Mój uczeń ma ADHD, a ja mam plan

Co 4 lata we wrześniu rodzę się na nowo. Otrzymuję kolejną, nową klasę i nowe dzieci. Totalnie różne, o innym poziomie wiedzy i umiejętnościach. Wiele charakterów, osobowości, czasami zaburzeń, mniejszych czy większych deficytów. W tym wszystkim ja- nauczyciel, który wszystkie te istoty przyjmuje pod swoje skrzydła akceptując ich indywidualności, buduje nową klasę. I rodzi się na nowo. Nie da się pracować tak samo, tymi samymi materiałami i metodami, mając co 4 lata[1] kompletnie różne osoby.

20180413_094018

Cieszę się ogromnie, że swoją przygodę w roli nauczyciela rozpoczęłam w latach, gdy już tak wiele odkryto i wiele wiemy o tym, jak uczy się mózg, czym jest nadpobudliwość psychoruchowa, jak pracować z uczniami, którzy mają dużą potrzebę ruchu i jak szybko rozpoczyna się proces stygmatyzacji. No właśnie… Niby tak dużo wiemy, a jednak trudno jest stosować posiadaną wiedzę w chwili, gdy w klasie połowa przerywa co chwilę moją wypowiedź tak, że nie da się skończyć zdania, gdy w trakcie zadań Tomek[2] buja się na krześle stukając monotonnie o podłogę, gdy Franek nie przestaje nucić pod nosem, Maciek wstaje i przechadza się po klasie, albo macha rękoma, a Iza… ach, ta Iza!- nigdy nie wie, które zadanie właśnie rozwiązujemy. Znacie to? Ja znam doskonale. I wielu nauczycieli również. Nie musisz mieć w klasie dziecka z ADHD, by przeżyć to, o czym napisałam wyżej. Coraz częściej spotykamy dzieci z cechami nadpobudliwości, dzieci dla których siedzenie na krześle przez 45 min., gdzie tam!, 25 minut jest celem nie do osiągnięcia. Słyszę od koleżanek pracujących dłużej ode mnie, że nigdy wcześniej tylu „trudnych” uczniów w jednej klasie nie miały.

temat ADHD

Tak też było ze mną. Po pierwszym tygodniu wiedziałam, że lekko nie będzie. Po miesiącu było jeszcze gorzej, a po dwóch pomyślałam, że albo wykończę się nerwowo, albo moi uczniowie znienawidzą szkołę… Pomysły na „wiercipięty” powoli się kończyły. Ileż można było czynić z nich pomocników, którzy biegają do woźnej po kredę? Zapasy kredy miałam na lata! Przy wszystkich mych staraniach, aby jak najwięcej lekcji było w ruchu ( da się i powinno to robić nie tylko na w-fie), problem pojawiał się w chwili pracy „stolikowej”. Pojawiał się głównie we mnie (towarzyszyły mi myśli i hasła typu: „Ile można się bujać i stukać?!!”, „Zaraz zwariuję”, „Tomku, siadaj kiedy rozwiązujemy zadanie”, „Ile razy można mu zwracać uwagę?!” itd.), ale także w pozostałych uczniach, których denerwowały te aktywne zachowania. Zdałam sobie w końcu sprawę, że jeśli czegoś nie zmienię, to uwypuklać się będą zachowania odbiegające od normy ( jeśli normą można nazwać siedzenie w ławce bez ruchu dziecka 6-7-8-9-letniego…), a klasa od razu przypnie łatkę dzieciom nadpobudliwym. Najbardziej obawiałam się tego, że ciągłe zwracanie uwagi konkretnym uczniom przeze mnie i przez dzieci sprawi, że przestaną lubić szkołę, zmniejszy się chęć do nauki, spadnie motywacja. Podczas wykonywania zadań- ćwiczeń pojawiały się głosy niezadowolonych uczniów, „Znowu musimy na ciebie czekać”- słychać było hasła w klasie, a ja widziałam jak Maciek coraz bardziej chowa się i opuszcza głowę. Nie chciałam, aby dzieci takie jak Maciek, potrzebujące nieco więcej czasu na wykonanie zadania, lub zwyczajnie krótkiej przerwy, odczuwały, że odstają, że przez nich ktoś musi czekać, że ktoś jest z nich niezadowolony.

