Leporello

To słowo brzmi melodyjnie i wdzięcznie. Znajdą się tacy, którzy kochają leporello całym sercem i wykorzystują ten pomysł od lat. Tak robi Magda na lekcjach niemieckiego i godzinach wychowawczych. Niejeden jej projekt zamknął się własnie w postaci leporello. A cóż to takiego? Słownik Języka Polskiego podaje taką definicję: leporello «książeczka składająca się jak harmonijka, spotykana jako ilustrowane wydawnictwo dziecięce, druk reklamowy lub katalog»

W Wikipedii znajdziemy jeszcze ciekawe dopełnienie dla tych informacji. Otóż nazwa wywodzi się z opery Mozarta Don Giovanni. Leporello to lokaj Don Juana, sługa niezwykły, bo zarazem powiernik i kolekcjoner wizerunków jego kochanek.

Dlaczego leporello może stać się dobrym pomysłem dydaktycznym?

Można szybko wykonać taką książkę, w bardzo poręcznym formacie i wypełnić treściami, które np. dotyczą przerabianej lektury. Taka harmonijkowa budowa od razu kojarzy nam się z następstwem zdarzeń, więc przyda się na lekcje historii jako powtórka z całego działu. Otwieranie poszczególnych stron i zarazem zamykanie innych to jak odkrywanie tajemnic – tu kłania się biologia i np. lekcja anatomii. Zastosowań znajdziecie na pewno o wiele więcej.

Nasze leporello powstało podczas warsztatów z ilustracji, na które wybrałyśmy się z wielką przyjemnością do tuBazy w Gdyni, prowadziła je artystka Joanna Czaplewska.

Od razu da się zauważyć, że to książki oparte na koncepcie, nie mówią wszystkiego wprost, a bohaterem jest zwierzę, reszta to zabawa formą, fakturą i kolorem.

Jak zrobić szybko, tanio i sprytnie taką książeczkę?

Potrzebna będzie biała kartka formatu A4 z bloku technicznego. Kartkę składamy na pół wzdłuż długiej krawędzi i przecinamy. Powstają dwa paski papieru. Każdy z nich dzielimy na 3 pola, każde będzie miało nieco mniej niż 10 cm. Zaginamy za pomocą linijki każdą stronę. W tym momencie mamy dwie harmonijki, a każda składa się z 3 pól. Docelowo nasza książeczka będzie miała 5 pól z każdej strony, dlatego sklejamy mocnym klejem po jednym z pól każdej harmonijki, łącząc je w jedną dłuższą całość. W ten sposób po środku książeczki mamy sztywną podwójną kartkę. Z przodu i z tyłu harmonijki naklejamy okładki ze sztywnej tektury.

Oto galeria prac, które powstały podczas warsztatów z ARTETERAPII w ramach jednej z naszych nauczycielskich, kreatywnych grup. Jedna godzina pracy, trochę tektury, papieru o różnych fakturach i wzorach, czarny mazak i cienkopis, celowo oszczędna kolorystyka i oczywiście talent:

„Panda je” Ewelina Szulc

„Lis” Barbara Sabodacha

„Niedźwiedź” Ewelina Molendowska

„Wiewiórka” Małgorzata Więckiewicz-Lekha

„Jeleń” Jolanta Lubińska-Cieszyńska

„Morsowanie” Beata Rzyśko-Wójcik

„Niespokojna noc” Katarzyna Góral

„Pingwin i przyjaciele” Katarzyna Kropidłowska

„Bóbr” Iwona Bollmann

„Co z tym nowym?” Anna Śliwka

Tak dla przypomnienia i spojrzenia na inne wykorzystanie leporello : https://fraubuda.wordpress.com/2018/11/30/kalendarz-adwentowy-po-raz-iv/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Drogi czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji. 

