Psychologia na wychowawczej. Ja

Wielokrotnie na naszym blogu pojawiały się pomysły na godziny wychowawcze. W tym roku szkolnym chcemy, żeby tworzyły one cykl pod hasłem: PSYCHOLOGIA NA WYCHOWAWCZEJ. Lekcje te będzie można realizować w szkołach średnich i ostatnich klasach szkoły podstawowej. Pojęcia z dziedziny psychologi przerobimy w formie ćwiczeń, zadań i eksperymentów, znajdzie się też czas na dyskusję.
Zawsze trzeba od czegoś zacząć, w tym wypadku najlepiej zacząć od samego siebie, dlatego pierwszy temat to JA.

1. Konstrukcja i dekonstrukcja – bądź jak Picasso. Rozdajemy uczniom zwykłe białe kartki i czarne mazaki. Każdy rysuje swój portret. Zachęćmy uczniów do tego, aby rozplanowali rysunek twarzy na całą kartkę i uwzględnili szczegóły, które ich charakteryzują. Jednak nie o wierne odtworzenie tutaj chodzi, tylko o szkic, prosty schemat.

Następnie rozdajemy uczniom nożyczki i prosimy o wycięcie samej twarzy i przecięcie rysunku na 5 części, czyli dokonują dekonstrukcji. W tym momencie uczniowie dostają też kolejne kartki, tym razem kolorowe oraz kleje. Z fragmentów budują twarz od nowa, tworzą kompozycję nowej całości, przez chwilę mogą poczuć się jak Pablo Picasso 🙂

Gotową pracę każdy uczeń umieszcza w zaaranżowanej specjalnie na tę chwilę klasowej galerii, czyli za pomocą masy mocującej przyczepia portret do ściany.

2. Komentarz. Jak widać na załączonym zdjęciu, wspólnymi siłami powstaje ciekawa w formie kompozycja. Jednak nie tylko o doznanie estetyczne, w tym zadaniu chodzi. Możemy wpleść wątek Picassa i przemycić przy okazji małą pigułkę wiedzy o sztuce. Pokazując, że każdy z nich stworzył jedno dzieło, a następnie przerobił je na kolejne. Możemy zapytać, która wersja autoportretu, każdemu z nich bardziej przypadła do gustu. Na pewno w klasie na początku pojawią się komentarze i westchnienia takie jak: ” ja nie umiem rysować”. Dlatego właśnie ostateczne dzieła tak bardzo zmieniają formę, że początkowe niechęci i autokrytyka ginie w ostatecznej wersji dzieła. Każdy zdekonstruowany portret staje się ciekawy i przyciąga uwagę.

3. Wprowadzamy pojęcie JA

Zastanawiamy się wspólnie w jakim momencie rozwoju człowiek zyskuje samoświadomość? Następnie obejrzymy wspólnie jeden z filmików. Niech uczniowie spróbują określić orientacyjnie wiek tych dzieci i opowiedzieć jakie zjawisko można tu zaobserwować.

Teraz potrzebny będzie już nasz komentarz: Co robi ten mały, kilkumiesięczny ( pierwszy filmik), kilkunastomiesięczny człowiek? Szuka drugiego małego człowieka. Szuka go za lustrem. Już lada moment, może za tydzień, może za dwa miesiące odkryje, że ten człowiek w lustrze to on sam. Zrodzi się wtedy samoświadomość, „do głosu” zacznie dochodzić pojęcie Ja. To kamień milowy w procesie kształtowania się tożsamości i osobowości. Kiedy dokładnie to się dzieje? Między 18 a 24 miesiącem życia, czasem trochę wcześniej. Dlaczego to takie ważne? Do tego momentu psychika dziecka jest silnie złączona, wręcz zespolona z psychiką  jego najważniejszego opiekuna ( najczęściej rodzica, bo bywają też różne sytuacje losowe). W wieku około 2 lat dziecko odkrywa, że jest odrębnym bytem. Z tego właśnie powodu teraz, a nie wcześniej mamy do czynienia ze słynnym buntem dwulatka. Do manifestowania sprzeciwu potrzebna jest wola. Wcześniej dziecko też sprawdza jak działa słowo nie. Jednak buntując się jest już zdecydowanie bardziej uparte w trwaniu przy swojej woli w kontrze do woli drugiego człowieka


4. Z czego składa się JA?

burza mózgów – zapisujemy wszystkie pomysły, które pojawią się na forum

(powinny się tu znaleźć cechy wyglądu, cechy charakteru, umiejętności, cechy intelektu, aspiracje, marzenia, imię, dane biograficzne, wspomnienia)

5. JA i moje imię

Na obraz JA składa się nasze własne imię, które nas określa i buduje tożsamość. Wyobraźmy sobie, że ktoś daje nam 10 tysięcy złotych możemy za nie kupić wszystko, co chcemy pod warunkiem, że nazwy tych rzeczy będą się zaczynały na pierwszą literę naszego imienia. Możemy kupić jedną rzecz, jeśli jej wartość mieści się w tej kwocie, albo wiele drobnych rzeczy. Każdy uczeń zapisuje na kartce wszystkie swoje zakupy. Następnie uczniowie czytają na głos swoje notatki, a my pytamy w trakcie czy są zadowoleni ze swoich zakupów?

Komentarz: Imię nadali nam rodzice, jest ono tak silnie związane z naszym jestestwem, że reagujemy zawsze gdy ktoś je wypowie, nawet w tłumie ludzi zawsze usłyszymy swoje własne imię – nazywa się to w psychologii efektem cocktail party.

Zdarza się też tak, że nasze imię nam się nie podoba i używamy wtedy zdrobnień, drugiego imienia, ksywki.

6. JA. Jaki jestem? Jaka jestem?

Komentarz: Na to, co sądzimy o sobie samych mają wpływ nasze doświadczenia, ale też opinie i komentarze innych osób wśród których przebywamy (rodzina, przyjaciele, znajomi, szkoła). W wieku nastu lat pojecie JA bardzo intensywnie się rozwija i bywa najbardziej zmienne i niestabilne – to naturalny proces.

Wypisujemy na tablicy, lub wyświetlamy za pomocą projektora listę różnych cech charakteru i intelektu

Zachęćmy uczniów do indywidualnego wykonania ćwiczenia i zastanowienia się nad samym sobą. Każdy wypełnia kartę wypisując pozytywne cechy swego charakteru i intelektu. Podkreślmy w instrukcji, żeby uczniowie skupili się na pozytywnych cechach.

Karty są osobistą refleksją, ale możemy omówić ćwiczenie na forum zadając ogólne pytania. Czy dowiedzieliście się czegoś na swój temat z tego ćwiczenia? Czy trudno było wybrać cechy opisujące samego siebie? Czy jesteście bardzo krytyczni w ocenie samego siebie? Czy ważniejsza jest dla was własna opinia o samym sobie, czy może opinia innych osób staje się najważniejsza?

