzję, czy zostają po stronie, którą wybrali na początku, czy może argumenty drugiej strony bardziej ich przekonują. To czas na zmianę miejsca. Dyskusja toczy się dalej, pada kolejne 10 argumentów z każdej strony. Znów następuje moment decyzji i ewentualnej zmiany miejsca. Dyskusję kończy runda trzecia, oparta na tych samych zasadach.

5. Oglądamy wspólnie singiel

Zuza Jabłońska – Powiedz Mi To W Twarz ft. Jan-rapowanie & Siles – YouTube

„Singiel Zuzy Jabłońskiej „Powiedz mi to w twarz” motywuje do przeciwstawiania się słabościom. Stanowi szczególną inspirację do walki ze stereotypowym traktowaniem ludzi innych niż my sami. Tytuł odnosi się nie tylko do problemów z codzienną komunikacją międzyludzką, ale też do zjawiska hejtowania w internecie. Zuza mówi NIE plotkowaniu, omawianiu innych w zaciszu pozornie bezpiecznych form komunikacji, które nie wymagają konfrontacji twarzą w twarz.”

6. Podsumowanie lekcji:

Wracamy do zdania. które było myślą przewodnią: ” Gdy rozum śpi, budzą się demony” i pytamy uczniów jak je rozumieją  w kontekście zjawiska HEJTU, jego uwarunkowań i sposobów przeciwstawiania się mu.

HEJT – Hej, Egoizm Jest Toksyczny

ZAMIEŃMY NA

HEJT – Hej, Empatia Jest Trendy

A może wspólnie z uczniami wymyślicie ciekawszy akronim, niż nasze propozycje – opisujące słowo HEJT? Chętnie poczytamy wasze komentarze i pomysły.

oprac. Iza i Magda

 

 

 

 

 

 

 

 

Reklamy

Emocje moje i twoje

Nauka rozpoznawania i nazywania emocji własnych i tych, które obserwujemy u innych osób jest podstawą radzenia sobie z trudnymi uczuciami. Nie z negatywnymi, nie ze złymi ale tymi trudnymi do zniesienia. Aby dojrzale je rozumieć i przeżywać bez szkody dla samego siebie oraz naszego otoczenia, potrzebujemy mądrych przewodników i po prostu wiedzy na temat tego, co dzieje się w naszym ciele i jak działają emocje. Dlatego ideą nadrzędną jest tu stwierdzenie: każdy ma prawo czuć złość, smutek, frustracje, rozgoryczenie, żal, strach, dumę, radość, wstyd itd….  Dzieci także mają prawo do przeżywania tych stanów emocjonalnych. Tylko mając mniej dojrzały układ nerwowy, mniejsze są ich możliwości kontrolowania swego zachowania, które pojawia się pod wpływem uczuć. Zadaniem dorosłych jest pokazanie, już od najmłodszych lat, jak radzić sobie trudnymi emocjami, jak je rozładowywać, jak je rozumieć. Pierwszym sposobem na to jest modelowanie, które odbywa się często nieświadomie. Dzieci naśladują reakcje dorosłych, gdy same przeżywają podobny stan. Dlatego kopiują zachowania swoich rodziców. Gdy trafiają do szkoły uczą się tych reakcji już w szerszym środowisku. Obiektem do naśladowania staje się nauczyciel. Nie dziwmy się zatem, że gdy sami jesteśmy impulsywni, szybko narasta w nas złość czy frustracja i  wtedy wybuchamy np. krzykiem nasza klasa również będzie bardziej pobudzona i skłonna do takich reakcji. Zatem w pracy nad rozwojem emocjonalnym zaczynamy od siebie.

Jaki jeszcze wpływ na emocjonalność dziecka mają dorośli?

Modelują swoim własnym zachowaniem zachowania dziecka.

Nie zapominajmy o tym . Dzieci wciąż nas obserwują i naśladują, bo jesteśmy dla nich ważni. Jesteśmy pierwszymi modelami, wzorami prawidłowych, adaptacyjnych i aprobowanych społecznie zachowań. Odnosi się to nie tylko do rodziców. Wychowawca, nauczyciel dla dziecka w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym jest równie ważnym dorosłym. Gdy przeżywamy jakieś uczucie i mówimy o tym dzieciom wprost oraz pokazujemy jak sobie z nim konstruktywnie radzimy stajemy się wręcz „modelem idealnym”. Oczywiście czasem się nam taka sztuka udaje, kiedy indziej nie. Świat emocji wydaje się być bardziej skomplikowany niż wszystkie funkcje poznawcze razem wzięte. Jednak i w tej sferze możemy wciąż się uczyć i nabywać nowe kompetencje. Pomoże nam w tym samoświadomość, obserwacja swoich własnych reakcji, analiza naszych stanów wewnętrznych. Na przykład, gdy czujemy poirytowanie i narasta w nas złość pomyślmy czy przyczyna tego stanu jest tu i teraz obok nas, w najbliższej okolicy, czy może nasz aktualny stan jest wypadkową wcześniejszej, bądź narastającej frustracji (czyli niezaspokojenia jakiejś ważnej potrzeby). Ilustracją niech będzie taka sytuacja: Mamy umówioną wizytę u lekarza, sprawa jest niecierpiąca zwłoki. Gdy wyjdziemy z pracy punktualnie spokojnie zdążymy. Tymczasem w grupie przedszkolnej został tylko jeden chłopiec. Bawi się on samolotem głośno naśladując ryk silników. Kilka razy zwracaliśmy mu już uwagę, że silnik ma pracować ciszej. Jest już godzina 17, moment naszego wyjścia z pracy. Samolot wzbija się w powietrze z przejmującym świstem i skowytem, a rodzice nie przychodzą. Co jest w tym momencie powodem naszej złości? Komu tę złość okażemy? W jaki sposób to zrobimy?

Używają różnego rodzaju komunikatów werbalnych w celu podjęcia działań wychowawczych.

Mówią np. „No nie wstydź się” „ No czego tu się wstydzić?” „Przestań płakać. Nic się nie stało” „Nie złość się”, „Nie martw się” „ Nie bądź taki smutny. To przecież nic takiego” itd. Dobrze to znamy. Często słyszymy. Czasem mówimy?

W procesie socjalizacji dzieci uczą się, że pewne emocje są pożądane przez otoczenie, a inne nie. Te nieprzyjemne emocje stają się „główną ofiarą” tego procesu. Rodzice i wychowawcy nie chcą sami odczuwać dyskomfortu czy konsekwencji przeżywania przez dziecko takich emocji jak: złość, strach czy smutek. Łatwiej jest użyć różnych narzędzi wywierania wpływu, chociażby swej przewagi wynikającej z siły i dominacji dorosłego nad dzieckiem, niż zmierzyć się z tymi trudnymi emocjami twarzą w twarz. Czasem robimy to nieświadomie, albo automatycznie powielając wzorce z własnych dawnych doświadczeń, bądź używamy przytoczonych wyżej komunikatów dlatego, że osoby w naszym otoczeniu też ich używają.

Niech za taki konkretny przykład posłuży jeszcze tekst powszechnie znanej i nadal obecnej ( o zgrozo) w edukacji przedszkolnej piosenki:

„Jestem sobie przedszkolaczek,
nie grymaszę i nie płaczę,
na bębenku marsza gram,
ram tam tam, ram tam tam.

Kto jest beksą i mazgajem,
ten się do nas nie nadaje,
niechaj w domu siedzi sam,
ram tam tam, ram tam tam.”