Poszukiwałam nowego rozwiązania dla mojej klasy i zaczęłam wprowadzać planowanie pracy. W wieeelkim skrócie polega ono na tym, że uczeń planuje swoją indywidualną, tygodniową pracę i realizuje zaplanowane przez siebie zadania.

27016715_1266496256785676_380511078_o (1)              W piątek, podczas narady klasowej uczniowie prezentują prace nad którymi pracowali cały tydzień. W czasie jednej lekcji uczniowie wykonują różne rodzaje prac. Część robi pracę plastyczną, ktoś pisze swobodny test, część rozwiązuje fiszkę, zadania, karty pracy, a ktoś czyta itd. W danym momencie każdy wykonuje zadanie, które sobie zaplanował, realizując przy tym podstawę programową i program, ale ze względu na to, że jeden siedzi i pisze w ławce, drugi siedzi na dywanie i czyta, ktoś inny wstaje i zbiera materiały do pracy plastycznej, nie „rzuca się w oczy” to, że ktoś ma większą potrzebę ruchu i buja się, gdy czyta, czy wstaje podczas obliczeń matematycznych.

20181210_102541W tej chwili, to jest dla dzieci naturalne, i nie zwracają uwagi na moje „Wiercipięty”. Absolutnie nie chodzi mi o przekraczanie granic, jeśli ktoś jest za głośno, wyraźnie to uczniowie i ja zaznaczamy. To, że rówieśnik powie „ Ciszej, przeszkadzasz mi w liczeniu” działa bardziej, niż moje ciągłe upominanie. Uczniowie w każdej chwili mogą zmienić miejsce pracy. Sprawę dodatkowo ułatwiają słuchawki wyciszające, których mam 4 pary w klasie i każdy może z nich korzystać, w miarę potrzeb. Jeśli ktoś skupia się nad tekstem, a sąsiad pracuje z kolegą nad pracą plastyczną omawiając koncepcję jej powstania, zawsze może założyć słuchawki.

20181210_234310W klasie nie ma absolutnej ciszy, ale nigdy nie ma też hałasu. Ciężko jest to odzwierciedlić zdjęciami, ale musicie mi wierzyć na słowo, choć mi samej trudno było początkowo uwierzyć w powodzenie tej metody. Nie wyobrażałam sobie, że uczniowie mogą pracować w ciszy bez mojej ingerencji, kontroli. Stało się odwrotnie. Pracują z ogromnym zaangażowaniem, każdy w swoim tempie, we współpracy, a ja w końcu mam czas dla tych, którzy potrzebują mojego wsparcia (bez czekania pozostałych i haseł „Znowu czekamy na Izę”, „Czy mogę robić kolejne zadanie?”, „Ona zawsze mi przeszkadza”, „Pierwszy!”->pierwszy skończyłem zadanie 😕) . Dzięki takiej organizacji pracy w klasie mogę dłuższą chwilę poświęcić uczniom, którzy szybko się dekoncentrują, kontrolować przerwy dzieci z większą potrzebą ruchu, a ruch ten nie przeszkadza pozostałym. Finalnie każdy uczeń zrealizował tą samą partię materiału, decydując o czasie w którym go wykona i sposobie działania.

20181213_114420Do zastosowania takiego rozwiązania zachęciły mnie relacje nauczycieli- poprzedników (technikę planowania pracy stosował Celestyn Freinet w latach 30-stych). Polecam zatem i ja!

Ostatnio oglądaliśmy w klasie animację o jeżu, który kłuł swoimi kolcami przyjaciół, działo się to przecież niezależnie od jego woli- taki się urodził.

W pewnym momencie wstał Maciek i krzyknął „To ja jestem tym jeżem! Ja bardzo chcę być inny, ale nie potrafię”. Dodał, że gdy siedzimy w kręgu stara się nikogo nie dotknąć, ale jego ręce go nie słuchają. Ta sytuacja uświadomiła mi po raz kolejny, że nieustannie muszę o tym pamiętać. Moi uczniowie wstają, czasami przerywają nie dlatego, że lekcja jest nieciekawa, albo dlatego, że są ignorantami, że robią mi na złość. Zachowują się tak, a nie inaczej, niezależnie od swojej woli. Kto z nich nie chciałby być „grzecznym i spokojnym uczniem?”