Aktywne pudełko

Gdy na co dzień pracuje się z bardzo ruchliwymi dziećmi, to szuka się sposobów na zagospodarowanie tej niezwykłej energii. Jak wszystkie gąbki w klasie zostaną już zmoczone, kwiaty podlane, książki rozdane, to co jeszcze można zaproponować, aby aktywność miała sens? Można z całą klasą stworzyć dłuższą listę pomysłów na „ruch pod kontrolą”. Będą to wtedy najbardziej adekwatne propozycje – dopasowane do warunków panujących w szkole i potrzeb dzieci. Dzięki takim wspólnym ustaleniom jasne dla wszystkich staną się zasady, a uczniowie będą mieli realny wpływ na to, w jaki sposób spędzają czas w szkole. Gdy dziecięcej ruchliwości towarzyszy nadpobudliwość, także rozumiana jako ADHD (zespół nadpobudliwości psychoruchowej z zaburzeniami koncentracji uwagi) to przyzwolenie na zadania w ruchu, wplatanie aktywności w codzienny scenariusz zajęć jest wręcz postępowaniem terapeutycznym. Najtrudniej jednak jest przyjąć taki model pracy, gdy „z tyłu głowy” mamy poukładany w podręczniku schemat lekcji i równe rzędy ławek przed sobą. Jak rozmawiamy z nauczycielami o pomysłach na aktywne lekcje, czyli te zbudowane na metodach aktywizujących, bądź z ruchowymi przerywnikami, to zawsze pojawia się argument całej klasy, która rzekomo straci na takim stylu pracy. Pytamy jakie to będą straty? Padają takie odpowiedzi: strata czasu, niezrealizowane treści z podręcznika, nadmiernie pobudzone emocje pod wpływem ruchu, nie można wtedy klasy uspokoić, wszyscy muszą dostosowywać się do jednego dziecka, itp. Można by dyskutować z każdym z tych argumentów, ale nie to jest przedmiotem tego artykułu. Wszystkich, którzy chcieliby dowiedzieć się więcej o dzieciach z ADHD i pracy z nimi w naszych polskich realiach, odsyłamy do książki, która niedawno została wydana jako podsumowanie prawie dwudziestoletniej pracy trójmiejskiego Stowarzyszenia Pomocy Dzieciom, o nazwie POMOST.

Teraz chcemy podzielić się naszym rysunkowym pomysłem, który można wykorzystać na wiele sposobów jako formę pracy z całą klasą. Przedstawione poniżej postacie drukujemy, wycinamy i naklejamy na sztywną tekturę, żeby służyły nam dłużej. Wszystko wkładamy do pudełka, niech nazywa się ono AKTYWNYM PUDEŁKIEM.

Dzięki kartom możemy:

  1. Zrobić rozgrzewkę na lekcji W-F.
  2. Losując po dwa zadania wrócić do starej , dobrej gimnastyki śródlekcyjnej.
  3. Jeżeli chcemy podzielić klasę na dwuosobowe zespoły, to musimy mieć podwójnie karty z postaciami. Uczniowie wykonają wylosowane przez siebie zadanie ruchowe, jeżeli ktoś jeszcze z klasy wykonuje takie samo zadanie, to wtedy tworzą parę.
  4. Uczyć naszych uczniów skutecznej komunikacji i formułowania jasnych i konkretnych wskazówek – wtedy jeden uczeń losuje postać, nie pokazuje jej klasie, tylko opowiada jakie zadanie ruchowy wszyscy mają wykonać.
  5. Integrować klasę proponując jej zabawę w głuchy telefon, ale bez słów. Wszyscy odwracają się plecami. Pierwsza osoba losuje obrazek, stuka w ramię kolejną osobę, żeby się odwróciła i pokazuje za pomocą ruchu wylosowane ćwiczenie. Ta przekazuje kolejnej, itd.

6. Zorganizować aktywną przerwę z ćwiczeniami zamiast szalonej gonitwy po korytarzu.

7. Układać zdania z czasownikami, które podpowiadają nam obrazki.

8. Budować zdania w języku obcym i przedstawiać je w formie ruchowych zagadek.

9. Zaproponować uczniom, aby zaprojektowali również własne karty, aby zwiększyć pulę ćwiczeń.

10. Przykleić obrazki do ściany w większych odstępach i zorganizować lekcję metodą stacji. Niech przy każdej stacji leży kostka. Liczba wyrzuconych oczek będzie podpowiedzią ile ćwiczeń należy wykonać.