6. Podsumowanie

Spójrzmy jeszcze raz na klasową galerię zdekonstruowanych portretów i pomyślmy o tym jaki wpływ mamy na cechy naszego charakteru, nasze umiejętności, co możemy zmienić do czego możemy dążyć, które cechy warto rozwijać.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Cały ten Jazz… Muzyka w przedszkolu

Jest takie powiedzenie w języku polskim: „O gustach się nie dyskutuje” . Otóż jest ono o tyle fałszywe, co i szkodliwe. Ta łacińska sentencja de gustibus non est disputandum, kończy zazwyczaj wymianę zdań na temat osobistych preferencji i upodobań. Oczywiście bywają one bardzo różne i często mamy do naszych wyborów bardzo emocjonalny stosunek. Jednak w dziedzinie edukacji warto być ponad tym i cały czas rozwijać swoje gusta otwierając umysł i zmysły na różne rodzaje sztuki. Gdy mamy wpływ na kształcenie innych, zadbajmy o swoje własne kompetencje. To taki krótki apel na początek. Dlaczego o tym piszę? Bo dziś będzie mowa o muzyce. Zanim podzielę się z Wami moim odkryciem i „całym tym jazzem” to przywołam pewną sytuację, która została w mojej pamięci. Wyobraźcie sobie typowe polskie osiedle wysokich bloków z lat 70 -tych, a wśród nich parterowy budynek z oknami obklejonymi kolorowymi wycinankami i równie kolorowym placem zabaw dookoła. Cóż to może być za miejsce? Nie trudno zgadnąć, każdy wie, każdy zna – to publiczne przedszkole. To pójdźmy krok dalej i wykorzystajmy jeszcze naszą wyobraźnię w obrębie kolejnych zmysłów. Jest bardzo ciepłe czerwcowe popołudnie, dzień wymarzony do spędzania go na świeżym powietrzu i tak też się dzieje w owym przedszkolu. Dzieci na placu zabaw, okna szeroko otwarte, a w jednym z nich odtwarzacz płyt CD, a jak odtwarzacz to i muzyka roznosząca się echem po całym osiedlu. Co to za muzyka? Zgadniecie? To „Smerfne Hity”. Kto nie zna tego zjawiska z lat 90′ niech sobie sprawdzi w internetowej wyszukiwarce. Przywołana przeze mnie scenka nie jest jednak wspomnieniem z tak dalekiej przeszłości. Choć domyślam się, że skoro nauczycielki wybrały tę, a nie inną muzykę dla swoich przedszkolaków i przez parę godzin „karmiły” nią zarówno dzieci jak i przechodniów, same musiały mieć jakiś osobisty sentyment do tych piosenek. Tu nasuwają się pytania, które zadawałam sobie mijając 3 razy tego dnia to przedszkole: Po co? Co zyskały dzieci z tak spędzonego na dworze czasu? Czy nie mogły po prostu słuchać głosów przyrody i siebie nawzajem uczestnicząc w dowolnych zabawach? Po co fundować dzieciom dodatkowe, tak silne bodźce w momencie gdy i tak mają ich nadmiar? W końcu, czy naprawdę nie ma innej muzyki dla dzieci? ( a tak na marginesie teksty owych „Smerfnych Hitów” wcale nie są dla dzieci)

Ciągle wierzę, że jednak można inaczej. Tylko trzeba znać miejsca, w których znajdziemy wartościową muzykę, bez zbędnej oprawy, elektronicznych modyfikacji, nadmiaru dźwięków. Bo dobra muzyka sama się obroni, nie trzeba jej pakować w przekolorowane teledyski, z pulsującym światłem i jaskrawymi barwami, gdzie dynamika zmieniających się obrazów wprowadza dodatkowy niepokój. Piszę to wszystko mając na uwadze dziecięcą wrażliwość i naturalną przecież w tym wieku niedojrzałość układu nerwowego. Skoro właśnie układ nerwowy w wieku przedszkolnym tak intensywnie się rozwija, a tempo życia i liczba otaczających nas bodźców wciąż wzrasta, zadbajmy o takie środowisko edukacyjne, które uwzględnia prawdziwe, głębokie potrzeby małego dziecka. To właśnie umiar i zasada „jedna rzecz w jednym czasie” najskuteczniej działa na zmysły i na koncentrację.

Zresztą zobaczcie sami, jak można „zrobić muzykę” w prosty, ale dogłębnie przemyślany sposób.

Jazzowanki to, jak pisze sama autorka: „polskie piosenki dla dzieci z pokazywaniem. Wspieramy motorykę małą i dużą.  Jazzowanki to program edukacyjny, wspierający komunikację i zachęcający do aktywności fizycznej. Zaprezentowana muzyka jest delikatna, nieagresywna i organiczna. Jazzowanki powstały z potrzeby serca, z miłości do polskich piosenek oraz szacunku do Dziecka – do jego wrażliwości, chłonności, potrzeby ruchu i zainteresowania językiem.”

Znajdziecie tu takie hity, nie bójmy się tego słowa, jak „Kolorowe kredki”

i „Mało nas do pieczenia chleba”

Będzie muzycznie i matematycznie:

i fantastyczna piosenka o głosce „o” z pokazywaniem (ruch, muzyka, kształt głoski i słowa na o – porusza wszystkie kanały, które pomagają w zapamiętywaniu)

Są też piosenki polsko – angielskie

a na koniec polecamy jeszcze taneczne Boogie Woogie

Życzymy zatem udanych zajęć inspirowanych Jazzowankami i wszystkiego dobrego z okazji Dnia Przedszkolaka.

oprac. I.Banaszczyk

HEJT – Hej, Egoizm Jest Toksyczny

Dziś, bardziej niż kiedykolwiek w historii ludzkości mamy poczucie, że żyjemy w równoległych światach. Tempo życia bywa zawrotne, a wirtualna rzeczywistość splata się z tym, co namacalne. To codzienność naszych uczniów, a może i nasza? Pewnie różnice pokoleniowe mają tu znaczenie.

Natura ludzka, którą  opisać i poznać próbowało wielu mądrzejszych od nas, ma to do siebie, że zależnie od okoliczności pokazuje swoje dobre i złe strony.  Bycie w wirtualnym świecie sprzyja poczuciu anonimowości i bezkarności.

„Gdy rozum śpi budzą się demony” – niech ta sentencja i rycina hiszpańskiego malarza Francisca Goi będzie tematem i myślą przewodnią godziny wychowawczej:

800px-Museo_del_Prado_-_Goya_-_Caprichos_-_No._43_-_El_sueño_de_la_razon_produce_monstruos

By Francisco Goya – Museo del Prado,

Przebieg warsztatów:

  1. ” Nie rób drugiemu, co Tobie nie miłe”

Dzielimy klasę na  4 grupy. Każda grupa dostaje duży arkusz papieru ( najlepiej z bloku flipchart) i mazaki.

Pierwsza grupa wypisuje przykłady z życia ilustrujące to przysłowie.

Druga grupa pisze przykłady sytuacji, gdy ludzie robią niemiłe rzeczy mimo wszystko.

Trzecia grupa tworzy portret osoby, która  jest skłonna do robienia niemiłych rzeczy wobec innych osób – czyli wypisuje cechy osobowości i zachowania takiego człowieka.

Czwarta grupa wypisuje przykładowe niemiłe zachowania wobec innych.

Grupy po kolei przedstawiają efekty swojej pracy. Powstałe w ten sposób plakaty wieszamy w klasie.