Tak, są inni. Są wyjątkowi. I nie ukrywam, że praca z nimi nie jest łatwa. Wymaga ode mnie ciągłej pracy nad sobą, nad akceptacją i wsparciem przy jednoczesnym egzekwowaniu zasad oraz stawianiu granic.

Rodzice oddają nam swoje pociechy w opiekę licząc, że ich dziecko będzie czuło się w klasie dobrze. Uczniowie przekraczając pierwszy raz próg szkoły wierzą, że czeka ich wielka przygoda. Nie zawiedźmy ich: rodziców, uczniów i siebie. Niech ta przygoda nie stanie się wyboistym traktem, przez który chce się jak najszybciej przejechać, niech droga stanie się wspaniałym odkrywaniem świata.

Martyna Tarnowska

 

[1] W szkole, w której pracuję nauczyciel prowadzi klasę od zerówki do klasy 3.

[2] Imiona uczniów zostały zmienione.

O ADHD pisałyśmy jeszcze tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/11/30/w-mojej-klasie-jest-uczen-z-adhd-i/

 

 

Reklamy

Technika MOODBOARD w edukacji

MOODBOARD to w dosłownym tłumaczeniu tablica nastroju, jednak w Polsce używa się raczej nazwy tablica inspiracji, bo szerzej oddaje znaczenie i sens stosowania tej techniki. Tablice takie używane są przede wszystkim przez  architektów, projektantów wnętrz, projektantów stron internetowych, speców od reklamy.

Co to właściwie jest MOODBOARD?

To po prostu kolaż stworzony ze zdjęć, wycinków z gazet, słów, kolorów oddający nasze wyobrażenie o tworzonym właśnie projekcie. Nie jest to gotowy rysunek techniczny, czy wizualizacja wykonana w programie graficznym. Tu ważne są skojarzenia autora z danym tematem i to te wizualne jak i dotykowe, węchowe, słuchowe, czyli płynące ze wszystkich zmysłów ale także słowa, hasła, metafory. Tablica inspiracji ma za zadanie przekazać innym osobom dosłownie to co „siedzi w głowie” autora. Zamiast snuć opowieść i opierać się jedynie na przekazie werbalnym możemy posłużyć się konkretnym materiałem aby oddać swoje myśli, odczucia, nastroje i wyobrażenia. Projektanci używają ich aby lepiej komunikować się z osobą zamawiającą projekt. Przygotowują różnorodne materiały, a klient wybiera spośród nich to co lubi, to co mu się podoba, z czym dobrze się czuje i tworzy kolaż – bazę pomysłów i inspiracji. Może to zrobić na papierze, czyli manualnie, ale też wirtualnie bo dostępnych jest wiele programów do tworzenia takich tablic, na przykład https://olioboard.com/flash/editor

Posługując się jednym z nich wykonałam MOODBOARD, który pokazuje jak wyglądałaby moja wymarzona sala przeznaczona do prowadzenia różnego rodzaju warsztatów:

warsztatownia

Jak technikę MOODBOARD możemy wykorzystać w edukacji?

  1. Najprostszym pomysłem jest pokazanie uczniom gotowego programu i zabawa w projektanta wnętrz. Mogą przecież stworzyć swój wymarzony pokój, projekt szkolnej stołówki, sali lekcyjnej, łazienki, itd. Zbierając prace całej klasy dowiemy się czego potrzebują uczniowie w przestrzeni szkolnej, jakie są ich upodobania, preferencje. Dla dyrektora szkoły byłby to konkretne informacje przed planowanym remontem. Warto taki pomysł wdrożyć w życie, aby szkoła była przyjazna właśnie dla uczniów i „skrojona na ich miarę”.
  2. Pomysł , który od dawna krąży wśród naszych kreatywnych nauczycieli i wykorzystywany jest na lekcjach z poszczególnych przedmiotów to stosowanie techniki MOODBOARD do pracy w grupach nad konkretnym zagadnieniem. W ten sposób można przeprowadzić np. sprawdzian ze znajomości lektury. Na zdjęciach przykładowe prace z „Ani z Zielonego Wzgórza”:

Ania z Zielonego Wzgórza

Ania 2

Jest to sprawdzian inny niż wszystkie bo polega na współpracy i wymianie informacji. Nie jest zwykłym odpytywaniem i szukaniem ewentualnych braków w wiedzy, czy luk pamięciowych u ucznia. Prawda jest taka, że jeśli ktoś czegoś nie doczytał, nie utrwalił, nie zapamiętał, w ciągu tych dwóch godzin pracy ma na to szansę, ucząc się od swoich rówieśników, dyskutując z nimi i wspólnie planując plakat. Dlatego najlepiej sprawdzają się 3 – osobowe zespoły, w niektórych klasach warto również przydzielić role i zadania poszczególnym członkom grupy.

