Świąteczne małe prace ręczne

Świąteczne drobiazgi do samodzielnego wykonania. Dwa pomysły w stylu „mała rzecz, a cieszy”.

Do wykonania przypinki potrzebne nam będą: drewniane klamerki, kawałek wełny, małe pompony, biała farba akrylowa, czarny mazak i klej typu magic.

Gotowe bałwanki, skrzaty, renifery mogą trzymać kartki z życzeniami, albo paczki z prezentami

Inspiracją do stworzenia oszronionych lampionów był ten film: https://www.facebook.com/BlogMojeDzieciKreatywnie/videos/572997083447201/

Oprócz małych słoików powinniśmy przygotować, klej w płynie ( np. magic albo wikol), sztuczny śnieg, pędzel, wstążki, sznurki, klej na gorąco.

Ozdobą mogą być nasze „naklejki” , czyli obrazki wycięte z papieru samodzielnie pokolorowane i przyklejone klejem na gorąco.

Zamiast sztucznego śniegu możemy użyć cukru lub gruboziarnistej soli.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Świąteczna książka kucharska jako klasowy projekt

Zbieranie przepisów na świąteczne potrawy to dobry pretekst do podjęcia wspólnych działań i stworzenia jedynej w swoim rodzaju książki kucharskiej. Ten pomysł nie jest nowy i szczególnie oryginalny. To w prostocie jest jego siła. Gdy każdy wywiąże się z zadania i dołoży swój rodzinny przepis albo sposób wykonania swojej ulubionej potrawy to będzie miał udział w tworzeniu pewnej całości i realizacji konkretnego, namacalnego celu. Poza tym uczniowie będą mieli możliwość zadbania o estetykę i jakość pisanej razem książki.

My dzielimy się dzisiaj z Wami materiałami graficznymi, które pomogą uspójnić pisane ręcznie przepisy. Dodatkowo dodajemy projekty okładek. Reszta należy już do Waszych uczniów.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Muminki w teatrzyku Kamishibai

W dobie smartfonów i nowoczesnych technologii ta stara forma przekazu zyskuje na wartości i skupia uwagę widzów w całkiem odmienny sposób, zapraszając ich w podróż do świata wyobraźni i wrażliwości.

Dzisiaj, z myślą o grudniowych lekcjach chcemy zaprezentować opowiadanie trochę świąteczne, trochę zimowe i z dużą ilością śniegu. 

Ciekawe, o czym myślała Tove Jansson pisząc CHOINKĘ, jedno z „Opowiadań z Doliny Muminków”?

Może zastanawiała się, na czym polega prawdziwe świętowanie? Może chciała nam powiedzieć, że świętować to znaczy być z najbliższymi i dzielić się tym, co każdy ma najcenniejszego, a przygotowania nie powinny zepsuć radości płynącej ze świąt? Może patrzyła na święta z perspektywy dziecięcych emocji, pytań, oczekiwań?

Historia odkrywania przez Muminki prawdziwej istoty Wigilii jest idealnym pretekstem do rozmowy o tym, co ważne. Możemy ten pomysł zrealizować na godzinie wychowawczej, na języku polskim, w nauczeniu wczesnoszkolnym, a nawet na lekcjach języka obcego. (Jeżeli chodzi o języki obce, to zapraszamy na blog Frau Buda, gdzie znajdziecie scenariusz takiej lekcji. https://fraubuda.wordpress.com/2019/11/25/muminki-na-lekcji-jezykow-obcych/

Podzieliłyśmy opowiadanie na 10 części, do których Magda wykonała 10 ilustracji. Do przedstawienia historii Muminków możecie użyć całego oryginalnego tekstu lub przygotowanego przez nas streszczenia– trochę skróconego i podzielonego na poszczególne ilustracje.

1. Jeden z Paszczaków stał na dachu i grzebał w śniegu, aż się dogrzebał do klapy. Nie pamiętał, czy otwiera się do środka, czy na zewnątrz, więc tupnął w nią ostrożnie. Ona otworzyła się natychmiast i Paszczak spadł w dół. Na dole leżała pogrążona w śnie zimowym rodzina Muminków. Spali już od kilku miesięcy i mieli zamiar spać aż do wiosny.