Jaki widzimy  w tych kilku wersach edukacyjną wartość? Jaki to przekaz  dla trzylatka, który staje się właśnie owym przedszkolakiem?

Nie wolno płakać! To znaczy, że ten sposób okazywania emocji jest niepożądany. To co ma robić mały człowiek, któremu się chce płakać z jakiegoś ważnego dla niego powodu? Ma stłumić te emocje. Bo jak dalej będzie płakał, to jest beksą i mazgajem, a wtedy nikt go tu nie chce. On się tu nie nadaje. Przecież to przedszkole dla dzieci, które emocje chowają gdzieś głęboko, albo nie mają żadnych powodów aby emocje przeżywać. A może są wciąż wesołe i radosne, byle nie za bardzo bo dorośli uznają, że „szaleją” i nie da się nad nimi zapanować.  W przedszkolu powinny zatem przebywać tylko i wyłącznie zadowolone z życia i w umiarkowanym stopniu radosne dzieci, z którymi tak miło jest wychowawcom pracować, że wszyscy są naprawdę szczęśliwi. Czujecie tę ironię, której nie mogłam sobie darować?

Wpływ słów kierowanych do dziecka może być oczywiście też budujący. Słowa zachęty mogą odnosić się do emocji  i wzbudzać przyjemne odczucia. Mówimy czasem: „Jak miło jest popatrzeć na dzieci, które dzielą się zabawkami i zgodnie bawią. Od razu robi się weselej” albo „Cieszę się bardzo widząc wasze zadowolone miny na wieść o przyjściu naszego gościa” i jeszcze jeden przykład ” To było takie skomplikowane zadanie, więc jestem pełna podziwu dla twojej wytrwałości. W takiej sytuacji czuje się dumę”. W przypadku smutku odczuwanego przez dziecko możemy powiedzieć: ” Widzę, że twoje oczy robią się coraz bardziej smutne. Wiesz czasem dobrze jest sobie chwilę popłakać, żeby poczuć ulgę”  

Czasem wplatamy wiedzę o emocjach w treść naszych lekcji i potrzebujemy krótkich zadań, które skierują uwagę naszych uczniów na tę sferę życia. Omawiamy na przykład czytany tekst i przeżycia bohatera i wtedy pojawia się okazja żeby porozmawiać o emocjach. Moje propozycje to konkretne zadania, które możemy dowolnie wykorzystać. Specjalnie nie tworzyłam z nich gotowego scenariusza. Jest to zbiór narzędzi i sposobów ich zastosowania zgodnie z potrzebą chwili i realizowanym aktualnie materiałem.  Wszystkie te ćwiczenia oraz proste w wykonaniu pomoce dydaktyczne pozwolą nam pracować z grupą lub klasą nad rozpoznawaniem i nazywaniem uczuć. Takie interdyscyplinarne podejście sprawdza się najlepiej. Dzięki temu kwestie emocji poruszamy wielokrotnie i przy różnych okazjach i nie jest to wiedza oderwana od codziennej szkolnej rzeczywistości. Ma wtedy miejsce uczenie równoległe – treści programowe wzbogacamy o zadania stymulujące rozwój emocjonalny naszych podopiecznych. Jeśli mamy w klasie, albo w grupie przedszkolnej dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych, dzięki tego typu pomysłom dotykającym sfery emocjonalnej możemy realizować zalecenia zawarte w orzeczeniach oraz działania zaplanowane w Indywidualny Programie Edukacyjno – Terapeutycznym. Oczywiście skorzysta na tym też cała klasa.

Barometr uczuć

17036046_1397686833606413_1228338123_o

To ”przyrząd”, który możemy wykorzystać do określania aktualnego samopoczucia emocjonalnego. Nasi uczniowie mogą to zrobić na kilka sposobów:

a)Wybierają np. liczbę od 1 do 10 która mierzy adekwatnie ich samopoczucie i uzasadniają, dlaczego czują się na 9, co tak trochę psuje ich humor, że nie mogą dać dziesiątki.

b) Wybierają minę (emotkę, buźkę), która najlepiej oddaje ich aktualny nastrój, nazywają go i opowiadają co wpływa na ich stan.

c) możemy tym przyrządem zmierzyć też stan emocjonalny całej klasy przed zajęciami i po ich zakończeniu sprawdzając czy coś się w grupie zmieniło. Wtedy barometr wędruje z rąk do rąk a uczniowie podają swoje liczby. Zapisujemy je na tablicy, sumujemy i wyciągamy średnią. Taką samą rundę powtarzamy na koniec.

Zastosowań barometru może być jeszcze wiele, wszystko zależy od potrzeby chwili i naszej wyobraźni. Warto przygotować tę pomoc dydaktyczną na sztywnej tekturze – kawałku kartonu, a buźki ponaklejać z kolorowego papieru używając do tego jednego koloru ( tak aby różnorodnością barw nie dodawać emocjom dodatkowych znaczeń)

Emocje rysują się na twarzy 

Przygotujmy zdjęcia twarzy przedstawiających różne emocje. Możemy skorzystać z wycinków z gazet, przygotować prezentację w programie Power Point. Ważne żeby były to realistyczne zdjęcia.

Obejrzyjmy je dokładnie razem z uczniami zwracając uwagę na to, jak wyglądają oczy, brwi, usta w poszczególnych stanach emocjonalnych i nazwijmy te uczucia.

Następnie nauczyciel rysuje na tablicy owal twarzy i korzystając z podpowiedzi dzieci tworzy schematyczną twarz przedstawiającą smutek i złość.

Kolejną częścią zadania jest samodzielna praca uczniów. Dzieci otrzymują poniższą kartę w formacie A4 i uzupełniają brakujące elementy twarzy tak, aby każda z nich przedstawiała inną emocję. Uczniowie piszą nazwy tych emocji na swoich kartach. Z gotowych prac warto zrobić w klasie wystawę i „zwiedzając” ją wspólnie omówić prace, zachęcając dzieci do dzielenia się refleksjami.

  emocje twarze do rysowania

do pobrania: emocje twarze do rysowania

Jak wydobywa się emocje?

To propozycja multimedialna. Krótki wykład dr Miry Marcinów, psycholog z Uniwersytetu Jagiellońskiego o podstawowych emocjach. Obejrzenie i wysłuchanie go razem z klasą zajmie jedynie 5 minut, więc to taka wiedza w pigułce i dobry wstęp do dalszych rozważań o emocjach na godzinie wychowawczej.

Psycholog konkretnie i językiem zrozumiałym dla dzieci tłumaczy jak możemy rozpoznać podstawowe emocje i dlaczego są one nam potrzebne. Wspomina także o tym, że uczucia możemy wyrażać za pomocą sztuki – w malarstwie, muzyce, filmie, tańcu. To właśnie taneczne zagadki kończą ten wykład. Możemy zatem poprosić uczniów o zgadywanie i zachęcić ich do przygotowania własnych  zagadek o emocjach. Niech klasa stanie się widownią, a na scenę zaprośmy chętnych, którzy za pomocą ruchu, dramy, a może i tańca przedstawią wybrane uczucie. Tego typu zadanie będzie świetną okazją do wyładowania energii dla uczniów nadpobudliwych , ruchliwych, a także dla tych, którzy szczególnie upodobali sobie ruch  i aktywność.