Żeby nie wymyślać przykładów na siłę i skupić się na konkretach nadajmy temu zadaniu odpowiednie  tempo. Maksimum 8 min. na pisanie i 8 na prezentowanie.

2.  HEJT

Burza mózgów – wypisujemy na dużym arkuszu papieru wszystkie skojarzenia, które podadzą uczniowie związane ze słowem HEJT. Plakat również wieszamy w klasie.

3. Oglądamy wspólnie filmik:

Warto zrobić taką małą sondę zadając 5 pytań:

  1. Czy byłeś świadkiem hejtu?
  2. Czy hejtowałeś kiedyś?
  3. Czy dołączałeś się do hejtowania?
  4. Czy przeciwstawiałeś się hejtowi?
  5. Czy przyglądałeś się biernie hejtowi, ciesząc się, że Ciebie to nie dotyczy?

Odpowiedzenie na te pytania nie będzie łatwe. Jednak, gdy stworzymy atmosferę nieoceniającą, jest szansa, że nasi uczniowie się otworzą i spojrzą na siebie i swoje postępowanie krytycznie. Zadanie to ma na celu pokazanie, jakie są najczęstsze zachowania ludzi wobec hejtu. Przed rozpoczęciem tej dyskusji warto przypomnieć o zasadzie „Każdy mówi w swoim imieniu”, żeby uniknąć słownych przepychanek i wzajemnych zarzutów.

Zadanie to powinno nam zająć kolejne 8 min.

4. Dyskusja 10 do 10

Dzielimy przestrzeń klasy na dwie połowy. Po jednej stronie siadają osoby, które twierdzą, że są skuteczne sposoby na walkę z hejtem,  po drugiej osoby, które uważają, że z hejtem  nie da się walczyć. Rozpoczynamy dyskusję. W jednej rundzie każda strona może przedstawić 10 argumentów broniących swojej tezy. Argumenty mogą padać naprzemiennie, żeby było ciekawie i dynamicznie. Rolą nauczyciela jest moderacja dyskusji i liczenie argumentów. Po pierwszej rundzie dajemy uczniom minutę na decyzję, czy zostają po stronie, którą wybrali na początku, czy może argumenty drugiej strony bardziej ich przekonują. To czas na zmianę miejsca. Dyskusja toczy się dalej, pada kolejne 10 argumentów z każdej strony. Znów następuje moment decyzji i ewentualnej zmiany miejsca. Dyskusję kończy runda trzecia, oparta na tych samych zasadach.

5. Oglądamy wspólnie singiel

Zuza Jabłońska – Powiedz Mi To W Twarz ft. Jan-rapowanie & Siles – YouTube

„Singiel Zuzy Jabłońskiej „Powiedz mi to w twarz” motywuje do przeciwstawiania się słabościom. Stanowi szczególną inspirację do walki ze stereotypowym traktowaniem ludzi innych niż my sami. Tytuł odnosi się nie tylko do problemów z codzienną komunikacją międzyludzką, ale też do zjawiska hejtowania w internecie. Zuza mówi NIE plotkowaniu, omawianiu innych w zaciszu pozornie bezpiecznych form komunikacji, które nie wymagają konfrontacji twarzą w twarz.”

6. Podsumowanie lekcji:

Wracamy do zdania. które było myślą przewodnią: ” Gdy rozum śpi, budzą się demony” i pytamy uczniów jak je rozumieją  w kontekście zjawiska HEJTU, jego uwarunkowań i sposobów przeciwstawiania się mu.

HEJT – Hej, Egoizm Jest Toksyczny

ZAMIEŃMY NA

HEJT – Hej, Empatia Jest Trendy

A może wspólnie z uczniami wymyślicie ciekawszy akronim, niż nasze propozycje – opisujące słowo HEJT? Chętnie poczytamy wasze komentarze i pomysły.

oprac. Iza i Magda

Emocje moje i twoje

Nauka rozpoznawania i nazywania emocji własnych i tych, które obserwujemy u innych osób jest podstawą radzenia sobie z trudnymi uczuciami. Nie z negatywnymi, nie ze złymi ale tymi trudnymi do zniesienia. Aby dojrzale je rozumieć i przeżywać bez szkody dla samego siebie oraz naszego otoczenia, potrzebujemy mądrych przewodników i po prostu wiedzy na temat tego, co dzieje się w naszym ciele i jak działają emocje. Dlatego ideą nadrzędną jest tu stwierdzenie: każdy ma prawo czuć złość, smutek, frustracje, rozgoryczenie, żal, strach, dumę, radość, wstyd itd….  Dzieci także mają prawo do przeżywania tych stanów emocjonalnych. Tylko mając mniej dojrzały układ nerwowy, mniejsze są ich możliwości kontrolowania swego zachowania, które pojawia się pod wpływem uczuć. Zadaniem dorosłych jest pokazanie, już od najmłodszych lat, jak radzić sobie trudnymi emocjami, jak je rozładowywać, jak je rozumieć. Pierwszym sposobem na to jest modelowanie, które odbywa się często nieświadomie. Dzieci naśladują reakcje dorosłych, gdy same przeżywają podobny stan. Dlatego kopiują zachowania swoich rodziców. Gdy trafiają do szkoły uczą się tych reakcji już w szerszym środowisku. Obiektem do naśladowania staje się nauczyciel. Nie dziwmy się zatem, że gdy sami jesteśmy impulsywni, szybko narasta w nas złość czy frustracja i  wtedy wybuchamy np. krzykiem nasza klasa również będzie bardziej pobudzona i skłonna do takich reakcji. Zatem w pracy nad rozwojem emocjonalnym zaczynamy od siebie.

Jaki jeszcze wpływ na emocjonalność dziecka mają dorośli?

Modelują swoim własnym zachowaniem zachowania dziecka.

Nie zapominajmy o tym . Dzieci wciąż nas obserwują i naśladują, bo jesteśmy dla nich ważni. Jesteśmy pierwszymi modelami, wzorami prawidłowych, adaptacyjnych i aprobowanych społecznie zachowań. Odnosi się to nie tylko do rodziców. Wychowawca, nauczyciel dla dziecka w wieku przedszkolnym i wczesnoszkolnym jest równie ważnym dorosłym. Gdy przeżywamy jakieś uczucie i mówimy o tym dzieciom wprost oraz pokazujemy jak sobie z nim konstruktywnie radzimy stajemy się wręcz „modelem idealnym”. Oczywiście czasem się nam taka sztuka udaje, kiedy indziej nie. Świat emocji wydaje się być bardziej skomplikowany niż wszystkie funkcje poznawcze razem wzięte. Jednak i w tej sferze możemy wciąż się uczyć i nabywać nowe kompetencje. Pomoże nam w tym samoświadomość, obserwacja swoich własnych reakcji, analiza naszych stanów wewnętrznych. Na przykład, gdy czujemy poirytowanie i narasta w nas złość pomyślmy czy przyczyna tego stanu jest tu i teraz obok nas, w najbliższej okolicy, czy może nasz aktualny stan jest wypadkową wcześniejszej, bądź narastającej frustracji (czyli niezaspokojenia jakiejś ważnej potrzeby). Ilustracją niech będzie taka sytuacja: Mamy umówioną wizytę u lekarza, sprawa jest niecierpiąca zwłoki. Gdy wyjdziemy z pracy punktualnie spokojnie zdążymy. Tymczasem w grupie przedszkolnej został tylko jeden chłopiec. Bawi się on samolotem głośno naśladując ryk silników. Kilka razy zwracaliśmy mu już uwagę, że silnik ma pracować ciszej. Jest już godzina 17, moment naszego wyjścia z pracy. Samolot wzbija się w powietrze z przejmującym świstem i skowytem, a rodzice nie przychodzą. Co jest w tym momencie powodem naszej złości? Komu tę złość okażemy? W jaki sposób to zrobimy?