„Nudzicie mnie tym waszym spaniem, a wigilia się zbliża, może nadejść dosłownie w każdej chwili!” – krzyczał Paszczak.

„Czy to już wiosna?” – mruknął Muminek.

„Wiosna? Mówiłem o wigilii. A ja nic nie zdążyłem przygotować i nic nie mam … Wszyscy biegają jak zwariowani, a nic jeszcze nie gotowe!”. I Paszczak tupiąc głośno, wyszedł z powrotem na schody i wylazł przez klapę w dachu.

2. „Mamusiu! Zbudź się!” – zawołał Muminek przerażony. – „Stało się coś strasznego! To się nazywa wigilia!”

Obudzona rodzina Muminków wyszła na zewnątrz, a cała dolina pokryta była mokrą watą, góry i drzewa, i rzeki, i cały dom. I było zimno, jeszcze zimniej niż w kwietniu.

„To się nazywa wigilia?” – spytał Tatuś zdziwiony. 

„Ależ Tatusiu, to śnieg!” – powiedział Muminek. Minęła ich ciotka Paszczaka, ciągnąc świerk na sankach.

„A więc obudziliście się? No, wreszcie.” – powiedziała obojętnie. – „Postarajcie się o choinkę, zanim się ściemni.” – i ruszyła dalej.

„Ona powiedziała – zanim się ściemni.” – szepnęła Panna Migotka. – „A więc niebezpieczeństwo nadejdzie dziś wieczorem”

„Widocznie trzeba mieć choinkę, żeby jakoś sobie dać radę.” – zastanawiał się Tatuś. – „Nic z tego nie rozumiem.”

3. Tatuś mimo grożącej katastrofy postanowił nie ścinać żadnego ze swoich świerków. Przelazł przez sztachety do sąsiadki Gapsy i wybrał duże drzewo, świerk, który na pewno na nic szczególnego nie mógł się jej przydać.

„Myślisz, że chodzi o to, żebyśmy się w nim schowali?” – spytał Muminek.

„Nie wiem” – odrzekł Tatuś, nie przestając rąbać. – „Nic z tego wszystkiego nie rozumiem”

4. Zbliżali się już do domu, gdy nagle wpadła na nich Gapsa ze stosem torebek i paczek w objęciach. Na szczęście nie poznała własnego świerka.

„Tłok, rozgardiasz!” – krzyknęła.

„Choinka” – przerwał jaj Tatuś Muminka i chwycił ją rozpaczliwie za futrzany kołnierz. – „Co się robi z choinką?”

„Choinka?” – powtórzyła Gapsa nieprzytomnie. – „Choinka? Ach, to okropne! Nie to straszne … przecież trzeba ją ubrać … Jak ja to wszystko zdążę …” Mówiąc to upuściła paczki w śnieg, czapka zsunęła się jaj na pyszczek i gotowa była niemal się rozpłakać ze zdenerwowania.

5. W domu Mama zmiotła śnieg z werandy, przygotowała pasy ratunkowe i aspirynę, strzelbę Tatusia i gorące okłady. Bo przecież nigdy nic nie wiadomo … Na samym brzegu kanapy siedziało malutkie leśne stworzonko i piło herbatę. Siedziało przedtem w śniegu pod weranda i wyglądało tak mizernie, że Mama zaprosiła je do domu. 

„Proszę, oto choinka – powiedział Tatuś. – „Gdybyśmy tylko wiedzieli, do czego ona ma służyć. Gapsa twierdzi, że trzeba ją ubrać. A może ty wiesz, jak się ubiera choinkę?”

„Ładnymi rzeczami. Najładniej jak się tylko umie. Tak słyszałem …”  – powiedziało nieśmiało stworzonko.