Drodzy czytelnicy, zapewne znajdziecie jeszcze więcej zastosowań dla tych rysunkowych kart, albo dołożycie własne zadań do swoich AKTYWNYCH PUDEŁEK.

O nadpobudliwości i potrzebie ruchu na naszym blogu ukazały się jeszcze następujące artykuły:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/11/30/w-mojej-klasie-jest-uczen-z-adhd-i/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/03/30/moj-uczen-ma-adhd-a-ja-mam-plan/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Świąteczna książka kucharska jako klasowy projekt

Zbieranie przepisów na świąteczne potrawy to dobry pretekst do podjęcia wspólnych działań i stworzenia jedynej w swoim rodzaju książki kucharskiej. Ten pomysł nie jest nowy i szczególnie oryginalny. To w prostocie jest jego siła. Gdy każdy wywiąże się z zadania i dołoży swój rodzinny przepis albo sposób wykonania swojej ulubionej potrawy to będzie miał udział w tworzeniu pewnej całości i realizacji konkretnego, namacalnego celu. Poza tym uczniowie będą mieli możliwość zadbania o estetykę i jakość pisanej razem książki.

My dzielimy się dzisiaj z Wami materiałami graficznymi, które pomogą uspójnić pisane ręcznie przepisy. Dodatkowo dodajemy projekty okładek. Reszta należy już do Waszych uczniów.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Muminki w teatrzyku Kamishibai

W dobie smartfonów i nowoczesnych technologii ta stara forma przekazu zyskuje na wartości i skupia uwagę widzów w całkiem odmienny sposób, zapraszając ich w podróż do świata wyobraźni i wrażliwości.

Dzisiaj, z myślą o grudniowych lekcjach chcemy zaprezentować opowiadanie trochę świąteczne, trochę zimowe i z dużą ilością śniegu. 

Ciekawe, o czym myślała Tove Jansson pisząc CHOINKĘ, jedno z „Opowiadań z Doliny Muminków”?

Może zastanawiała się, na czym polega prawdziwe świętowanie? Może chciała nam powiedzieć, że świętować to znaczy być z najbliższymi i dzielić się tym, co każdy ma najcenniejszego, a przygotowania nie powinny zepsuć radości płynącej ze świąt? Może patrzyła na święta z perspektywy dziecięcych emocji, pytań, oczekiwań?

Historia odkrywania przez Muminki prawdziwej istoty Wigilii jest idealnym pretekstem do rozmowy o tym, co ważne. Możemy ten pomysł zrealizować na godzinie wychowawczej, na języku polskim, w nauczeniu wczesnoszkolnym, a nawet na lekcjach języka obcego. (Jeżeli chodzi o języki obce, to zapraszamy na blog Frau Buda, gdzie znajdziecie scenariusz takiej lekcji. https://fraubuda.wordpress.com/2019/11/25/muminki-na-lekcji-jezykow-obcych/

Podzieliłyśmy opowiadanie na 10 części, do których Magda wykonała 10 ilustracji. Do przedstawienia historii Muminków możecie użyć całego oryginalnego tekstu lub przygotowanego przez nas streszczenia– trochę skróconego i podzielonego na poszczególne ilustracje.

1. Jeden z Paszczaków stał na dachu i grzebał w śniegu, aż się dogrzebał do klapy. Nie pamiętał, czy otwiera się do środka, czy na zewnątrz, więc tupnął w nią ostrożnie. Ona otworzyła się natychmiast i Paszczak spadł w dół. Na dole leżała pogrążona w śnie zimowym rodzina Muminków. Spali już od kilku miesięcy i mieli zamiar spać aż do wiosny.

„Nudzicie mnie tym waszym spaniem, a wigilia się zbliża, może nadejść dosłownie w każdej chwili!” – krzyczał Paszczak.

„Czy to już wiosna?” – mruknął Muminek.