Potrzebne będą duże arkusze papieru, najlepiej z bloku flip chart, wcześniej przygotowane wycinki z gazet, oczywiście nożyczki, klej, pastele i mazaki.

Każda grupa za pomocą techniki MOODBOARD przedstawia treść lektury wybierając najważniejsze wątki, fakty, przesłanie, cytaty, motywy, itd. Pracują wspólnie w czasie pierwszej godziny.

Na drugiej lekcji grupa przedstawia swoją pracę, a każdy z uczniów zabiera głos. Nauczyciel i reszta klasy zadaje pytania.

3.  Za pomocą tej techniki można również podsumować szereg lekcji  przeprowadzonych na temat danej książki. Poniżej przykład prac klasy II gimnazjum  – „Czarnoksiężnik z Archipelagu” Ursuli K. Le Guin

Czarniksiężnik z Archipelagu

czaroksiężnik 2

4. Na lekcji etyki, na godzinie wychowawczej można za pomocą tablic MOODBOARD porozmawiać o wartościach. Tu lepiej sprawdzą się prace indywidualne.

20170313_152253

20170313_152310

20170313_150913

20170313_150901

oprac. Iza Banaszczyk

 

 

Przestrzeń w edukacji czyli szkolne biblioteki

Dziś obchodzimy Dzień Bibliotekarza, czyli w naszych realiach raczej Dzień Bibliotekarki 🙂 Panowie, w tej grupie zawodowej jesteście w ogromnej mniejszości. Dla nas to święto stało się inspiracją do napisania kilku słów o „środowisku naturalnym” każdego bibliotekarza. Widzimy jak małymi krokami zmienia się przestrzeń w bibliotekach. Na pewno  na większą skalę dzieje się to w placówkach publicznych, miejskich, gminnych. W naszej trójmiejskiej okolicy przykładów znajdziemy wiele. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji to warto zajrzeć do świetnie zaprojektowanych miejsc, takich jak:

1. SOPOTEKA http://mbp.sopot.pl/placowki/sopoteka-galeria-kultury-multimedialnej/

3D8_4923_24-1_2048zdjęcie: Tom Kurek

2. STACJA KULTURA W RUMII http://www.dziennikbaltycki.pl/artykul/3573419,rumia-stacja-kultura-na-dworcu-pkp-otwarta-zdjecia-wideo,id,t.html

5415755e90446_o,size,1068x623,q,71,h,031efdzdjęcie ze strony http://www.sikorawnetrza.com

Właśnie ta biblioteka podbiła w tym roku serca międzynarodowego jury i wygrała konkurs Library Interior Design Awards. To jedyna europejska placówka, która odniosła taki sukces w tej edycji. To obecnie najładniejsza biblioteka na świecie.

3. KOCYK I KSIĄŻKA, filia nr 5 MBP w Sopocie, http://mbp.sopot.pl/placowki/filia-nr-5/

10626392_10152697045331405_404929197393651189_ozdjęcie pochodzi ze strony : http://www.mbp.sopot.pl

4. BIBLIOTEKA POD KOTEM I MYSZĄ, filia WMBP w Gdańsku, http://www.wbpg.org.pl/filia_nr_7

569fb8922db64_kotimysz06zdjęcie pochodzi ze strony: http://www.sztuka-wnetrza.pl/spolecznosc/projekt/1212/biblioteka-pod-kotem-i-mysza-w-gdansku-polska-architektura-xxl-2015-woj-pomorskie