Literatura:

  • D.R. Schaffer, K. Kipp „Psychologia rozwoju. Od dziecka do dorosłości.”, wydawnictwo Harmonia Universalis, Gdańsk 2012
  • Goleman, Inteligencja emocjonalna, Media Rodzina, Poznań 1997
  • M.H. Davis, Empatia, GWP, Gdańsk 1999
  • Birch, T. Malim Psychologia rozwojowa w zarysie. Od niemowlęctwa do dorosłości, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998
  • Kasdepke, Wielka księga uczuć. Nasza Księgarnia, Warszawa 2012 .
  • EMOCJE – Rozpoznawanie stanów emocjonalnych na podstawie wyrazu twarzy, Wydawnictwo Harmonia

oprac. Iza Banaszczyk

 

 

Mój uczeń ma ADHD, a ja mam plan

Co 4 lata we wrześniu rodzę się na nowo. Otrzymuję kolejną, nową klasę i nowe dzieci. Totalnie różne, o innym poziomie wiedzy i umiejętnościach. Wiele charakterów, osobowości, czasami zaburzeń, mniejszych czy większych deficytów. W tym wszystkim ja- nauczyciel, który wszystkie te istoty przyjmuje pod swoje skrzydła akceptując ich indywidualności, buduje nową klasę. I rodzi się na nowo. Nie da się pracować tak samo, tymi samymi materiałami i metodami, mając co 4 lata[1] kompletnie różne osoby.

20180413_094018

Cieszę się ogromnie, że swoją przygodę w roli nauczyciela rozpoczęłam w latach, gdy już tak wiele odkryto i wiele wiemy o tym, jak uczy się mózg, czym jest nadpobudliwość psychoruchowa, jak pracować z uczniami, którzy mają dużą potrzebę ruchu i jak szybko rozpoczyna się proces stygmatyzacji. No właśnie… Niby tak dużo wiemy, a jednak trudno jest stosować posiadaną wiedzę w chwili, gdy w klasie połowa przerywa co chwilę moją wypowiedź tak, że nie da się skończyć zdania, gdy w trakcie zadań Tomek[2] buja się na krześle stukając monotonnie o podłogę, gdy Franek nie przestaje nucić pod nosem, Maciek wstaje i przechadza się po klasie, albo macha rękoma, a Iza… ach, ta Iza!- nigdy nie wie, które zadanie właśnie rozwiązujemy. Znacie to? Ja znam doskonale. I wielu nauczycieli również. Nie musisz mieć w klasie dziecka z ADHD, by przeżyć to, o czym napisałam wyżej. Coraz częściej spotykamy dzieci z cechami nadpobudliwości, dzieci dla których siedzenie na krześle przez 45 min., gdzie tam!, 25 minut jest celem nie do osiągnięcia. Słyszę od koleżanek pracujących dłużej ode mnie, że nigdy wcześniej tylu „trudnych” uczniów w jednej klasie nie miały.

temat ADHD

Tak też było ze mną. Po pierwszym tygodniu wiedziałam, że lekko nie będzie. Po miesiącu było jeszcze gorzej, a po dwóch pomyślałam, że albo wykończę się nerwowo, albo moi uczniowie znienawidzą szkołę… Pomysły na „wiercipięty” powoli się kończyły. Ileż można było czynić z nich pomocników, którzy biegają do woźnej po kredę? Zapasy kredy miałam na lata! Przy wszystkich mych staraniach, aby jak najwięcej lekcji było w ruchu ( da się i powinno to robić nie tylko na w-fie), problem pojawiał się w chwili pracy „stolikowej”. Pojawiał się głównie we mnie (towarzyszyły mi myśli i hasła typu: „Ile można się bujać i stukać?!!”, „Zaraz zwariuję”, „Tomku, siadaj kiedy rozwiązujemy zadanie”, „Ile razy można mu zwracać uwagę?!” itd.), ale także w pozostałych uczniach, których denerwowały te aktywne zachowania. Zdałam sobie w końcu sprawę, że jeśli czegoś nie zmienię, to uwypuklać się będą zachowania odbiegające od normy ( jeśli normą można nazwać siedzenie w ławce bez ruchu dziecka 6-7-8-9-letniego…), a klasa od razu przypnie łatkę dzieciom nadpobudliwym. Najbardziej obawiałam się tego, że ciągłe zwracanie uwagi konkretnym uczniom przeze mnie i przez dzieci sprawi, że przestaną lubić szkołę, zmniejszy się chęć do nauki, spadnie motywacja. Podczas wykonywania zadań- ćwiczeń pojawiały się głosy niezadowolonych uczniów, „Znowu musimy na ciebie czekać”- słychać było hasła w klasie, a ja widziałam jak Maciek coraz bardziej chowa się i opuszcza głowę. Nie chciałam, aby dzieci takie jak Maciek, potrzebujące nieco więcej czasu na wykonanie zadania, lub zwyczajnie krótkiej przerwy, odczuwały, że odstają, że przez nich ktoś musi czekać, że ktoś jest z nich niezadowolony.

Poszukiwałam nowego rozwiązania dla mojej klasy i zaczęłam wprowadzać planowanie pracy. W wieeelkim skrócie polega ono na tym, że uczeń planuje swoją indywidualną, tygodniową pracę i realizuje zaplanowane przez siebie zadania.

27016715_1266496256785676_380511078_o (1)              W piątek, podczas narady klasowej uczniowie prezentują prace nad którymi pracowali cały tydzień. W czasie jednej lekcji uczniowie wykonują różne rodzaje prac. Część robi pracę plastyczną, ktoś pisze swobodny test, część rozwiązuje fiszkę, zadania, karty pracy, a ktoś czyta itd. W danym momencie każdy wykonuje zadanie, które sobie zaplanował, realizując przy tym podstawę programową i program, ale ze względu na to, że jeden siedzi i pisze w ławce, drugi siedzi na dywanie i czyta, ktoś inny wstaje i zbiera materiały do pracy plastycznej, nie „rzuca się w oczy” to, że ktoś ma większą potrzebę ruchu i buja się, gdy czyta, czy wstaje podczas obliczeń matematycznych.

20181210_102541W tej chwili, to jest dla dzieci naturalne, i nie zwracają uwagi na moje „Wiercipięty”. Absolutnie nie chodzi mi o przekraczanie granic, jeśli ktoś jest za głośno, wyraźnie to uczniowie i ja zaznaczamy. To, że rówieśnik powie „ Ciszej, przeszkadzasz mi w liczeniu” działa bardziej, niż moje ciągłe upominanie. Uczniowie w każdej chwili mogą zmienić miejsce pracy. Sprawę dodatkowo ułatwiają słuchawki wyciszające, których mam 4 pary w klasie i każdy może z nich korzystać, w miarę potrzeb. Jeśli ktoś skupia się nad tekstem, a sąsiad pracuje z kolegą nad pracą plastyczną omawiając koncepcję jej powstania, zawsze może założyć słuchawki.

20181210_234310W klasie nie ma absolutnej ciszy, ale nigdy nie ma też hałasu. Ciężko jest to odzwierciedlić zdjęciami, ale musicie mi wierzyć na słowo, choć mi samej trudno było początkowo uwierzyć w powodzenie tej metody. Nie wyobrażałam sobie, że uczniowie mogą pracować w ciszy bez mojej ingerencji, kontroli. Stało się odwrotnie. Pracują z ogromnym zaangażowaniem, każdy w swoim tempie, we współpracy, a ja w końcu mam czas dla tych, którzy potrzebują mojego wsparcia (bez czekania pozostałych i haseł „Znowu czekamy na Izę”, „Czy mogę robić kolejne zadanie?”, „Ona zawsze mi przeszkadza”, „Pierwszy!”->pierwszy skończyłem zadanie 😕) . Dzięki takiej organizacji pracy w klasie mogę dłuższą chwilę poświęcić uczniom, którzy szybko się dekoncentrują, kontrolować przerwy dzieci z większą potrzebą ruchu, a ruch ten nie przeszkadza pozostałym. Finalnie każdy uczeń zrealizował tą samą partię materiału, decydując o czasie w którym go wykona i sposobie działania.