„Wiosna? Mówiłem o wigilii. A ja nic nie zdążyłem przygotować i nic nie mam … Wszyscy biegają jak zwariowani, a nic jeszcze nie gotowe!”. I Paszczak tupiąc głośno, wyszedł z powrotem na schody i wylazł przez klapę w dachu.

2. „Mamusiu! Zbudź się!” – zawołał Muminek przerażony. – „Stało się coś strasznego! To się nazywa wigilia!”

Obudzona rodzina Muminków wyszła na zewnątrz, a cała dolina pokryta była mokrą watą, góry i drzewa, i rzeki, i cały dom. I było zimno, jeszcze zimniej niż w kwietniu.

„To się nazywa wigilia?” – spytał Tatuś zdziwiony. 

„Ależ Tatusiu, to śnieg!” – powiedział Muminek. Minęła ich ciotka Paszczaka, ciągnąc świerk na sankach.

„A więc obudziliście się? No, wreszcie.” – powiedziała obojętnie. – „Postarajcie się o choinkę, zanim się ściemni.” – i ruszyła dalej.

„Ona powiedziała – zanim się ściemni.” – szepnęła Panna Migotka. – „A więc niebezpieczeństwo nadejdzie dziś wieczorem”

„Widocznie trzeba mieć choinkę, żeby jakoś sobie dać radę.” – zastanawiał się Tatuś. – „Nic z tego nie rozumiem.”

3. Tatuś mimo grożącej katastrofy postanowił nie ścinać żadnego ze swoich świerków. Przelazł przez sztachety do sąsiadki Gapsy i wybrał duże drzewo, świerk, który na pewno na nic szczególnego nie mógł się jej przydać.

„Myślisz, że chodzi o to, żebyśmy się w nim schowali?” – spytał Muminek.

„Nie wiem” – odrzekł Tatuś, nie przestając rąbać. – „Nic z tego wszystkiego nie rozumiem”

4. Zbliżali się już do domu, gdy nagle wpadła na nich Gapsa ze stosem torebek i paczek w objęciach. Na szczęście nie poznała własnego świerka.

„Tłok, rozgardiasz!” – krzyknęła.

„Choinka” – przerwał jaj Tatuś Muminka i chwycił ją rozpaczliwie za futrzany kołnierz. – „Co się robi z choinką?”

„Choinka?” – powtórzyła Gapsa nieprzytomnie. – „Choinka? Ach, to okropne! Nie to straszne … przecież trzeba ją ubrać … Jak ja to wszystko zdążę …” Mówiąc to upuściła paczki w śnieg, czapka zsunęła się jaj na pyszczek i gotowa była niemal się rozpłakać ze zdenerwowania.

5. W domu Mama zmiotła śnieg z werandy, przygotowała pasy ratunkowe i aspirynę, strzelbę Tatusia i gorące okłady. Bo przecież nigdy nic nie wiadomo … Na samym brzegu kanapy siedziało malutkie leśne stworzonko i piło herbatę. Siedziało przedtem w śniegu pod weranda i wyglądało tak mizernie, że Mama zaprosiła je do domu. 

„Proszę, oto choinka – powiedział Tatuś. – „Gdybyśmy tylko wiedzieli, do czego ona ma służyć. Gapsa twierdzi, że trzeba ją ubrać. A może ty wiesz, jak się ubiera choinkę?”

„Ładnymi rzeczami. Najładniej jak się tylko umie. Tak słyszałem …”  – powiedziało nieśmiało stworzonko.

6. Wynieśli więc zaraz choinkę przed dom i osadzili ją mocno w śniegu. Następnie zabrali się do przybierania jej … Udekorowali ją muszlami, które latem zdobiły grządki kwiatków i naszyjnikiem z pereł Panny Migotki. Zdjęli kryształowe wisiorki z żyrandola w salonie i zawiesili je na gałęziach, a na samym szczycie umieścili jedwabną różę, którą Mama Muminka dostała od Tatusia. Wszyscy znosili co mieli najładniejszego, by ubłagać niepojęte moce zimy.