W całym kraju takich inspiracji w przestrzeni publicznej, na szczęście, jest coraz więcej. Jak  na tym tle   wglądają szkolne biblioteki i czy one mają szansę przejść takie rewolucyjne zmiany przestrzenne i mentalne? Bo przecież nie tylko o rozwiązania architektoniczne tutaj chodzi i o przyjemne dla ciała i ducha miejsce. Równie ważna jest też funkcja, którą biblioteka ma pełnić. Myślenie o niej, jako o wypożyczalni książek już dawno „przeszło do lamusa”. Planując zmiany najpierw musimy sobie zadać następujące pytania:  Komu ma służyć to miejsce? Jakiej biblioteki potrzebują uczniowie i nauczyciele? Jak chcą spędzać w niej czas? Co ma się tutaj dziać? Pytania te zadajmy także bezpośrednim odbiorcom, czyli uczniom i nauczycielom. Dopiero zbierając informacje o potrzebach grupy możemy zacząć tworzyć projekt na miarę danej szkoły dostosowując go do realnych możliwości, chociażby tych budżetowych. W takim duchu przebiega proces Design Thinking, czyli  „tworzenia innowacyjnych produktów i usług w oparciu o głębokie zrozumienie problemów i potrzeb użytkowników”  (http://designthinking.pl/co-to-jest-design-thinking/).

Mniej więcej taką ścieżkę projektową wciela właśnie w życia jedna z gdańskich szkół, ZSO nr 8. Na razie pokażemy Wam zdjęcia projektu własnoręcznie przygotowanego przez uczniów, pracujących pod okiem pani Katarzyny Szpernalowskiej.

18379526_454336094907110_129676160_o[1]

18378662_454336314907088_1374869782_o[1]

18406028_454336118240441_240236055_o[1]

18405291_454336161573770_604162799_o[1]

Bardzo realistyczny i profesjonalny jest ten projekt dlatego jesteśmy bardzo ciekawi jak będzie wyglądała gotowa już biblioteka. Obiecujemy, że zrobimy po wakacjach fotorelację. Czekamy również na zdjęcia Waszych bibliotek, jeśli macie tak inspirujące wnętrza, prosimy o kontakt. Chętnie przygotujemy kolejny artykuł ze zbiorem pomysłów.

Mamy jeszcze dla Was wyszukane w serwisie społecznościowym Pinterest zdjęcia rozwiązań architektonicznych oraz niskobudżetowych inspiracji hand made z książką w roli głównej.

Książki dostępne „od ręki” zachęcające najmłodszych do sięgania na półkę i kuszące kolorową okładką. Do tego przyjemne i wygodne miejsce do oglądania i czytania.

8e4db18cf63e67dd234adbc1251b17f767e9dbd92074eabf47ae486ae8bc8f14

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

PRZESTRZEŃ W EDUKACJI, cz.2 czyli szkolne łazienki

Przypatrzmy się szkole kawałek po kawałku, ale nie systemowo, dydaktycznie i pedagogicznie ale praktycznie i namacalnie. Dzisiaj bardzo konkretnie i życiowo spójrzmy na otaczającą nas szkolną rzeczywistość. Na to, co widzą oczy nauczyciela i co ukazuje się oczom dziecka, gdy przekracza próg tego budynku. Porozmawiajmy o szkole nie górnolotnie i ideowo ale przyziemnie i dosłownie. W jakiej przestrzeni codziennie, no może od poniedziałku do piątku, przebywamy. Czy nam ta przestrzeń się podoba, czy dobrze się tu czujemy? Dla kogo ona została zaprojektowana? Dla ucznia, czy dla nauczyciela? Kto tę przestrzeń wykreował? Czyje potrzeby ona zaspokaja?

Możemy zacząć naszym narodowym zwyczajem od narzekania, że szkoły są niedoinwestowane, zaprojektowane 40, 60, a nawet 100 lat temu, że nie mogą właściwie zaspokajać potrzeb skoro jest w nich za dużo dzieci, które jeszcze uczą się w systemie dwuzmianowym , itd…

Zostawmy to, skoro próbujemy „mądrze, twórczo, inaczej” – możemy kawałek po kawałku, tak jak patrzy nasze oko, zmieniać otaczającą nas rzeczywistość.

Nasz poprzedni artykuł o siedziskach, kanapach, pufach powstał z niezgody na zastaną w szkole rzeczywistość …. W rezultacie na fecebooku rozgorzała dyskusja i pojawiły się przykłady rozwiązań z różnych szkół. Temat okazał się ważny i inspirujący. Dlatego dzisiaj powraca z kolejną szkolną przestrzenią – łazienkami.