6. Wynieśli więc zaraz choinkę przed dom i osadzili ją mocno w śniegu. Następnie zabrali się do przybierania jej … Udekorowali ją muszlami, które latem zdobiły grządki kwiatków i naszyjnikiem z pereł Panny Migotki. Zdjęli kryształowe wisiorki z żyrandola w salonie i zawiesili je na gałęziach, a na samym szczycie umieścili jedwabną różę, którą Mama Muminka dostała od Tatusia. Wszyscy znosili co mieli najładniejszego, by ubłagać niepojęte moce zimy.

Kiedy choinka była już gotowa, znowu minęła ich ciotka Paszczaka.

„Coś podobnego! – wykrzyknęła ciotka Paszczaka. – Wyście zawsze byli dziwni. No, ale spieszę się … Muszę zrobić jedzenie na wigilie …”

„Jedzenie?” – powtórzył Muminek zdziwiony. „To ona je?”

Ale ciotka już nie słuchała. „Myślisz, że dacie sobie radę bez jedzenia?” – powiedziała niecierpliwie i ruszyła dalej po zboczu.

7. Mama krzątała się w kuchni przez całe popołudnie. I tuż przed zmierzchem jedzenie dla Wigilii było gotowe i stało w małych filiżankach wokół choinki. Był tam sok owocowy i zsiadłe mleko i ciasto z czarnymi jagodami i grog i różne inne smaczne rzeczy, które rodzina Muminków lubiła.

„Czy myślisz, że Wigilia jest bardzo głodna?” – spytała Mama z niepokojem.

8. Nisko w dolinie we wszystkich oknach zaczęły zapalać się światła. Świeciło się pod drzewami i z każdego gniazda wśród gałęzi, migoczące płomyki świec biegały w pośpiechu przez zaspy śnieżne. 

Wówczas Muminek wszedł do domu i zebrał wszystkie świece, jakie mógł znaleźć. Następnie powtykał je w śnieg wokół świerka i zapalił ostrożnie, jedną po drugiej …

Wśród drzew krążył jeszcze Paszczak.

„Hej!” – zawołał Muminek cicho. – „Czy ona już niedługo nadejdzie?”

„Nie przeszkadzaj.” – parsknął Paszczak z nosem pochylonym nad długą listą, na której prawie wszystko było poprzekreślane.

„Co się stało?” – spytał Muminek.

„Prezenty!” – wybuchnął Paszczak. – „Coraz więcej prezentów z każdą wigilią!”

9. Cóż można było zrobić innego? Rodzina Muminków weszła do domu, żeby poszukać prezentów. Tatuś wybrał swoją najlepszą przynętę na szczupaki, która była umieszczona w bardzo ładnym pudełku, i na wierzchu napisał: „Dla Wigilii”… Panna Migotka ściągnęła pierścionek z palca u nogi, … A Mama otworzyła swoją najskrytszą szufladę i wyjęła z niej książkę z kolorowymi obrazkami, jedyną książkę z kolorowymi obrazkami w całej dolinie. To, co zapakował Muminek, było tak ładne i tak osobiste, że nikomu nie chciał tego pokazać. Po czym wszyscy usiedli na śniegu i czekali na katastrofę.

Czas mijał, ale nic się nie działo.

Małe leśne stworzonko przyprowadziło z sobą wszystkich swoich krewnych i przyjaciół swoich krewnych, a wszyscy byli jednakowo mali, szarzy i wynędzniali i zmarznięci. 

„Przyjemnej wigilii!” – szepnęło leśne zwierzątko nieśmiało.

„Jesteś pierwszy, który uważasz, że Wigilia może być przyjemna.” – odpowiedział Tatuś Muminka – „Czy wcale się nie boisz, co będzie, kiedy wreszcie nadejdzie?”

10. „Przecież już jest.” – szepnęło leśne stworzonko – „Czy można popatrzeć? Macie taką prześliczną choinkę. I tyle jedzenia. I prezentów. Przez całe moje życie marzyłem o tym, żeby przypatrzeć się temu z bliska.”