Kiedy choinka była już gotowa, znowu minęła ich ciotka Paszczaka.

„Coś podobnego! – wykrzyknęła ciotka Paszczaka. – Wyście zawsze byli dziwni. No, ale spieszę się … Muszę zrobić jedzenie na wigilie …”

„Jedzenie?” – powtórzył Muminek zdziwiony. „To ona je?”

Ale ciotka już nie słuchała. „Myślisz, że dacie sobie radę bez jedzenia?” – powiedziała niecierpliwie i ruszyła dalej po zboczu.

7. Mama krzątała się w kuchni przez całe popołudnie. I tuż przed zmierzchem jedzenie dla Wigilii było gotowe i stało w małych filiżankach wokół choinki. Był tam sok owocowy i zsiadłe mleko i ciasto z czarnymi jagodami i grog i różne inne smaczne rzeczy, które rodzina Muminków lubiła.

„Czy myślisz, że Wigilia jest bardzo głodna?” – spytała Mama z niepokojem.

8. Nisko w dolinie we wszystkich oknach zaczęły zapalać się światła. Świeciło się pod drzewami i z każdego gniazda wśród gałęzi, migoczące płomyki świec biegały w pośpiechu przez zaspy śnieżne. 

Wówczas Muminek wszedł do domu i zebrał wszystkie świece, jakie mógł znaleźć. Następnie powtykał je w śnieg wokół świerka i zapalił ostrożnie, jedną po drugiej …

Wśród drzew krążył jeszcze Paszczak.

„Hej!” – zawołał Muminek cicho. – „Czy ona już niedługo nadejdzie?”

„Nie przeszkadzaj.” – parsknął Paszczak z nosem pochylonym nad długą listą, na której prawie wszystko było poprzekreślane.

„Co się stało?” – spytał Muminek.

„Prezenty!” – wybuchnął Paszczak. – „Coraz więcej prezentów z każdą wigilią!”

9. Cóż można było zrobić innego? Rodzina Muminków weszła do domu, żeby poszukać prezentów. Tatuś wybrał swoją najlepszą przynętę na szczupaki, która była umieszczona w bardzo ładnym pudełku, i na wierzchu napisał: „Dla Wigilii”… Panna Migotka ściągnęła pierścionek z palca u nogi, … A Mama otworzyła swoją najskrytszą szufladę i wyjęła z niej książkę z kolorowymi obrazkami, jedyną książkę z kolorowymi obrazkami w całej dolinie. To, co zapakował Muminek, było tak ładne i tak osobiste, że nikomu nie chciał tego pokazać. Po czym wszyscy usiedli na śniegu i czekali na katastrofę.

Czas mijał, ale nic się nie działo.

Małe leśne stworzonko przyprowadziło z sobą wszystkich swoich krewnych i przyjaciół swoich krewnych, a wszyscy byli jednakowo mali, szarzy i wynędzniali i zmarznięci. 

„Przyjemnej wigilii!” – szepnęło leśne zwierzątko nieśmiało.

„Jesteś pierwszy, który uważasz, że Wigilia może być przyjemna.” – odpowiedział Tatuś Muminka – „Czy wcale się nie boisz, co będzie, kiedy wreszcie nadejdzie?”

10. „Przecież już jest.” – szepnęło leśne stworzonko – „Czy można popatrzeć? Macie taką prześliczną choinkę. I tyle jedzenia. I prezentów. Przez całe moje życie marzyłem o tym, żeby przypatrzeć się temu z bliska.”

Zaległa zupełna cisza. Czuło się, jak podziwiają i tęsknią, odczuwało się to coraz silniej i silniej, aż w końcu Mama Mumnika przysunęła się bliżej do Tatusia i szepnęła:

 „Czy nie uważasz …”

„Tak …” – odpowiedział Tatuś, a Muminek powiedział do leśnych stworzonek:

„Proszę, to wszystko należy do was.”

„W każdym razie nie boję się już Wigilii.” – stwierdził Muminek. „Paszczak i Gapsa, i ciotka Paszczaka musieli to wszystko źle zrozumieć.”