Na początek garść pomysłów znalezionych w internecie. Poszukiwania trwały dość długo, bo zależało nam przede wszystkim na pozytywnych przykładach z „naszego podwórka”, czyli polskich szkół. Jakich zdjęć udało się nam znaleźć najwięcej? Zdjęć łazienek przedszkolnych, bądź z nauczania wczesnoszkolnego. Może łazienek dla starszych uczniów się nie fotografuje? Może najwięcej inwestuje się w całą infrastrukturę dla najmłodszych?

przedszkole-nr20-zabrze-www-designdladzieci-com

 

 

 

Przedszkole nr 20 w Zabrzu

 

 

 

przedszkole-nr20-zabrze

 

 

 

Przedszkole nr 20 w Zabrzu

 

 

 

Te wnętrza zwracają na siebie uwagę, choć projekt jest bardzo prosty i niewymagający użycia wielu drogich materiałów. Kolory są „żywe” i optymistyczne, ale nie jest tu pstrokato, co najczęściej kojarzy nam się z przedszkolną przestrzenią. Nie ma tu zbyt wielu rozpraszających bodźców. Dziecko spojrzy na „wędrującego” kota, a potem spokojnie skupi się na tym, co najważniejsze 🙂 w tym miejscu.

przedszkole-marchewka-w-gdansku-www-designdladzieci-com

 

 

 

 

 

Przedszkole „Marchewka”          w Gdańsku

 

 

 

 

 

Wystarczy jeden dominujący kolor, lub dwa, które ze sobą harmonizują i ciekawe nowoczesne wnętrze gotowe. Możemy zapomnieć o archaicznej, pomalowanej olejną farbą lamperii albo kafelkach do sufitu.

Teraz kilka inspiracji z zagranicy, znalezionych na http://www.pinterest.com                 pinterest-2

pinterest-4

badkamer-nl

pinterest-3

Kolejne inspiracje, tym razem czarno – biało, ale nadal pozytywnie i optymistycznie, również znalezione na http://www.pinterest.com :

pinterest

pinterest-7

Teraz detale i pomysły na treść, która i w łazience może mieć jakiś sens….

 

Na koniec łazienka z jednego z gdańskich liceów, świeżo po remoncie:

15977372_1853921598210995_270150661829669725_n1

15965220_1853921921544296_4510377360379546313_n1

16129848_1156852294432997_426703374_o1

16129627_1156851394433087_2122197870_o1

16002757_1188967094557097_1820535717381286828_n1

Ponownie zapraszamy do dyskusji i dzielenia się przykładami z Waszych szkół. Stwórzmy razem zbiór inspiracji. Niech ta bardziej prywatna, osobista przestrzeń w szkole będzie stworzona wedle potrzeb i gustu ich użytkowników…

oprac. Iza Banaszczyk

 

 

PRZESTRZEŃ W EDUKACJI

Ten wpis powstał z niezgody na pewną rzeczywistość. Tezą niech będzie banalne stwierdzenie „uczeń też człowiek”. Człowiek, który po intensywnym wysiłku intelektualnym ma prawo do przerwy. Dlaczego zatem spędza ten czas siedząc na podłodze pod klasą?

tak-jest

Nie, za chwilę nie napiszę o potrzebie ruchu, aktywności fizycznej i pomysłach na zachęcanie dzieci do tego. Chodzi tu o całkiem inną kwestię – potrzeby ucznia. Gdy wchodzimy do szkoły, w czasie przerwy najczęstszy obrazek to grupa dzieci, lub młodzieży siedzącej na podłodze pod ścianą i dyżurujący nad ich głowami nauczyciel. Skoro ich potrzebą jest siedzenie to dlaczego siedzą na podłodze? Pewnie dlatego, że nie mają innej możliwości.

guess-whatshatching

 Czy tak trudno jest skorzystać z praktycznych rozwiązań i wzdłuż ścian ustawić miękkie siedziska, kanapy? 

happy-2

Niektórym szkołom udaje się wyjść naprzeciw potrzebom najważniejszych osób w całej tej instytucji. Niestety są one w znacznej mniejszości. Jeśli w Waszych szkołach są ciekawe pomysły na siedzenie na korytarzu to bardzo poprosimy o zdjęcia i komentarz. Zbieramy inspiracje i dobre praktyki.

to-my-favorite-boy

 

oprac. Iza Banaszczyk