20181213_114420Do zastosowania takiego rozwiązania zachęciły mnie relacje nauczycieli- poprzedników (technikę planowania pracy stosował Celestyn Freinet w latach 30-stych). Polecam zatem i ja!

Ostatnio oglądaliśmy w klasie animację o jeżu, który kłuł swoimi kolcami przyjaciół, działo się to przecież niezależnie od jego woli- taki się urodził.

W pewnym momencie wstał Maciek i krzyknął „To ja jestem tym jeżem! Ja bardzo chcę być inny, ale nie potrafię”. Dodał, że gdy siedzimy w kręgu stara się nikogo nie dotknąć, ale jego ręce go nie słuchają. Ta sytuacja uświadomiła mi po raz kolejny, że nieustannie muszę o tym pamiętać. Moi uczniowie wstają, czasami przerywają nie dlatego, że lekcja jest nieciekawa, albo dlatego, że są ignorantami, że robią mi na złość. Zachowują się tak, a nie inaczej, niezależnie od swojej woli. Kto z nich nie chciałby być „grzecznym i spokojnym uczniem?”

Tak, są inni. Są wyjątkowi. I nie ukrywam, że praca z nimi nie jest łatwa. Wymaga ode mnie ciągłej pracy nad sobą, nad akceptacją i wsparciem przy jednoczesnym egzekwowaniu zasad oraz stawianiu granic.

Rodzice oddają nam swoje pociechy w opiekę licząc, że ich dziecko będzie czuło się w klasie dobrze. Uczniowie przekraczając pierwszy raz próg szkoły wierzą, że czeka ich wielka przygoda. Nie zawiedźmy ich: rodziców, uczniów i siebie. Niech ta przygoda nie stanie się wyboistym traktem, przez który chce się jak najszybciej przejechać, niech droga stanie się wspaniałym odkrywaniem świata.

Martyna Tarnowska

 

[1] W szkole, w której pracuję nauczyciel prowadzi klasę od zerówki do klasy 3.

[2] Imiona uczniów zostały zmienione.

O ADHD pisałyśmy jeszcze tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/11/30/w-mojej-klasie-jest-uczen-z-adhd-i/

 

 

Narzędziownik

„Większość nauczycieli chyba wolałaby, by wszyscy uczniowie byli tacy sami – doskonali i cisi.”  Niech cytat z książki Ryba na drzewie ((Hunt L.M., Ryba na drzewie, Warszawa 2017) będzie tezą tego artykułu, tak abyśmy mogli trochę z nią podyskutować.

Są momenty w naszej pracy, gdy czujemy się tak, jak pokazuje ta grafika:

Projekt bez tytułu (43)

Czasem przyznajemy się do tego sami przed sobą i szukamy rozwiązań – szkoleń, pomysłów w internecie, obserwujemy pracę innych, pytamy specjalistów, rozmawiamy z zaufaną koleżanką lub kolegą po fachu. Bywa i tak, że nasze braki wypełniamy frustracją.

Ów warsztat możemy szeroko rozumieć, bo w tym zawodzie, chyba jak w żadnym innym, dotyczy zarówno kompetencji merytorycznych i tych interpersonalnych. Zastanawiamy się wciąż jak skutecznie uczyć i jak pracować z grupą ? Na lekcji wciąż ma miejsce swoisty transfer wiedzy i umiejętności oraz równocześnie toczy się bogate życie społeczne. Jak pogodzić sferę dydaktyczną z wychowawczą? – zapytają pedagodzy. Otóż czasem przydatne będą konkretne narzędzia, które wypróbujemy w naszej klasie. Sprawdzimy jak działają, zmodyfikujemy wedle potrzeby, dostosujemy do specyfiki naszej grupy i przedmiotu, którego uczymy. Warto mieć kilka takich pomysłów w zanadrzu bo wiemy doskonale, że na dzieci szczególnie mocno działa tzw. efekt nowości.

Prześledźmy po kolei te propozycje i wybierzmy coś dla siebie:

Czy cisza na lekcji jest możliwa? Czy cisza na lekcji jest potrzebna? Jeśli tak, to komu jest ona potrzebna? Czy cisza na lekcji to utopia?

A może ten umowny wskaźnik pomoże nauczyć się dzieciom, że są różne sytuacje i to one wymagają dostosowania natężenia własnego głosu do rodzaju aktywności. Do przygotowania tego narzędzia potrzebna nam będzie tektura, z której stworzymy taki niby potencjometr i określimy możliwe na lekcji poziomy dźwięku, przyda się tu konkretny opis.  Teraz tylko trzeba wyciąć i zamontować ruchomą wskazówkę i używać wskaźnika przed każdym zadaniem w czasie lekcji. Oczywiście zasadę działania i cel używania tego narzędzia musimy na początku wyjaśnić naszym uczniom. Nie obędzie się też bez pochwał dla grupy za skuteczne używanie naszego głosomierza.

FRESHLY PAINTED DO NOT TOUCH (4)

Kolejny pomysł ma na celu wzmacnianie motywacji do pracy, oraz zagospodarowanie ruchliwości niektórych naszych uczniów. Wprowadza także element zabawy oraz wyzwala przyjemne emocje w czasie lekcji. Sprawa jest bardzo prosta, a ilustruje ją ten plakat:

W sali wisi mini kosz Idąc dalej tym tropem wiemy, że są czasem takie sytuacje, gdy ustalamy z klasą zasady, a z przestrzeganiem ich wciąż jest kłopot. Możemy wtedy naukę zasad dosłownie wziąć na warsztat. Wybieramy wtedy jedną regułę z naszego kontraktu, piszemy ją dużymi literami i umieszczamy jako dobrze widoczne hasło z przodu sali. Pamiętajmy, że zasady muszą być sformułowane pozytywnie, czyli bez słowa nie, wtedy będą funkcjonalne i mierzalne. No bo jak policzyć niebieganie, albo niebicie się? Więcej o formułowaniu zasad pisałyśmy tutaj:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/08/31/zasady-na-dobry-poczatek-po-raz-drugi/

Następnie tworzymy z kartonu piramidę, czyli duży trójkąt, oraz wycinamy z drugiego takiego samego trójkąta małe trójkąciki. Będą to nasze punkty. Wybrana zasada dotyczy całej klasy, a piramida to wspólne konto. Na przykład, gdy wybierzemy zasadę „Chcesz coś powiedzieć – to podnieś rękę w górę”, to za każde takie zgłoszenie się połączone z wypowiedzią na piramidzie ląduje punkt. Nie jest wtedy ważne ile punktów kto zdobył, bo cel jest wspólny. Od wysiłków całej grupy zależy tempo zapełniania piramidy punktami. Klasa może to uczynić np. w tydzień, a może np. w 10 dni. Ważne jest, żeby na początku, z góry ustalić z dziećmi, co będzie nagrodą za wspólny trud. Może to być np. oglądanie krótkiego filmu na ostatniej lekcji, smaczna długa przerwa, czyli małe słodkie klasowe przyjęcie, itp. Dobrze, jeśli nagrodą będzie jakiś przywilej, albo ciekawa aktywność.

piramida sukcesu system motywacyjny

Jeszcze jeden pomysł na wspólny system punktowy i ćwiczenie umiejętności przydatnych w grupie. Tu jednak dochodzi jeszcze czynnik losowy jako dodatkowy element wywołujący mały dreszcz emocji tak, jak w grze. Wybierając ten pomysł dla naszej klasy zastanówmy się, czy są w niej osoby, które szybko się frustrują i nie godzą z przegraną. To one mogą silnie emocjonalnie zareagować, gdy nie zostaną wylosowane. Oceńmy zatem na początku dojrzałość naszych uczniów i wytłumaczmy przed wprowadzeniem systemu, że losowanie to rodzaj wspólnej zabawy i każdy ma szansę wygrać, ale nie będzie się to działo każdego dnia.

bilety plakatNa koniec możemy napisać : „testowane na dzieciach”, wraz z nimi wymyślone 🙂 oraz skuteczne, ale tylko i wyłącznie w połączeniu z metodami aktywizującymi i ciekawymi pomysłami na lekcje.

Tytuł tego artykułu i motto traktujemy przewrotnie. Warsztat pracy to przecież przede wszystkim nasze podejście do każdego ucznia, nasza wrażliwość na jego potrzeby oraz pasja z jaką wykonujemy swój zawód. Przedstawione tu pomysły to warsztat w cudzysłowie, ale jakże przydatny od czasu do czasu.

A może Wy, drodzy czytelnicy, także macie takie swoje sposoby, którymi chcielibyście się podzielić w komentarzach? Serdecznie zapraszamy do wymiany inspiracji.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Jeszcze jedna ważna kwestia. Jeśli podobają Wam się nasze pomysły wykorzystajcie je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcecie dalej podzielić się tymi materiałami to wspomnijcie o naszym blogu i jego autorkach jako źródle inspiracji.

Kolory emocji

Jak do tej pory nie ma w szkolnych programach przedmiotu o nazwie emocje. Nie uczymy o nich i nie zajmujemy się nimi szczególnie. Bywa jednak tak, że to emocje zajmują się nami, albo wręcz zajmują naszą całą uwagę, pochłaniają energię i zagospodarowują czas. Pisząc w liczbie mnogiej mam na myśli zarówno dorosłych jak i niedorosłych. W życiu przydają nam się różne umiejętności zdobyte na przestrzeni lat, cenna okazuje się wiedza, którą posiedliśmy w szkole, a co ze sferą emocjonalną? Może i w tej dziedzinie jesteśmy w stanie zapewnić naszym uczniom dobrą edukację?

Spróbujmy przyjrzeć się kilku podstawowym zagadnieniom w tej dziedzinie, poszukajmy tu inspiracji i zabierzmy ze sobą do szkoły gotowe pomysły na godzinę wychowawczą.

Na początku uporządkujmy fakty i odpowiedzmy na pytanie wybierając jedną z propozycji:

Czy emocję możemy zobaczyć?

a) Tak, oczywiście

b) Nie, bo to niemożliwe

c) Zależy jaka to emocja

d) To pytanie jest bez sensu, poproszę o inny zestaw pytań.

Prawidłowa odpowiedź to b) nie, bo to niemożliwe. Emocji nie jesteśmy w stanie zobaczyć. Możemy ją odczuć w swoim ciele, a u innych osób zaobserwować jej oznaki. Każda emocja ma cztery składowe, 2 z nich dzieją się wewnątrz naszego organizmu, wewnątrz naszej psychiki, a dwie kolejne to bardziej zewnętrzne przejawy stanu emocjonalnego.

Zobaczmy to na ilustracji, przykładem niech będzie ZŁOŚĆ

 

Nowy Dokument 2019-01-28 17.26.15_1

Gdy pojawia się jakaś emocja to mamy zawsze do czynienia z pobudzeniem fizjologicznym organizmu. Będzie ono inne w przypadku każdej emocji, to znaczy, że np. gdy się złościmy nasze serce szybciej bije i mięśnie kończyn są gotowe do działania. Gdy się smucimy mięśnie kończyn się rozluźniają, a napinają się mięśnie gardła i mięśnie wokół oczu. Pojawia się też ekspresja behawioralna danej emocji. Poziom tej ekspresji, czyli jej intensywność będzie różna u różnych osób. To właśnie dzięki ekspresji jesteśmy w stanie rozpoznać emocję u drugiego człowieka. Poznajemy ją po mimice, gestykulacji, postawie ciała. Z kolei interpretacja poznawcza to analiza, która dokonuje się w psychice w reakcji na subiektywne odczucia. Z tego powodu właśnie emocji nie jesteśmy w stanie zobaczyć gdyż nie mamy dostępu do czyichś subiektywnych odczuć i intelektualnej interpretacji. Widzimy tylko to, co na zewnątrz, dlatego nazywając czyjeś emocje możemy się pomylić. Żeby sytuacja była jeszcze bardziej skomplikowana to osoba przeżywająca dany stan emocjonalny może nie mieć wglądu w swoje subiektywne odczucia, może mieć trudność z identyfikacją pobudzenia fizjologicznego albo kłopot z nazwaniem tego, co się z nią dzieje.

Niektórzy ludzie potrzebują konkretnej wiedzy i treningu żeby opanować sztukę rozpoznawania i nazywania emocji. W przypadku dzieci  z takimi trudnościami spotkamy się w dwóch najczęściej występujących zaburzeniach wieku rozwojowego  – ASD (spektrum autyzmu – w tej grupie są dzieci z zespołem Aspergera) i ADHD ( zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi) Problemy w sferze emocjonalnej towarzyszą również innym zaburzeniom dlatego możemy w swojej codziennej pracy spotkać uczniów mających opisane wyżej trudności wynikające także z innych przyczyn.

Dzięki badaniom antropologów wiemy dziś, że istnieje 5 tak zwanych podstawowych emocji. Są one uniwersalne czyli dotyczą wszystkich ludzi niezależnie od kultury, w której przyszli na świat i się wychowali. Dokładniej uniwersalna jest ich ekspresja mimiczna. Jakie to emocje?

ZŁOŚĆ, STRACH, SMUTEK, RADOŚĆ, WSTRĘT

Możemy zaproponować naszym uczniom następujące zadanie, które pozwoli im zastanowić się nad każdą z tych emocji i poszukać w swych doświadczeniach, wyobraźni, w swej intuicji własnych skojarzeń związanych ze złością, strachem, smutkiem, radością i wstrętem.

Zadanie nazwałyśmy KOLORY EMOCJI

Przygotujmy:

  1. powycinane z gazet skrawki papieru w jednolitych kolorach ( 2bez kształtów i deseni)

 

2. Niewielkie kwadraty wycięte z kartonu ( np. o wymiarach 10 na 10 cm)

20190209_153858

3. Nazwy tych 5 emocji napisane jako hasła w ramkach

20190209_153559

4. Klej, nożyczki dla każdego

Przebieg zadania:

Każdy uczeń otrzymuje 5 kwadratów, a jego zadaniem jest wybranie ścinków papieru w takich barwach i odcieniach, które według niego najlepiej obrazują daną emocję. Następnie tworzy z nich kolaż przyklejając  kolory do kartoników. Powstają wtedy małe abstrakcyjne obrazy. Warto aby każdy z tyłu podpisał swoją pracę i nazwał daną emocję.

Następnie zaprośmy uczniów do stworzenia galerii ich prac. Możemy przyczepić je na ścianie za pomocą masy mocującej albo rozłożyć  na podłodze ( będzie szybciej)

 

 

 

20190126_121320

Skoro mamy już galerię prac to przyjemnie będzie ją zwiedzić z przewodnikiem. Uczniowie niech staną się kuratorami i opowiedzą o powstałych kolażach – kompozycjach, swoich skojarzeniach. Niech przeprowadzą analizę porównawczą, bo przecież każda z emocji nabiera innych barw. Pamiętajmy nie ma tu ocen. To praca zbiorowa, naszej klasowej społeczności. Każdy ma prawo do własnych odczuć, a jego praca jest elementem większej całości.

Porządkując jeszcze wiedzę na temat emocji warto powiedzieć, że psycholodzy mają „silną alergię” na sformułowanie pozytywne i negatywne emocje. Dlaczego? Ponieważ wszystko, co do tej pory wiemy o emocjach wskazuje na ich kluczową rolę w naszym codziennym funkcjonowaniu oraz na ich biologiczne uwarunkowania ( czyli niezależne od wychowania ). Skoro emocje są naturalne, ludzkie i potrzebne, nie mogą być negatywne same w sobie. Negatywne mogą być zachowania wynikające z nieradzenia sobie z danym pobudzeniem emocjonalnym. Czyli emocjom nie wystawiamy ocen, nie dzielimy ich na dobre i złe.

Gdy mimo wszystko w takich kategoriach będziemy myśleć, to swoimi świadomymi i nieświadomymi reakcjami damy innej osobie odczuć, że to co przeżywa jest naznakowane pejoratywnie i ma przestać to czuć. W przypadku dzieci taka postawa dorosłego sprawia, że mały człowiek wykształca różnego rodzaju mechanizmy obronne i albo tłumi emocje, albo energię wynikającą z pobudzenia organizmu kanalizuje w innych działaniach nieadekwatnych do sytuacji. Oczywiście nie wpływa to korzystnie na jego rozwój psychiczny.

Przyjmujemy zatem  założenie, że wszystkie emocje są przydatne i czemuś służą. Jednak z niektórymi z nich chcemy mieć często do czynienia, a innych wolimy unikać. Dlatego dzieląc emocje mówmy raczej o emocjach przyjemnych i nieprzyjemnych. Odnosimy się wtedy do subiektywnych odczuć, a nie dokonujemy oceny moralnej.

Możemy naszym uczniom pokazać to poprzez takie ćwiczenie:

PRZYJEMNE I NIEPRZYJEMNE UCZUCIA

Zadanie:  Przygotujmy dwa kolory mazaka np. szary i żółty. Szarym podkreślmy w tabeli emocje dla nas nieprzyjemne, a żółtym te przyjemne. Ciekawe przy ilu postawimy znak zapytania, użyjemy dwóch kolorów albo zostawimy niepodkreślone, bo uznamy je za neutralne? To ćwiczenie pozwoli nam głębiej zastanowić się  nad emocjami i własnym do nich podejściem oraz wzbogaci nasz słownik.

emocje uczucia nazwy

Omówmy wspólnie to zadanie, wyciągnijmy wnioski. Wiele może być tu ciekawych wątków do dyskusji i wymiany myśli.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

O emocjach pisałyśmy również tutaj:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/03/17/o-zlosci/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/05/18/o-smutku/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/02/03/o-strachu/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/02/25/emocje/

 

 

Życie i śmierć – tematy, od których nie uciekniemy

To zawsze budzi nasz niepokój i wątpliwości – czy tak ciężkie i bolesne tematy powinny być przedmiotem lekcji? Czy to zadanie dla nas? Czy może lepiej zaprosić specjalistę – psychologa pracującego w hospicjum? Często po prostu boimy się o tym mówić, bo w naszych wspomnieniach jest wciąż obecna rozpacz po stracie. Albo wychodzimy z założenia, że dzieci są jeszcze małe i lepiej oszczędzić im takich smutnych rozważań, niech zamiast tego cieszą się życiem. Wielokrotnie w praktyce terapeutycznej spotkałam się z tym, że takie podejście mieli rodzice i najbliższa rodzina dziecka, które borykało się ze swoimi uczuciami wywołanymi odejściem kogoś bliskiego. Działo się tak, że dorośli długo trzymali w tajemnicy ciężką chorobę, albo już sam fakt śmierci. Nie nazywali tej sytuacji, wymyślali różne kłamstwa, gdy dziecko pytało, albo umiejętnie je zwodzili i odsuwali, bądź fizycznie izolowali np. wysyłając je na kilka dni do dalszej rodziny. Ich intencją było oszczędzenie dziecku trudnych przeżyć. Natomiast, bądźmy pewni, że ten mały człowiek i tak wiedział swoje. Widział niepokój dorosłych, ich odmienne zachowanie, ich łzy, smutne twarze i to że zaburzony był stały rytm i porządek codziennych zdarzeń. Nie trzeba nic mówić, a dziecko z takich sygnałów odczyta, że dzieje się coś niezwykłego i smutnego. W takich okolicznościach ma ono potrzebę zrozumienia sytuacji, a nie tkwienia w ciągłej niepewności i własnych domysłach, bo to generuje ogromny stres i może skutkować poważnymi zaburzeniami lękowymi lub długotrwałym obniżeniem nastroju. Dlatego dziecko, tak jak i dorosły ma prawo do przeżycia tej straty, odreagowania emocji, pożegnania się z bliską osobą ( może przyjąć to różną formę ), po prostu do bycia w żałobie.

Tak, śmierć to trudny temat ale nieunikniony. Zarówno z powodu tego, co los przyniesie całej naszej szkolnej, albo przedszkolnej społeczności oraz z racji dziecięcych potrzeb rozwojowych – kiedyś padną tego typu pytań. Chyba lepiej odpowiedzieć na nie szczerze i prawdziwie, ale na miarę procesów poznawczych dziecka w danym wieku, niż uciekać, odwracać uwagę, zbywać.

Spotkamy się czasem z tym, że rodzice nie zadbają o takie potrzeby swoich dzieci. Może się tak dziać z różnych przyczyn.  Dlatego rola nauczyciela, obserwatora, który jest obok i może zachować odrobinę potrzebnego tu dystansu oraz opowiedzieć dzieciom o tak ważnych sprawach, bywa bezcenna. Tylko musimy się czuć na siłach i dobrze przygotować.

Zatem, gdy chcemy poruszyć temat odchodzenia, choroby, starości i śmierci jako kresu życia to przydatne będą książki. Sięgnijmy po mądrą dziecięcą literaturę, napisaną językiem zrozumiałym dla najmłodszych i poruszającą te trudne tematy w delikatny i poetycki sposób.

Pierwszą książką, którą polecam jest

CHUSTA BABCI, Asa Lind, wyd. Zakamarki

177405-352x500[1]

Mam silne wrażenie, że ta lektura potrzebna jest nie tylko najmłodszym, ale wiele „wezmą z niej dla siebie” również dorośli, gdyż znajdą tu wskazówki jak o ważnych sprawach rozmawiać z dziećmi. To opowieść o tym, jak kuzyn i kuzynka w całym domowym zamieszaniu spowodowanym nagłą ciężką chorobą babci, próbują znaleźć dosłownie i w przenośni dla siebie miejsce.

„Biliam jest moim

najlepszym kuzynem.

Oboje lubimy to samo:

Białe kamyki,

te same potrawy,

a nawet fryzury.

I jeszcze lubimy myśleć.

Biliam i ja.”

Są skutecznie ignorowani i przeganiani przez różnych członków rodziny. W końcu, to właśnie babcia zauważa dzieci i zaprasza do siebie i w tych ciężkich okolicznościach troszczy się o nie najlepiej, jak można. Oferuje im najwspanialsze miejsce w całym domu – namiot rozpostarty ze swej chusty za oparciem fotela, na którym siedzi. Tu można sobie wszystko spokojnie przemyśleć:

W namiocie miało się mnóstwo czasu. I można tu było myśleć, co się chce. Był tu i wschód, i zachód słońca. I las, gdyby ktoś chciał pochodzić po lesie. I wieżowiec, gdyby ktoś chciał pojeździć windą. I łodzie, żeby się nie utopić (…)“

Opowieść tę przeczytamy jednym tchem pięcio, sześcio, a nawet dziewięciolatkom.

Kolejną książką, która opowiada o powolnym i naturalnym procesie starzenia się i odchodzenia jest

ŻEGNAJ PANIE MUFFINIE, Ulf Nilsson i Anna – Clara Tidholm, wyd. EneDueRabe

żegnaj Pani MuffinieOto fragment:

„Kiedyś pan Miffin był młodą i silną świnką morską. Potrafił wówczas dźwigać ogórki. Teraz jest stary, zmęczony i siwy. Rozmyśla o swym życiu, pogryzając ze smakiem migdał. Raz w środę, nagle zaczyna go boleć brzuch…”

To z kolei krótka recenzja tej książki napisana przez psycholog kliniczną prof. Krystynę Drat – Ruszczak:  „To jest książka o sprawach, o których nie umiemy mówić i nie chcemy myśleć, a przecież są nasze. Zdarzają się codziennie. Zdarzają się nam. Ta książka uczy myśleć o śmierci łagodnie, z czułością i miłością”

Bohaterem opowieści jest sympatyczne, domowe zwierzątko, dlatego sposób narracji i taka właśnie perspektywa może sprawić, że dzieci nie będą silnie utożsamiały się z przeżyciami świnki, a historia nie dotknie ich tak mocno, jak w przypadku pierwszej książki. Dzięki temu możemy porozmawiać o starości i powolnym odchodzeniu z pewnym emocjonalnym dystansem. W niektórych sytuacjach będzie to bardziej adekwatne do potrzeb naszej grupy. Lektura ta przyda się też, gdy któreś z dzieci dotknie strata ukochanego zwierzęcia.

Jeszcze jedna książkowa inspiracja do rozmów na ważne i poważne tematy :

W POGONI ZA ŻYCIEM, Przemysław Wechterowicz, Emilia Dziubak, wyd. EZOP

T279784Pewnego dnia, wcześnie rano rozpoczyna swe dorosłe, świadome życie Jętka – mały owad. I tak, jak to ma miejsce naprawdę w przyrodzie, jej egzystencja potrwa dosłownie tylko jeden dzień.

„- Wy jętki żyjecie tylko jeden dzień. Tylko jeden i ani chwili dłużej…

– To, co ja mam teraz robić mucho? Jak ja mam teraz żyć? Czuję się taka skołowana…

– Spokojnie Jętko, do zachodu słońca zostało trochę czasu. Zdążę ci jeszcze pokazać spory kawałek miasta…”

Tak zaczyna się dosłownie pogoń za życiem. Wraz, z właśnie poznaną muchą – Łucją, Jętka przemierzy Nowy York, przekona się, co to dobre jedzenie, dobre książki, kino, teatr, filharmonia, muzeum, cyrk, metro, mecz, wyścigi konne, skok na bungee…

Wartka akcja, moc wrażeń, poczucie humoru i niezwykłe ilustracje prowadzą nas wraz z bohaterkami przez życie „w pigułce.” Nie zabraknie tu też ważnych pytań, na które wspólnie możemy szukać odpowiedzi, tak jak ich szukają od wieków wszyscy ludzie. Dlatego zabierając się za tę lekturę nie uciekniemy od filozoficznych rozważań.

„ Cóż znaczy: dziś? – przypatrz się jętce.

Świt jej dał życie, a zmrok wieczora

Już obwieszcza: że jej umrzeć pora.

Dziś jest tylko błyskiem w życia chętce.”

F.M. Faleński

Istnieje jeszcze takie miejsce w sieci, gdzie znajdziemy cały program pomocy dzieciom i młodzieży w żałobie   http://www.tumbopomaga.pl/

Czasem oprócz książek na lekcjach przydają się nam też krótkie animacje. Oto nasze propozycje:

  1. „Changing Batteries” – to krótkometrażowy film nagrodzony Oscarem. Będzie to dobry pretekst do głębszej rozmowy o życiowej energii, sile i potrzebach wynikających z wieku.

Animacja ta pojawiła się już kiedyś na naszym blogu i była inspiracją do przeprowadzenia warsztatów o babci i o dziadku:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/01/17/o-babci-o-dziadku/

2. „The Sunflower” –  odnajdziemy tu wiele myśli, które skłonią do zastanowienia się nad sensem życia, naturalnymi prawami przyrody, przemijaniem. W dziecięcych głowach pojawi się też wiele pytań.

Myśląc o dziecięcym smutku możemy zadawać sobie pytanie – gdzie jest granica między tym uczuciem, a poważnym problemem jakim jest depresja? Warto na ten temat posłuchać wykładu dr Magdaleny Śniegulskiej pt. „Smutek czy depresja? Trudne stany emocjonalne dzieci”

Są tematy, których unikamy w rozmowie z dziećmi. A życie ma przecież swój początek i koniec. Nie da się mówić o jednym, pomijając drugie. Edukacja nie powinna być krojona na kawałki i prezentowana tylko z miłej, sympatycznej strony. Przygotujmy naszych podopiecznych do każdego etapu życia.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

 

 

O strachu

Emocje nie są ani dobre, ani złe i każdy ma prawo je odczuwać na swój własny sposób. Z niektórymi z nich szczególnie trudno sobie poradzić, a dzieci tej sztuki dopiero się uczą. Jak je w tym wesprzeć i podpowiedzieć skuteczne sposoby na rozładowanie napięć?

Wracamy do projektu PLASTYCZNE UCZUCIA i dziś dzielimy się pomysłem na warsztaty o strachu.  Wcześniej publikowałyśmy w tej serii scenariusze poświęcone uczuciu

złości

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/03/17/o-zlosci/

i smutku

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/05/18/o-smutku/.