Skrócone przez nas opowiadanie do druku:

Obrazki wystarczy wydrukować i zabrać teatrzyk Kamishibai ze sobą do szkoły.

Pozdrawiamy muminkowo Magdalena Buda i Iza Banaszczyk

Czyja to piwnica?

Piwnice, strychy, spiżarnie, schowki to od zawsze obecne w literaturze miejsca, które kryją jakieś tajemnice, rozbudzają wyobraźnię, a ich opis staje się niejednokrotnie początkiem niezwykłej opowieści.

Tak było i tym razem, gdy na Festiwalu Literacki Sopot, na stoisku Wydawnictwa Dwie Siostry trafiłyśmy na tę ciekawie ilustrowaną książkę.

Od razu wiedziałyśmy, że „Piwnice. Zagadki spod podłogi” autorstwa Aleksandry Cieślak i Dominiki Czerniak zabierzemy ze sobą do szkoły.

Czytając zagadki i tworząc według tych opisów własne ilustracje już można przeprowadzić ciekawe zajęcia ćwicząc czytanie ze zrozumieniem, lub zapamiętywanie ze słuchu, koncentrację, spostrzegawczość, bogacąc słownictwo.

My jednak poszłyśmy o krok dalej i to własnie szata graficzna książki zainspirowała nas do stworzenia własnych wielkich, otwieranych piwnic, które będą skrywały tajemnice. A jakie? Tego dowiemy się już od uczniów.

Każda piwnica powstała ze złożonej na pół kartki z bloku flipchart. Na zewnętrznej stronie czarnym mazakiem narysowałyśmy zbite z desek drzwi i wycięłyśmy ich nieregularny kształt.

Z kolei wewnątrz każdej znalazł się jakiś „klasyczny” piwniczny element :), a to żarówka na kablu, a to regał, drabina, krzesło bez nogi, mały kudłaty mieszkaniec…. Wszystko po to, aby zachęcić dzieciaki do dalszego samodzielnego działania.

Przygotowałyśmy również stare kolorowe czasopisma wnętrzarskie, nożyczki, kleje, pastele i karty, z których można było powycinać słoiki i sympatyczne małe stworzonka.

Piwnice są specjalnie wykonane w tak dużym rozmiarze, bo jednym z celów tego zadania jest skuteczna praca w grupie.

Jaką instrukcję otrzymują uczestnicy?

„Wyobraźcie sobie lokatora bądź lokatorów, któregoś z mieszkań budynku. Pomyślcie o zainteresowaniach, wykonywanym zawodzie, codziennym życiu tej osoby (lub osób). Następnie wspólnie urządźcie tę piwnicę tak, aby jej wyposażenie pomogło w opowiedzeniu historii o nim ( lub o nich). ”

Gdy prace są już skończone ( dajmy czas ograniczony do 20 minut) to zanim je otworzymy i pokażemy całej grupie, prosimy najpierw o krótki wstęp. Pytamy, na którym piętrze mieszka właściciel, jakie ma mieszkanie, czy ma zwierzęta itd.

Dalszą część zadania możemy poprowadzić na dwa sposoby:

  1. Zachęcamy uczniów do snucia opowieści, w której charakteryzują osobę poprzez zgromadzone przez nią przedmioty
  2. Inne grupy bacznie przyglądają się szczegółom i poprzez zadawanie pytań próbują odgadnąć kim jest właściciel piwnicznych zbiorów.

Charakterystyki mogą też powstawać w formie spisanych opisów miejsca, postaci, czy innych form literackich. Wszystko zależy od wieku uczniów i tego jak chcemy wykorzystać ten pomysł.

Przedstawione na zdjęciach prace powstały podczas spotkania grupy ARTETERAPIA w ramach Kreatywnej Pedagogiki oraz zajęć ze studentami kierunku PEDAGOGIKA.

Inspiracje te zostały już zabrane do szkół i przedszkoli, a my jesteśmy bardzo ciekawe z jakimi wrażeniami wrócą nauczyciele i do czego przydały się nasze piwnice.

Ostatni kolaż to zagadka dla Was, drodzy czytelnicy, pewnie nie trudna do odgadnięcia.

Komu w domu się nie mieszczą : świąteczne dekoracje, laurki, segregatory, przebrania, skakanki, siatki pełne rolek od papieru, słoiki z zakrętkami i wiele innych rzeczy o nazwie „przydasie” ?

Jak możemy jeszcze przełożyć ten pomysł na realizację podstawy programowej w przedszkolu i edukacji wczesnoszkolnej?

Piwnica może tradycyjnie wypełnić się przetworami, a nasi uczniowie najpierw otrzymają papierowe słoiki, w których narysują : ogórki, dynie, śliwki, jabłka, itd. Potem układając je w piwnicach podzielą na kategorie – owoce i warzywa, oraz przykleją samodzielnie napisane etykiety ( zależnie od wieku dzieci )

To miejsce może być też zwyczajowy składzikiem dla prawdziwego ogrodnika. Przygotowujemy wtedy zdjęcia lub dzieci same rysują ogrodowe sprzęty, akcesoria, nasiona, cebule itd. Teraz do piwnicy chowamy wszystko na zimę. Z kolei wiosną wrócimy do tego tematu i symbolicznie wyjmiemy cały potrzebny nam sprzęt zanim wyruszymy do naszego przedszkolnego lub szkolnego ogródka.

Podczas lekcji angielskiego możemy ćwiczyć słownictwo w samodzielnie przygotowanym słowniku obrazkowym.

Jak możemy przełożyć ten pomysł na realizację podstawy programowej w klasach starszych?

Własna aktywność podczas projektowania sprawi, że uczniowie chętniej będą tworzyli opisy miejsca i osób, albo opowiadania.

Na godzinie wychowawczej możemy w ten sposób przeprowadzić trening twórczości rozwijając kreatywność, integrując klasę, ucząc pracy w grupach.

A ty, drogi czytelniku, jak wykorzystasz piwnice i ich tajemnice na swoich lekcjach? Koniecznie opowiedz nam o tym w komentarzu, lub na stronie Kreatywnej Pedagogiki na Facebooku.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

„Słowa, które mnie poruszyły”, czyli sposób na lekturę

„Przypominam: jutro sprawdzian ze znajomości lektury”. I tak oto w klasie powiało grozą. Ten system „zachęcania” ( wcale nie jestem złośliwa) do czytelnictwa stosowany jest od…, no właśnie ciekawe od kiedy? Czy jest skuteczny? Co rozumiemy poprzez skuteczność w dobie kanałów na youtube, ściaga.pl i wszelkiego rodzaju streszczeń? Czy faktycznie w ten sposób sprawdzamy, że uczeń przeczytał? Czy przeczytał ze zrozumieniem? A co jeśli przeczytał lekturę, a i tak ze sprawdzianu dostał jedynkę? Ciekawe czy przeczyta następnym razem?

Może te pytania wzbudzą jakąś refleksje, ale raczej nie mamy złudzeń, że zagorzali zwolennicy wejściówek ze znajomości lektur zrezygnują ze swojej metody. Nie taki jest też cel tego artykułu. Chcemy podzielić się z wami naszym patentem na czytanie książek i realne zachęcanie innych do czytania, czytania ze zrozumieniem.

Ołówek i przyklejane karteczki towarzyszą nam zawsze podczas lektury, bo a nuż znajdzie się ciekawa myśl, którą warto podkreślić i zaznaczyć. Powiecie: Phi, ale to kreatywne! A my przyznamy, że to banalne i dość powszechne wśród ludzi, którzy lubią czytać. Jednak to tylko narzędzie do dalszych działań. Pokazujemy uczniom nasze czytane w ten sposób książki, a następnie to, co robimy ze znalezionymi słowami, które nas poruszyły. Oto przykłady takiej twórczej pracy z cytatem:

Te akurat są wykonane ręcznie techniką kolażu, ale można również pokusić się o zrobienie pocztówek w programie graficznym, wykorzystując do tego własne zdjęcia, albo pobierając je z serwisu, na którym nie jest wymagane przeniesienie praw autorskich, np. PIXABAY. Bardzo wdzięcznym i bezpłatnym programem graficznym, z którego będę mogli skorzystać uczniowie jest CANVA.