Używają różnego rodzaju komunikatów werbalnych w celu podjęcia działań wychowawczych.

Mówią np. „No nie wstydź się” „ No czego tu się wstydzić?” „Przestań płakać. Nic się nie stało” „Nie złość się”, „Nie martw się” „ Nie bądź taki smutny. To przecież nic takiego” itd. Dobrze to znamy. Często słyszymy. Czasem mówimy?

W procesie socjalizacji dzieci uczą się, że pewne emocje są pożądane przez otoczenie, a inne nie. Te nieprzyjemne emocje stają się „główną ofiarą” tego procesu. Rodzice i wychowawcy nie chcą sami odczuwać dyskomfortu czy konsekwencji przeżywania przez dziecko takich emocji jak: złość, strach czy smutek. Łatwiej jest użyć różnych narzędzi wywierania wpływu, chociażby swej przewagi wynikającej z siły i dominacji dorosłego nad dzieckiem, niż zmierzyć się z tymi trudnymi emocjami twarzą w twarz. Czasem robimy to nieświadomie, albo automatycznie powielając wzorce z własnych dawnych doświadczeń, bądź używamy przytoczonych wyżej komunikatów dlatego, że osoby w naszym otoczeniu też ich używają.

Niech za taki konkretny przykład posłuży jeszcze tekst powszechnie znanej i nadal obecnej ( o zgrozo) w edukacji przedszkolnej piosenki:

„Jestem sobie przedszkolaczek,
nie grymaszę i nie płaczę,
na bębenku marsza gram,
ram tam tam, ram tam tam.

Kto jest beksą i mazgajem,
ten się do nas nie nadaje,
niechaj w domu siedzi sam,
ram tam tam, ram tam tam.”

Jaki widzimy  w tych kilku wersach edukacyjną wartość? Jaki to przekaz  dla trzylatka, który staje się właśnie owym przedszkolakiem?

Nie wolno płakać! To znaczy, że ten sposób okazywania emocji jest niepożądany. To co ma robić mały człowiek, któremu się chce płakać z jakiegoś ważnego dla niego powodu? Ma stłumić te emocje. Bo jak dalej będzie płakał, to jest beksą i mazgajem, a wtedy nikt go tu nie chce. On się tu nie nadaje. Przecież to przedszkole dla dzieci, które emocje chowają gdzieś głęboko, albo nie mają żadnych powodów aby emocje przeżywać. A może są wciąż wesołe i radosne, byle nie za bardzo bo dorośli uznają, że „szaleją” i nie da się nad nimi zapanować.  W przedszkolu powinny zatem przebywać tylko i wyłącznie zadowolone z życia i w umiarkowanym stopniu radosne dzieci, z którymi tak miło jest wychowawcom pracować, że wszyscy są naprawdę szczęśliwi. Czujecie tę ironię, której nie mogłam sobie darować?

Wpływ słów kierowanych do dziecka może być oczywiście też budujący. Słowa zachęty mogą odnosić się do emocji  i wzbudzać przyjemne odczucia. Mówimy czasem: „Jak miło jest popatrzeć na dzieci, które dzielą się zabawkami i zgodnie bawią. Od razu robi się weselej” albo „Cieszę się bardzo widząc wasze zadowolone miny na wieść o przyjściu naszego gościa” i jeszcze jeden przykład ” To było takie skomplikowane zadanie, więc jestem pełna podziwu dla twojej wytrwałości. W takiej sytuacji czuje się dumę”. W przypadku smutku odczuwanego przez dziecko możemy powiedzieć: ” Widzę, że twoje oczy robią się coraz bardziej smutne. Wiesz czasem dobrze jest sobie chwilę popłakać, żeby poczuć ulgę”  

Czasem wplatamy wiedzę o emocjach w treść naszych lekcji i potrzebujemy krótkich zadań, które skierują uwagę naszych uczniów na tę sferę życia. Omawiamy na przykład czytany tekst i przeżycia bohatera i wtedy pojawia się okazja żeby porozmawiać o emocjach. Moje propozycje to konkretne zadania, które możemy dowolnie wykorzystać. Specjalnie nie tworzyłam z nich gotowego scenariusza. Jest to zbiór narzędzi i sposobów ich zastosowania zgodnie z potrzebą chwili i realizowanym aktualnie materiałem.  Wszystkie te ćwiczenia oraz proste w wykonaniu pomoce dydaktyczne pozwolą nam pracować z grupą lub klasą nad rozpoznawaniem i nazywaniem uczuć. Takie interdyscyplinarne podejście sprawdza się najlepiej. Dzięki temu kwestie emocji poruszamy wielokrotnie i przy różnych okazjach i nie jest to wiedza oderwana od codziennej szkolnej rzeczywistości. Ma wtedy miejsce uczenie równoległe – treści programowe wzbogacamy o zadania stymulujące rozwój emocjonalny naszych podopiecznych. Jeśli mamy w klasie, albo w grupie przedszkolnej dzieci o specjalnych potrzebach edukacyjnych, dzięki tego typu pomysłom dotykającym sfery emocjonalnej możemy realizować zalecenia zawarte w orzeczeniach oraz działania zaplanowane w Indywidualny Programie Edukacyjno – Terapeutycznym. Oczywiście skorzysta na tym też cała klasa.

Barometr uczuć

17036046_1397686833606413_1228338123_o

To ”przyrząd”, który możemy wykorzystać do określania aktualnego samopoczucia emocjonalnego. Nasi uczniowie mogą to zrobić na kilka sposobów:

a)Wybierają np. liczbę od 1 do 10 która mierzy adekwatnie ich samopoczucie i uzasadniają, dlaczego czują się na 9, co tak trochę psuje ich humor, że nie mogą dać dziesiątki.

b) Wybierają minę (emotkę, buźkę), która najlepiej oddaje ich aktualny nastrój, nazywają go i opowiadają co wpływa na ich stan.

c) możemy tym przyrządem zmierzyć też stan emocjonalny całej klasy przed zajęciami i po ich zakończeniu sprawdzając czy coś się w grupie zmieniło. Wtedy barometr wędruje z rąk do rąk a uczniowie podają swoje liczby. Zapisujemy je na tablicy, sumujemy i wyciągamy średnią. Taką samą rundę powtarzamy na koniec.

Zastosowań barometru może być jeszcze wiele, wszystko zależy od potrzeby chwili i naszej wyobraźni. Warto przygotować tę pomoc dydaktyczną na sztywnej tekturze – kawałku kartonu, a buźki ponaklejać z kolorowego papieru używając do tego jednego koloru ( tak aby różnorodnością barw nie dodawać emocjom dodatkowych znaczeń)

Emocje rysują się na twarzy 

Przygotujmy zdjęcia twarzy przedstawiających różne emocje. Możemy skorzystać z wycinków z gazet, przygotować prezentację w programie Power Point. Ważne żeby były to realistyczne zdjęcia.

Obejrzyjmy je dokładnie razem z uczniami zwracając uwagę na to, jak wyglądają oczy, brwi, usta w poszczególnych stanach emocjonalnych i nazwijmy te uczucia.

Następnie nauczyciel rysuje na tablicy owal twarzy i korzystając z podpowiedzi dzieci tworzy schematyczną twarz przedstawiającą smutek i złość.

Kolejną częścią zadania jest samodzielna praca uczniów. Dzieci otrzymują poniższą kartę w formacie A4 i uzupełniają brakujące elementy twarzy tak, aby każda z nich przedstawiała inną emocję. Uczniowie piszą nazwy tych emocji na swoich kartach. Z gotowych prac warto zrobić w klasie wystawę i „zwiedzając” ją wspólnie omówić prace, zachęcając dzieci do dzielenia się refleksjami.

  emocje twarze do rysowania

do pobrania: emocje twarze do rysowania

Jak wydobywa się emocje?

To propozycja multimedialna. Krótki wykład dr Miry Marcinów, psycholog z Uniwersytetu Jagiellońskiego o podstawowych emocjach. Obejrzenie i wysłuchanie go razem z klasą zajmie jedynie 5 minut, więc to taka wiedza w pigułce i dobry wstęp do dalszych rozważań o emocjach na godzinie wychowawczej.

Psycholog konkretnie i językiem zrozumiałym dla dzieci tłumaczy jak możemy rozpoznać podstawowe emocje i dlaczego są one nam potrzebne. Wspomina także o tym, że uczucia możemy wyrażać za pomocą sztuki – w malarstwie, muzyce, filmie, tańcu. To właśnie taneczne zagadki kończą ten wykład. Możemy zatem poprosić uczniów o zgadywanie i zachęcić ich do przygotowania własnych  zagadek o emocjach. Niech klasa stanie się widownią, a na scenę zaprośmy chętnych, którzy za pomocą ruchu, dramy, a może i tańca przedstawią wybrane uczucie. Tego typu zadanie będzie świetną okazją do wyładowania energii dla uczniów nadpobudliwych , ruchliwych, a także dla tych, którzy szczególnie upodobali sobie ruch  i aktywność.

Literatura:

  • D.R. Schaffer, K. Kipp „Psychologia rozwoju. Od dziecka do dorosłości.”, wydawnictwo Harmonia Universalis, Gdańsk 2012
  • Goleman, Inteligencja emocjonalna, Media Rodzina, Poznań 1997
  • M.H. Davis, Empatia, GWP, Gdańsk 1999
  • Birch, T. Malim Psychologia rozwojowa w zarysie. Od niemowlęctwa do dorosłości, Wydawnictwo Naukowe PWN, Warszawa 1998
  • Kasdepke, Wielka księga uczuć. Nasza Księgarnia, Warszawa 2012 .
  • EMOCJE – Rozpoznawanie stanów emocjonalnych na podstawie wyrazu twarzy, Wydawnictwo Harmonia

oprac. Iza Banaszczyk

 

 

Mój uczeń ma ADHD, a ja mam plan

Co 4 lata we wrześniu rodzę się na nowo. Otrzymuję kolejną, nową klasę i nowe dzieci. Totalnie różne, o innym poziomie wiedzy i umiejętnościach. Wiele charakterów, osobowości, czasami zaburzeń, mniejszych czy większych deficytów. W tym wszystkim ja- nauczyciel, który wszystkie te istoty przyjmuje pod swoje skrzydła akceptując ich indywidualności, buduje nową klasę. I rodzi się na nowo. Nie da się pracować tak samo, tymi samymi materiałami i metodami, mając co 4 lata[1] kompletnie różne osoby.

20180413_094018

Cieszę się ogromnie, że swoją przygodę w roli nauczyciela rozpoczęłam w latach, gdy już tak wiele odkryto i wiele wiemy o tym, jak uczy się mózg, czym jest nadpobudliwość psychoruchowa, jak pracować z uczniami, którzy mają dużą potrzebę ruchu i jak szybko rozpoczyna się proces stygmatyzacji. No właśnie… Niby tak dużo wiemy, a jednak trudno jest stosować posiadaną wiedzę w chwili, gdy w klasie połowa przerywa co chwilę moją wypowiedź tak, że nie da się skończyć zdania, gdy w trakcie zadań Tomek[2] buja się na krześle stukając monotonnie o podłogę, gdy Franek nie przestaje nucić pod nosem, Maciek wstaje i przechadza się po klasie, albo macha rękoma, a Iza… ach, ta Iza!- nigdy nie wie, które zadanie właśnie rozwiązujemy. Znacie to? Ja znam doskonale. I wielu nauczycieli również. Nie musisz mieć w klasie dziecka z ADHD, by przeżyć to, o czym napisałam wyżej. Coraz częściej spotykamy dzieci z cechami nadpobudliwości, dzieci dla których siedzenie na krześle przez 45 min., gdzie tam!, 25 minut jest celem nie do osiągnięcia. Słyszę od koleżanek pracujących dłużej ode mnie, że nigdy wcześniej tylu „trudnych” uczniów w jednej klasie nie miały.

temat ADHD

Tak też było ze mną. Po pierwszym tygodniu wiedziałam, że lekko nie będzie. Po miesiącu było jeszcze gorzej, a po dwóch pomyślałam, że albo wykończę się nerwowo, albo moi uczniowie znienawidzą szkołę… Pomysły na „wiercipięty” powoli się kończyły. Ileż można było czynić z nich pomocników, którzy biegają do woźnej po kredę? Zapasy kredy miałam na lata! Przy wszystkich mych staraniach, aby jak najwięcej lekcji było w ruchu ( da się i powinno to robić nie tylko na w-fie), problem pojawiał się w chwili pracy „stolikowej”. Pojawiał się głównie we mnie (towarzyszyły mi myśli i hasła typu: „Ile można się bujać i stukać?!!”, „Zaraz zwariuję”, „Tomku, siadaj kiedy rozwiązujemy zadanie”, „Ile razy można mu zwracać uwagę?!” itd.), ale także w pozostałych uczniach, których denerwowały te aktywne zachowania. Zdałam sobie w końcu sprawę, że jeśli czegoś nie zmienię, to uwypuklać się będą zachowania odbiegające od normy ( jeśli normą można nazwać siedzenie w ławce bez ruchu dziecka 6-7-8-9-letniego…), a klasa od razu przypnie łatkę dzieciom nadpobudliwym. Najbardziej obawiałam się tego, że ciągłe zwracanie uwagi konkretnym uczniom przeze mnie i przez dzieci sprawi, że przestaną lubić szkołę, zmniejszy się chęć do nauki, spadnie motywacja. Podczas wykonywania zadań- ćwiczeń pojawiały się głosy niezadowolonych uczniów, „Znowu musimy na ciebie czekać”- słychać było hasła w klasie, a ja widziałam jak Maciek coraz bardziej chowa się i opuszcza głowę. Nie chciałam, aby dzieci takie jak Maciek, potrzebujące nieco więcej czasu na wykonanie zadania, lub zwyczajnie krótkiej przerwy, odczuwały, że odstają, że przez nich ktoś musi czekać, że ktoś jest z nich niezadowolony.

Poszukiwałam nowego rozwiązania dla mojej klasy i zaczęłam wprowadzać planowanie pracy. W wieeelkim skrócie polega ono na tym, że uczeń planuje swoją indywidualną, tygodniową pracę i realizuje zaplanowane przez siebie zadania.

27016715_1266496256785676_380511078_o (1)              W piątek, podczas narady klasowej uczniowie prezentują prace nad którymi pracowali cały tydzień. W czasie jednej lekcji uczniowie wykonują różne rodzaje prac. Część robi pracę plastyczną, ktoś pisze swobodny test, część rozwiązuje fiszkę, zadania, karty pracy, a ktoś czyta itd. W danym momencie każdy wykonuje zadanie, które sobie zaplanował, realizując przy tym podstawę programową i program, ale ze względu na to, że jeden siedzi i pisze w ławce, drugi siedzi na dywanie i czyta, ktoś inny wstaje i zbiera materiały do pracy plastycznej, nie „rzuca się w oczy” to, że ktoś ma większą potrzebę ruchu i buja się, gdy czyta, czy wstaje podczas obliczeń matematycznych.

20181210_102541W tej chwili, to jest dla dzieci naturalne, i nie zwracają uwagi na moje „Wiercipięty”. Absolutnie nie chodzi mi o przekraczanie granic, jeśli ktoś jest za głośno, wyraźnie to uczniowie i ja zaznaczamy. To, że rówieśnik powie „ Ciszej, przeszkadzasz mi w liczeniu” działa bardziej, niż moje ciągłe upominanie. Uczniowie w każdej chwili mogą zmienić miejsce pracy. Sprawę dodatkowo ułatwiają słuchawki wyciszające, których mam 4 pary w klasie i każdy może z nich korzystać, w miarę potrzeb. Jeśli ktoś skupia się nad tekstem, a sąsiad pracuje z kolegą nad pracą plastyczną omawiając koncepcję jej powstania, zawsze może założyć słuchawki.

20181210_234310W klasie nie ma absolutnej ciszy, ale nigdy nie ma też hałasu. Ciężko jest to odzwierciedlić zdjęciami, ale musicie mi wierzyć na słowo, choć mi samej trudno było początkowo uwierzyć w powodzenie tej metody. Nie wyobrażałam sobie, że uczniowie mogą pracować w ciszy bez mojej ingerencji, kontroli. Stało się odwrotnie. Pracują z ogromnym zaangażowaniem, każdy w swoim tempie, we współpracy, a ja w końcu mam czas dla tych, którzy potrzebują mojego wsparcia (bez czekania pozostałych i haseł „Znowu czekamy na Izę”, „Czy mogę robić kolejne zadanie?”, „Ona zawsze mi przeszkadza”, „Pierwszy!”->pierwszy skończyłem zadanie 😕) . Dzięki takiej organizacji pracy w klasie mogę dłuższą chwilę poświęcić uczniom, którzy szybko się dekoncentrują, kontrolować przerwy dzieci z większą potrzebą ruchu, a ruch ten nie przeszkadza pozostałym. Finalnie każdy uczeń zrealizował tą samą partię materiału, decydując o czasie w którym go wykona i sposobie działania.

20181213_114420Do zastosowania takiego rozwiązania zachęciły mnie relacje nauczycieli- poprzedników (technikę planowania pracy stosował Celestyn Freinet w latach 30-stych). Polecam zatem i ja!

Ostatnio oglądaliśmy w klasie animację o jeżu, który kłuł swoimi kolcami przyjaciół, działo się to przecież niezależnie od jego woli- taki się urodził.

W pewnym momencie wstał Maciek i krzyknął „To ja jestem tym jeżem! Ja bardzo chcę być inny, ale nie potrafię”. Dodał, że gdy siedzimy w kręgu stara się nikogo nie dotknąć, ale jego ręce go nie słuchają. Ta sytuacja uświadomiła mi po raz kolejny, że nieustannie muszę o tym pamiętać. Moi uczniowie wstają, czasami przerywają nie dlatego, że lekcja jest nieciekawa, albo dlatego, że są ignorantami, że robią mi na złość. Zachowują się tak, a nie inaczej, niezależnie od swojej woli. Kto z nich nie chciałby być „grzecznym i spokojnym uczniem?”

Tak, są inni. Są wyjątkowi. I nie ukrywam, że praca z nimi nie jest łatwa. Wymaga ode mnie ciągłej pracy nad sobą, nad akceptacją i wsparciem przy jednoczesnym egzekwowaniu zasad oraz stawianiu granic.

Rodzice oddają nam swoje pociechy w opiekę licząc, że ich dziecko będzie czuło się w klasie dobrze. Uczniowie przekraczając pierwszy raz próg szkoły wierzą, że czeka ich wielka przygoda. Nie zawiedźmy ich: rodziców, uczniów i siebie. Niech ta przygoda nie stanie się wyboistym traktem, przez który chce się jak najszybciej przejechać, niech droga stanie się wspaniałym odkrywaniem świata.

Martyna Tarnowska

 

[1] W szkole, w której pracuję nauczyciel prowadzi klasę od zerówki do klasy 3.

[2] Imiona uczniów zostały zmienione.

O ADHD pisałyśmy jeszcze tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/11/30/w-mojej-klasie-jest-uczen-z-adhd-i/

 

 

Narzędziownik

„Większość nauczycieli chyba wolałaby, by wszyscy uczniowie byli tacy sami – doskonali i cisi.”  Niech cytat z książki Ryba na drzewie ((Hunt L.M., Ryba na drzewie, Warszawa 2017) będzie tezą tego artykułu, tak abyśmy mogli trochę z nią podyskutować.

Są momenty w naszej pracy, gdy czujemy się tak, jak pokazuje ta grafika:

Projekt bez tytułu (43)

Czasem przyznajemy się do tego sami przed sobą i szukamy rozwiązań – szkoleń, pomysłów w internecie, obserwujemy pracę innych, pytamy specjalistów, rozmawiamy z zaufaną koleżanką lub kolegą po fachu. Bywa i tak, że nasze braki wypełniamy frustracją.

Ów warsztat możemy szeroko rozumieć, bo w tym zawodzie, chyba jak w żadnym innym, dotyczy zarówno kompetencji merytorycznych i tych interpersonalnych. Zastanawiamy się wciąż jak skutecznie uczyć i jak pracować z grupą ? Na lekcji wciąż ma miejsce swoisty transfer wiedzy i umiejętności oraz równocześnie toczy się bogate życie społeczne. Jak pogodzić sferę dydaktyczną z wychowawczą? – zapytają pedagodzy. Otóż czasem przydatne będą konkretne narzędzia, które wypróbujemy w naszej klasie. Sprawdzimy jak działają, zmodyfikujemy wedle potrzeby, dostosujemy do specyfiki naszej grupy i przedmiotu, którego uczymy. Warto mieć kilka takich pomysłów w zanadrzu bo wiemy doskonale, że na dzieci szczególnie mocno działa tzw. efekt nowości.

Prześledźmy po kolei te propozycje i wybierzmy coś dla siebie:

Czy cisza na lekcji jest możliwa? Czy cisza na lekcji jest potrzebna? Jeśli tak, to komu jest ona potrzebna? Czy cisza na lekcji to utopia?

A może ten umowny wskaźnik pomoże nauczyć się dzieciom, że są różne sytuacje i to one wymagają dostosowania natężenia własnego głosu do rodzaju aktywności. Do przygotowania tego narzędzia potrzebna nam będzie tektura, z której stworzymy taki niby potencjometr i określimy możliwe na lekcji poziomy dźwięku, przyda się tu konkretny opis.  Teraz tylko trzeba wyciąć i zamontować ruchomą wskazówkę i używać wskaźnika przed każdym zadaniem w czasie lekcji. Oczywiście zasadę działania i cel używania tego narzędzia musimy na początku wyjaśnić naszym uczniom. Nie obędzie się też bez pochwał dla grupy za skuteczne używanie naszego głosomierza.

FRESHLY PAINTED DO NOT TOUCH (4)

Kolejny pomysł ma na celu wzmacnianie motywacji do pracy, oraz zagospodarowanie ruchliwości niektórych naszych uczniów. Wprowadza także element zabawy oraz wyzwala przyjemne emocje w czasie lekcji. Sprawa jest bardzo prosta, a ilustruje ją ten plakat:

W sali wisi mini kosz Idąc dalej tym tropem wiemy, że są czasem takie sytuacje, gdy ustalamy z klasą zasady, a z przestrzeganiem ich wciąż jest kłopot. Możemy wtedy naukę zasad dosłownie wziąć na warsztat. Wybieramy wtedy jedną regułę z naszego kontraktu, piszemy ją dużymi literami i umieszczamy jako dobrze widoczne hasło z przodu sali. Pamiętajmy, że zasady muszą być sformułowane pozytywnie, czyli bez słowa nie, wtedy będą funkcjonalne i mierzalne. No bo jak policzyć niebieganie, albo niebicie się? Więcej o formułowaniu zasad pisałyśmy tutaj:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/08/31/zasady-na-dobry-poczatek-po-raz-drugi/

Następnie tworzymy z kartonu piramidę, czyli duży trójkąt, oraz wycinamy z drugiego takiego samego trójkąta małe trójkąciki. Będą to nasze punkty. Wybrana zasada dotyczy całej klasy, a piramida to wspólne konto. Na przykład, gdy wybierzemy zasadę „Chcesz coś powiedzieć – to podnieś rękę w górę”, to za każde takie zgłoszenie się połączone z wypowiedzią na piramidzie ląduje punkt. Nie jest wtedy ważne ile punktów kto zdobył, bo cel jest wspólny. Od wysiłków całej grupy zależy tempo zapełniania piramidy punktami. Klasa może to uczynić np. w tydzień, a może np. w 10 dni. Ważne jest, żeby na początku, z góry ustalić z dziećmi, co będzie nagrodą za wspólny trud. Może to być np. oglądanie krótkiego filmu na ostatniej lekcji, smaczna długa przerwa, czyli małe słodkie klasowe przyjęcie, itp. Dobrze, jeśli nagrodą będzie jakiś przywilej, albo ciekawa aktywność.

piramida sukcesu system motywacyjny

Jeszcze jeden pomysł na wspólny system punktowy i ćwiczenie umiejętności przydatnych w grupie. Tu jednak dochodzi jeszcze czynnik losowy jako dodatkowy element wywołujący mały dreszcz emocji tak, jak w grze. Wybierając ten pomysł dla naszej klasy zastanówmy się, czy są w niej osoby, które szybko się frustrują i nie godzą z przegraną. To one mogą silnie emocjonalnie zareagować, gdy nie zostaną wylosowane. Oceńmy zatem na początku dojrzałość naszych uczniów i wytłumaczmy przed wprowadzeniem systemu, że losowanie to rodzaj wspólnej zabawy i każdy ma szansę wygrać, ale nie będzie się to działo każdego dnia.

bilety plakatNa koniec możemy napisać : „testowane na dzieciach”, wraz z nimi wymyślone 🙂 oraz skuteczne, ale tylko i wyłącznie w połączeniu z metodami aktywizującymi i ciekawymi pomysłami na lekcje.

Tytuł tego artykułu i motto traktujemy przewrotnie. Warsztat pracy to przecież przede wszystkim nasze podejście do każdego ucznia, nasza wrażliwość na jego potrzeby oraz pasja z jaką wykonujemy swój zawód. Przedstawione tu pomysły to warsztat w cudzysłowie, ale jakże przydatny od czasu do czasu.

A może Wy, drodzy czytelnicy, także macie takie swoje sposoby, którymi chcielibyście się podzielić w komentarzach? Serdecznie zapraszamy do wymiany inspiracji.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Jeszcze jedna ważna kwestia. Jeśli podobają Wam się nasze pomysły wykorzystajcie je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcecie dalej podzielić się tymi materiałami to wspomnijcie o naszym blogu i jego autorkach jako źródle inspiracji.

Kolory emocji

Jak do tej pory nie ma w szkolnych programach przedmiotu o nazwie emocje. Nie uczymy o nich i nie zajmujemy się nimi szczególnie. Bywa jednak tak, że to emocje zajmują się nami, albo wręcz zajmują naszą całą uwagę, pochłaniają energię i zagospodarowują czas. Pisząc w liczbie mnogiej mam na myśli zarówno dorosłych jak i niedorosłych. W życiu przydają nam się różne umiejętności zdobyte na przestrzeni lat, cenna okazuje się wiedza, którą posiedliśmy w szkole, a co ze sferą emocjonalną? Może i w tej dziedzinie jesteśmy w stanie zapewnić naszym uczniom dobrą edukację?

Spróbujmy przyjrzeć się kilku podstawowym zagadnieniom w tej dziedzinie, poszukajmy tu inspiracji i zabierzmy ze sobą do szkoły gotowe pomysły na godzinę wychowawczą.

Na początku uporządkujmy fakty i odpowiedzmy na pytanie wybierając jedną z propozycji:

Czy emocję możemy zobaczyć?

a) Tak, oczywiście

b) Nie, bo to niemożliwe

c) Zależy jaka to emocja

d) To pytanie jest bez sensu, poproszę o inny zestaw pytań.

Prawidłowa odpowiedź to b) nie, bo to niemożliwe. Emocji nie jesteśmy w stanie zobaczyć. Możemy ją odczuć w swoim ciele, a u innych osób zaobserwować jej oznaki. Każda emocja ma cztery składowe, 2 z nich dzieją się wewnątrz naszego organizmu, wewnątrz naszej psychiki, a dwie kolejne to bardziej zewnętrzne przejawy stanu emocjonalnego.

Zobaczmy to na ilustracji, przykładem niech będzie ZŁOŚĆ

 

Nowy Dokument 2019-01-28 17.26.15_1

Gdy pojawia się jakaś emocja to mamy zawsze do czynienia z pobudzeniem fizjologicznym organizmu. Będzie ono inne w przypadku każdej emocji, to znaczy, że np. gdy się złościmy nasze serce szybciej bije i mięśnie kończyn są gotowe do działania. Gdy się smucimy mięśnie kończyn się rozluźniają, a napinają się mięśnie gardła i mięśnie wokół oczu. Pojawia się też ekspresja behawioralna danej emocji. Poziom tej ekspresji, czyli jej intensywność będzie różna u różnych osób. To właśnie dzięki ekspresji jesteśmy w stanie rozpoznać emocję u drugiego człowieka. Poznajemy ją po mimice, gestykulacji, postawie ciała. Z kolei interpretacja poznawcza to analiza, która dokonuje się w psychice w reakcji na subiektywne odczucia. Z tego powodu właśnie emocji nie jesteśmy w stanie zobaczyć gdyż nie mamy dostępu do czyichś subiektywnych odczuć i intelektualnej interpretacji. Widzimy tylko to, co na zewnątrz, dlatego nazywając czyjeś emocje możemy się pomylić. Żeby sytuacja była jeszcze bardziej skomplikowana to osoba przeżywająca dany stan emocjonalny może nie mieć wglądu w swoje subiektywne odczucia, może mieć trudność z identyfikacją pobudzenia fizjologicznego albo kłopot z nazwaniem tego, co się z nią dzieje.

Niektórzy ludzie potrzebują konkretnej wiedzy i treningu żeby opanować sztukę rozpoznawania i nazywania emocji. W przypadku dzieci  z takimi trudnościami spotkamy się w dwóch najczęściej występujących zaburzeniach wieku rozwojowego  – ASD (spektrum autyzmu – w tej grupie są dzieci z zespołem Aspergera) i ADHD ( zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi) Problemy w sferze emocjonalnej towarzyszą również innym zaburzeniom dlatego możemy w swojej codziennej pracy spotkać uczniów mających opisane wyżej trudności wynikające także z innych przyczyn.

Dzięki badaniom antropologów wiemy dziś, że istnieje 5 tak zwanych podstawowych emocji. Są one uniwersalne czyli dotyczą wszystkich ludzi niezależnie od kultury, w której przyszli na świat i się wychowali. Dokładniej uniwersalna jest ich ekspresja mimiczna. Jakie to emocje?

ZŁOŚĆ, STRACH, SMUTEK, RADOŚĆ, WSTRĘT

Możemy zaproponować naszym uczniom następujące zadanie, które pozwoli im zastanowić się nad każdą z tych emocji i poszukać w swych doświadczeniach, wyobraźni, w swej intuicji własnych skojarzeń związanych ze złością, strachem, smutkiem, radością i wstrętem.

Zadanie nazwałyśmy KOLORY EMOCJI

Przygotujmy:

  1. powycinane z gazet skrawki papieru w jednolitych kolorach ( 2bez kształtów i deseni)

 

2. Niewielkie kwadraty wycięte z kartonu ( np. o wymiarach 10 na 10 cm)

20190209_153858

3. Nazwy tych 5 emocji napisane jako hasła w ramkach

20190209_153559

4. Klej, nożyczki dla każdego

Przebieg zadania:

Każdy uczeń otrzymuje 5 kwadratów, a jego zadaniem jest wybranie ścinków papieru w takich barwach i odcieniach, które według niego najlepiej obrazują daną emocję. Następnie tworzy z nich kolaż przyklejając  kolory do kartoników. Powstają wtedy małe abstrakcyjne obrazy. Warto aby każdy z tyłu podpisał swoją pracę i nazwał daną emocję.

Następnie zaprośmy uczniów do stworzenia galerii ich prac. Możemy przyczepić je na ścianie za pomocą masy mocującej albo rozłożyć  na podłodze ( będzie szybciej)

 

 

 

20190126_121320

Skoro mamy już galerię prac to przyjemnie będzie ją zwiedzić z przewodnikiem. Uczniowie niech staną się kuratorami i opowiedzą o powstałych kolażach – kompozycjach, swoich skojarzeniach. Niech przeprowadzą analizę porównawczą, bo przecież każda z emocji nabiera innych barw. Pamiętajmy nie ma tu ocen. To praca zbiorowa, naszej klasowej społeczności. Każdy ma prawo do własnych odczuć, a jego praca jest elementem większej całości.

Porządkując jeszcze wiedzę na temat emocji warto powiedzieć, że psycholodzy mają „silną alergię” na sformułowanie pozytywne i negatywne emocje. Dlaczego? Ponieważ wszystko, co do tej pory wiemy o emocjach wskazuje na ich kluczową rolę w naszym codziennym funkcjonowaniu oraz na ich biologiczne uwarunkowania ( czyli niezależne od wychowania ). Skoro emocje są naturalne, ludzkie i potrzebne, nie mogą być negatywne same w sobie. Negatywne mogą być zachowania wynikające z nieradzenia sobie z danym pobudzeniem emocjonalnym. Czyli emocjom nie wystawiamy ocen, nie dzielimy ich na dobre i złe.

Gdy mimo wszystko w takich kategoriach będziemy myśleć, to swoimi świadomymi i nieświadomymi reakcjami damy innej osobie odczuć, że to co przeżywa jest naznakowane pejoratywnie i ma przestać to czuć. W przypadku dzieci taka postawa dorosłego sprawia, że mały człowiek wykształca różnego rodzaju mechanizmy obronne i albo tłumi emocje, albo energię wynikającą z pobudzenia organizmu kanalizuje w innych działaniach nieadekwatnych do sytuacji. Oczywiście nie wpływa to korzystnie na jego rozwój psychiczny.

Przyjmujemy zatem  założenie, że wszystkie emocje są przydatne i czemuś służą. Jednak z niektórymi z nich chcemy mieć często do czynienia, a innych wolimy unikać. Dlatego dzieląc emocje mówmy raczej o emocjach przyjemnych i nieprzyjemnych. Odnosimy się wtedy do subiektywnych odczuć, a nie dokonujemy oceny moralnej.

Możemy naszym uczniom pokazać to poprzez takie ćwiczenie:

PRZYJEMNE I NIEPRZYJEMNE UCZUCIA

Zadanie:  Przygotujmy dwa kolory mazaka np. szary i żółty. Szarym podkreślmy w tabeli emocje dla nas nieprzyjemne, a żółtym te przyjemne. Ciekawe przy ilu postawimy znak zapytania, użyjemy dwóch kolorów albo zostawimy niepodkreślone, bo uznamy je za neutralne? To ćwiczenie pozwoli nam głębiej zastanowić się  nad emocjami i własnym do nich podejściem oraz wzbogaci nasz słownik.

emocje uczucia nazwy

Omówmy wspólnie to zadanie, wyciągnijmy wnioski. Wiele może być tu ciekawych wątków do dyskusji i wymiany myśli.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

O emocjach pisałyśmy również tutaj:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/03/17/o-zlosci/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/05/18/o-smutku/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/02/03/o-strachu/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/02/25/emocje/