Ideą tego projektu jest stały schemat poszczególnych spotkań. Każde z nich poświęcone jest innej emocji. Chodzi o to, żeby dzieci podczas dwóch godzin lekcyjnych zrozumiały mechanizm powstawania danego uczucia i sposoby radzenia sobie z nim. W ten sposób uporządkujemy tę wiedzę i pozwolimy głębiej przeżyć daną emocję w psychice i w ciele. Z pozoru ta powtarzalność może nam się wydawać mało twórcza. Jednak w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym praca w oparciu o schemat sprawdza się najlepiej. Dzieci pamiętają przebieg poprzednich warsztatów, porównują sobie charakterystyki wszystkich „przerabianych” uczuć, zaprzyjaźniają z bohaterem książki. Takim sposobem trafiamy i do „serca” i do pamięci. Polecam zatem nie łączenie tych scenariuszy, tylko realizowanie ich z co najmniej tygodniowym odstępem czasu. Prace powstałe podczas tych warsztatów niech towarzyszą dzieciom w przestrzeni sali, w której mają codzienne zajęcia. Wtedy będziemy mogli odnosić się do emocji przedstawionych na plakatach, gdy aktualnie będą przeżywane przez uczniów. Ważnym aspektem tego przedsięwzięcia jest również pomysł na zaangażowanie rodziców w pracę nad sferą emocjonalną u ich dzieci. Zawsze najlepiej sprawdzają się takie rozwiązania, które łączą oddziaływania różnych środowisk. Warto zacząć realizację projektu od spotkania z rodzicami i zaznajomienia ich z jego celem i sensem.

O STRACHU

135746-352x500

Ponownie sięgniemy po książkę. Jej tytuł to „Billy i potwór” . Opowieść zaczyna się tak: „Tego lata Billy pojechał razem z mamą na wyspę. Nigdy dotąd nie widział morza. Pierwszego ranka mama Billy’ego zatrzymała się przy łodzi jednego z rybaków. Dorośli długo rozmawiali nad głową Billy’ego, który nudził się nie mogąc zobaczyć złowionych ryb. W pobliżu znajdowały się budki rybackie. (…) mama nie zauważyła, że Billy się od niej oddalił. Cichutko podszedł do budki z otwartymi drzwiami i …”

50951994_2213699608669307_3604944640567934976_nTym razem chłopiec będzie zmagał się z uczuciem strachu spotęgowanego przez bujną wyobraźnię. W historii tej obserwujemy gradację uczuć, poczynając od niewinnej ciekawości przez „dreszczyk emocji” i niewielkie obawy do strachu, a ostatecznie irracjonalnego lęku. Emocje chłopca wyzwolone są przez barwne i pełne grozy opowieści o morskich stworzeniach, które to z zapałem wygłasza tajemniczy Pan Mruk. Rezultatem jest to, że chłopiec boi się wejść do wody uznając, że wszystko co w niej żyje jest bardzo niebezpieczne. Dzięki wsparciu mamy i pojawiającej się na przekór wszystkiemu odwadze przygoda na wyspie dobrze się kończy, a my możemy z niej wyłuskać wiele potrzebnych nam do zajęć treści. Na tych warsztatach skupimy się na uczuciach. Jednak dla dzieci niezmiernie ciekawy jest również przedstawiony tu świat przyrody, co dodatkowo wzbogaca lekcję, ale też może być pretekstem do dalszych edukacyjnych, morskich pomysłów.

51018114_1900017443459946_7904526797323108352_nOto scenariusz warsztatów na które powinniśmy przeznaczyć 2 razy po 45 minut

o strachu 1o strachu 2o strachu 3o strachu 4

scenariusz do pobrania: o strachu scenariusz pdf

Tak może wyglądać wspólna praca grupowa, czyli portret bohatera książki, który w tym momencie przeżywa strach:

IMG_9289To materiały, które możemy wykorzystać w trakcie warsztatów, a następnie stworzyć z nich klasową gazetkę:

PRZYTULIĆ SIĘ MOCNO DO MAMY, TATY (2)

List do rodziców, który możemy wydrukować i wręczyć im po zrealizowaniu warsztatów z klasą:

DROGIR~2

list do rodziców do pobrania: ulotka dla rodzica o strachu

Samodzielne, indywidualne prace dzieci „Sposób na poradzenie sobie ze strachem”:

Materiały do stworzenia morskich zwierząt, które wykorzystamy w trakcie czytania książki, albo później do teatrzyku. Wystarczy rysunki wydrukować na sztywnym papierze, pokolorować, wyciąć i przykleić do patyczków od lodów.

 

Ważna refleksja:

Zajmowanie się dziecięcym strachem to zadanie, które może okazać się dla nas samych obciążające emocjonalnie. To delikatna materia, a czasem grząski grunt. Proponowane przez nas warsztaty celowo poruszają ten temat z naciskiem na sposoby poradzenia sobie z napięciem i fizjologicznymi oznakami tego uczucia, aby dzieci wyszły z zajęć z praktycznymi umiejętnościami. Nie pytamy w trakcie takiej grupowej pracy o ich osobiste przyczyny strachu, albo nawet lęku. To nie miejsce i czas na zwierzenia. Oczywiście mogą się one też przy okazji pojawić. Będą dzieci, które wyznają nam, że boją się ciemności, albo że ktoś je kiedyś gonił itp. Jednak w trakcie pracy warsztatowej, w klasie przekierujmy takie wypowiedzi na inne tory, wróćmy do sedna zadania. Gdy jednak coś nas zaniepokoi w „wyrzucanych” przez dziecko komunikatach zajmijmy się tym problemem, ale już indywidualnie, na osobności, z empatią i z wyczuciem. Pamiętajmy, że w dziecięcym strachu jest duża doza wyobraźni. Z drugiej strony dziecko może dawać nam sygnały, że w jego życiu dzieje się coś złego. Niestety nigdy nie będziemy pewni kiedy jest najlepszy moment i najlepsza forma jakiejś interwencji. Do dyspozycji w takich sytuacjach mamy naszą intuicję i doświadczenie. Nie podejmujmy sami decyzji o dalszych krokach. Skorzystajmy z rozmowy z psychologiem, pedagogiem szkolnym albo specjalistą z innej instytucji pomocowej. Gdy nasz niepokój okaże się słuszny to również psycholodzy z placówek takich jak centra interwencji kryzysowej, centra pomocy rodzinie mogą nas wesprzeć. Szkoły i przedszkola powinny mieć wypracowane procedury pomocy dziecku krzywdzonemu, skorzystajmy z nich.

Na koniec przytoczę jeszcze treść indywidualnej rozmowy z siedmioletnią uczestniczką warsztatów. Pozwolę sobie zostawić te słowa bez komentarza :

„- Widzę, że ulepiłaś dwie postacie i jedna drugą uderza ogromnym młotem. Wiesz co? A jak myślisz, czy to jest bezpieczny sposób na poradzenie sobie ze strachem?

– Walnę młotem i ucieknę.

– A czy to pomaga na każdy rodzaj strachu? I zawsze masz przy sobie taki wielki młot?

– No nie zawsze pomoże, a po młot mogę pobiec do domu.

– Ok. rozumiem, a zastanów się jeszcze nad takim sposobem na poradzenie sobie ze strachem, do którego nie będziesz potrzebowała specjalnych przedmiotów, których trzeba szukać?

– No przytulenie się do kogoś pomaga, ale mama nigdy nie ma na to czasu, a tata wyjechał w delegację.

– To wiesz, co w takiej sytuacji słyszałam od innych dzieci, że gdy się boimy to przytulenie się do pluszaka, albo poduszki może pomóc.

– Ale poduszka nie powie „Kocham cię”…..

oprac. Iza Banaszczyk

Drogi czytelniku, jeśli coś cię zaciekawiło, zaskoczyło, wprowadziło w zdumienie, ucieszyło, zdenerwowało… po lekturze tego artykułu, prosimy o kilka słów w komentarzu. Dobrze mieć informację zwrotną 🙂 A może czytelniku wprowadziłeś ten pomysł w życie i zadziało się coś, czym możesz się z nami podzielić?