Jeśli podoba Wam się nasz pomysł na lekturę i będziecie chcieli wprowadzić go w życie w waszej klasie to jeszcze kilka rad:

  1. Cytaty, których szukają wasi uczniowie powinny być ich osobistymi znaleziskami. Warto powiedzieć z góry, że nie przyjmujecie pocztówek z oklepaną, powszechnie znaną sentencją, bo ją przecież łatwo znaleźć w internecie i tyle byłoby z tego czytania, albo chociaż przeglądania książki. W związku z tym nie wszystkie lektury będą nadawały się do stworzenia takich prac, przykładem niech będzie „Mały Książę”, tu złota myśl, goni złotą myśl na milionach gotowych plakatów.
  2. Stworzenie takiej pocztówki w wersji papierowej, bądź wirtualnej to nie koniec pracy ucznia. Niech pokaże efekt swoich twórczych działań całej klasie i opowie w kilku zdaniach dlaczego ten własnie cytat go poruszył.
  3. Na koniec rzecz znów banalna, ale jednak warta napisania, z plakatów z sentencjami zróbmy wystawę w naszej klasie ( byłoby pięknie gdybyście przysłali nam takie zdjęcia „gazetek”na adres iza484@wp.pl , a my chętnie opublikujemy je na naszej stronie na Facebooku i oczywiście wspomnimy waszą szkołę).

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Wyniki konkursu KSIĄŻKA DOTYKOWA DLA KAŻDEGO 2019

Czas na ogłoszenie wyników w konkursie „KSIĄŻKA DOTYKOWA DLA KAŻDEGO”. Oto zwycięskie książki wybrane przez zacne JURY w składzie: Joanna Wcześny – nauczyciel akademicki, tyflopedagog i oligofrenopedagog, Magdalena Chacko – tyflopedagog z Przedszkola dla Dzieci Niewidomych w Sobieszewie, Dorota Domeracka – kierownik Biblioteki bez Barier, Paweł Król (Pawel Krol) – artysta plastyk. Wszystkim uczestnikom dziękujemy za zaangażowanie i wysoki poziom nadesłanych prac. W naszym konkursie każdy zostaje autorem i zarazem wydawcą swojej książki, następnie wędruje ona do ogólnodostępnego księgozbioru BIBLIOTEKI BEZ BARIER (filia Wojewódzka i Miejska Biblioteka Publiczna w Gdańsku ) . Dlatego serdecznie gratulujemy wszystkim! 

Wszystkich laureatów oraz sympatyków konkursu zapraszamy na uroczystość wręczenia nagród, która odbędzie się 12 czerwca o godzinie 16.30 w Ratuszu Głównego Miasta Gdańska, w Wielkiej Sali Wety.  Tuż po uroczystym uhonorowaniu autorów zwycięskich książek zapraszamy wszystkich na koncert talentów – wystąpią dzieci i młodzież z gdańskich szkół. Serdecznie zapraszamy!

Konkurs nie odbyłby się gdyby nie starania  Marta Jankowska z KreatywnaPedagogika i Agnieszka Langmesser z Publiczne Przedszkole „Trzynastka”

Książka dotykowa dla każdego (6)

Książki dotykowe mają to do siebie, że trzeba je dotknąć, aby zrozumieć, dobrze poznać, przeczytać  Książki te mają jedyne w swoim rodzaju ilustracje – ilustracje sensoryczne. Dlatego zapraszamy Was na niezwykłą wystawę książek do dotykania, 12 czerwca począwszy od godziny 16.30, do zakończenia KONCERTU TALENTÓW z okazji uczczenia V już sezonu Kreatywnej Pedagogiki w Miasto Gdańsk. Ta jednodniowa wystawa odbędzie się w Ratuszu Głównego Miasta Gdańska.

Książka dotykowa dla każdego (17)