Zaległa zupełna cisza. Czuło się, jak podziwiają i tęsknią, odczuwało się to coraz silniej i silniej, aż w końcu Mama Mumnika przysunęła się bliżej do Tatusia i szepnęła:

 „Czy nie uważasz …”

„Tak …” – odpowiedział Tatuś, a Muminek powiedział do leśnych stworzonek:

„Proszę, to wszystko należy do was.”

„W każdym razie nie boję się już Wigilii.” – stwierdził Muminek. „Paszczak i Gapsa, i ciotka Paszczaka musieli to wszystko źle zrozumieć.”

Skrócone przez nas opowiadanie do druku:

Obrazki wystarczy wydrukować i zabrać teatrzyk Kamishibai ze sobą do szkoły.

Pozdrawiamy muminkowo Magdalena Buda i Iza Banaszczyk

Poznajemy zmieraczka, czyli edukacja morska dla każdego

Mieszkając nad morzem, co roku w lipcu i sierpniu, mam to samo wrażenie. Wydaje mi się, że wszyscy chcą tu przyjechać na wakacje, a nawet więcej – doświadczam tego, że realizują te plany i marzenia. Na plaży robi się wtedy bardzo ciasno i tak głośno,że niestety nie słychać szumu morza . Przeciętnego turystę w czasie urlopu interesuje, czy woda w morzu jest dość ciepła i czysta, żeby można było się wykąpać, a plaża piaszczysta, żeby można było wygodnie poleżeć. I dobrze i tak być powinno. Jak odpoczywać, to wygodnie i przyjemnie. Ciekawe jak by zareagowali owi turyści na wiadomość, że w tym piasku tu i teraz toczy się życie trudno dostrzegalne gołym okiem, a jednak 🙂 A gdyby tak w ramach tzw. ogórkowych tematów, dziennikarz zapytałby plażowiczów czy znają zmieraczka i któż to taki? Odpowiedzi mogłyby być bardzo ciekawe.

My trochę próbowałyśmy go poznać gdy dwa lata temu nauczyciele z Kreatywnej Pedagogiki zostali zaproszeni do współpracy przez Fundację Gdańską i stworzenia programu edukacji morskiej. Na podstawie naszych scenariuszy w wielu gdańskich szkołach prowadzone były przez cały rok dodatkowe zajęcia w ramach tzw. Klubów Edukacji Morskiej.

Cały program dostępny jest na tej stronie http://edukacjamorska.gdansk.pl/ w zakładce materiały edukacyjne

Został on podzielony na przedziały wiekowe, dlatego znajdziecie scenariusze dla przedszkoli, klas 0-III, IV-VI, VII – VIII, szkół ponadpodstawowych

A oto jeden ze scenariuszy adresowanych dla najmłodszej grupy dzieci. Może przydać się na początku roku, żeby powspominać wakacje i zaciekawić uczniów wiedzą przyrodniczą i ekologiczną.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

owady…i prosta technika odbijania wzorów

Lato to dobry czas na bliski kontakt z przyrodą. Lasy, łąki, pola, parki to miejsca, w których z całą pewnością spotkamy owady. Dla małych dzieci to bardzo ciekawy świat, któremu lubią przyglądać się z bliska. Starsze miewają już różne negatywne doświadczenia i lęki zaszczepione przez dorosłych. Z kolei te nastoletnie mogą spojrzeć na owady jako ciekawy motyw czy wzór graficzny. Dlatego właśnie dzisiejszy pomysł adresujemy do wszystkich grup wiekowych, do wykorzystania na różne okazje.

Zdjęcia powstały podczas warsztatów dla nauczycieli grupy Arteterapia, a technikę każdy zabrał ze sobą do szkoły albo do przedszkola.

Pomysł jest prosty i możliwy do zrealizowania nawet z przedszkolakami. Cały sekret tej techniki polega na niekonwencjonalnym wykorzystaniu materiału jakim jest gąbka stosowana jako podkład pod panele ( pomysł zaczerpnięty od Agaty Półtorak – plastyczki, bajarki, pedagożki, ilustratorki ) Z gąbki tej możemy stworzyć matryce, które następnie posłużą do odbijania, powielania wzoru.

Na początku potrzebne nam będą szablony. My przygotowałyśmy owady:

Szablony drukujemy, najlepiej dwa wzory na jednej stronie A4. Następnie bierzemy do ręki kiepsko zatemperowany ołówek. Przykładamy szablon do wspomnianej wyżej gąbki – podkładu i naciskając na wszystkie linie tworzymy matryce.

Następnie potrzebna nam będzie farba i wałek do malowania. Jeśli zastosujemy farbę do tkanin to stworzymy unikatowe torby albo koszulki:

Jeśli farbę akrylową, to możemy ozdobić np. drewnianą skrzynkę:

Gdy szablon przeniesiemy na grubą tekturę i wytniemy środek to możemy za pomocą wałka wykonać tego typu „printy” 🙂

Jak zaczniemy eksperymentować to okaże się, że pomysły na zastosowanie tych szablonów nie kończą się….

Zatem życzymy smacznego i wielu inspirujących dokonań z owadami w tle 🙂

inspirujące warsztaty o owadach znajdziecie też tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/05/20/co-w-trawie/

oprac. Iza i Magda

Kury (niedomowe)

Kury, kurczaki, jajka to wiosenne i wielkanocne motywy odmieniane przez wszystkie przypadki w przedszkolach i edukacji wczesnoszkolnej.

Oto nasza tegoroczna inspiracja:

20190412_122035Przy okazji prosty pomysł na wykonanie nakrycia głowy – przebrania również innych zwierzęcych postaci.

Potrzebne nam będą tylko:

  • arkusz szarego papieru,
  • czerwona i pomarańczowa tektura,
  • zszywacz, nożyczki,
  • szablon

kura na głowę szablony

do pobrania:  kura na głowę szablony-skonwertowany

Rozmiar owalu wycinanego z szarego papieru dopasujemy do rozmiaru głowy dzieci. Wycięte elementy zszywamy zszywaczem, wpuszczając do środka grzebień i dziób. Na końcu przyklejamy z obu stron oczy.

20190412_122209Pomysł polecamy nie tylko na święta, przyda się też do przedstawień, grupowych zdjęć i różnego rodzaju szkolnych happeningów.

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

#kura #kogut #kurczak #przebranie #nakryciegłowy #wielkanocne #kuraprzebranie

Drogi czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji.

Jajka jak malowane

Pisanki, kraszanki, drapanki to tradycyjne techniki zdobienia jaj. U nas w tym roku jajka jak malowane, ale faktycznie nie malowane tylko lakierowane.

Pokazywałysmy już kiedyś tę technikę. Zdobiłyśmy lakierem kamienie. Efekt był zachwycający, a zabawa przy tym przednia.

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/07/13/lakier-nie-do-paznokci-czyli-magiczne-malowanie/

Przypominamy zatem ten genialny w swej prostocie pomysł. Niech wielkanocne jajka bedą w tym roku oryginalne.

20190323_141902Potrzebne nam będą:

  •  jednorazowe miseczki ( bo łatwo się brudzą i nie da się zmyć śladów po lakierze)
  • lakiery do paznokci ( mogą być używane, wykorzystamy wtedy te pozostałe resztki)
  • woda
  • wykałaczki
  • jednorazowe rękawiczki albo zmywacz do paznokci

Jak wykonać takie zdobienie? Zobaczmy krok po kroku:

IMG_6405IMG_3488IMG_0948IMG_9213Do miseczki wlewamy wodę, dodajemy dosłownie po jednej kropli lakieru w wybranych kolorach. Wykałaczką rysujemy, na powstałej barwnej plamie, kreskę. Wychodzi wtedy wzór podobny do pawiego oczka. Następnie zanurzamy jajko w wodzie w miejscu lakierowej wyspy i szybkim ruchem wyjmujemy. Odkładamy na chwilę do wyschnięcia.

Gotowe lakierowanki 🙂 prezentują się tak pięknie:

20190323_124818

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda