Turlana tabliczka mnożenia

Tabliczka mnożenia jest zmorą wielu uczniów. Niestety w tym matematycznym przypadku sprawdza się też przysłowie „Czego Jaś się nie nauczy, tego Jan nie będzie umiał”. Postanowiłyśmy zamienić pamięciową naukę w grę. Wykorzystałyśmy nasz patent na papierowe kostki z recyklingu, o których pisałyśmy już kilka lat temu 🙂

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2016/11/23/papierowa-kostka-do-gry-i-opowiesci/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2018/01/27/story-cubes-zrob-to-sam/

Tak oto powstały własnej roboty kości do gry.

Możecie wykonać tę pomoc dydaktyczną z waszymi uczniami wykorzystując przygotowane przez nas karty gotowe do wydruku. Zawierają one wszystkie działania mnożenia w zakresie od 1 do 10 i nieco mniej wyników, gdyż liczby się powtarzają. Dzięki temu stworzycie kostki z działaniami i osobno, o kilka mniej kostek, z wynikami. Nam taki sposób rozłożenia działań i wyników najlepiej sprawdził się w czasie gry, podnosząc jej dynamikę.

Tu możecie pobrać plik pdf z całą tabliczką mnożenia. Do wydrukowania i naklejania na kostki.

Pozostaje jeszcze przypomnieć sposób na wykonanie papierowej kostki krok po kroku:

Życzymy zatem satysfakcji z samodzielnie wykonanej gry i przyjemnej nauki przez zabawę.

Nie pytajcie nas o zasady tej gry, niech uczniowie sami je wymyślą. My zazwyczaj gramy rzucając trzema kośćmi z działaniami i trzema z pulą wyników do tych działań. Sprawdzamy wtedy czy trafią nam się pary: działanie i wynik. Wy jednak możecie zagrać całkiem inaczej 🙂

Jeszcze jedna ważna kwestia ukryta jest w tytule. Turlana Tabliczka Mnożenia nie bez powodu nawiązuje do Turlanych Opowieści Marty Jankowskiej

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2016/10/10/wyturlaj-sobie-opowiesc/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Drogi Czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami, albo podczas warsztatów. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji. 

Dmuchane koło ratunkowe dla szkoły

Covid 19 nie odpuszcza. Zdominował myślenie o każdej sferze naszego życia. Zorganizował nam wakacje inne niż zwykle, dba o to, abyśmy zakupy robili z rozwagą, ograniczył nasze funkcjonowanie społeczne, a teraz wpłynie na organizację edukacji. Co zrobić ,żeby nie zniszczył ducha zmian w naszych szkołach? Jak zadbać o potrzeby rozwojowe uczniów w płaszczu wszelkich obostrzeń?

Zebrałyśmy kilka pomysłów wypracowanych w gdańskich szkołach, a tym artykułem chcemy otworzyć forum wymiany dobrych praktyk – dobrych dla całej społeczności.

  1. Po pierwsze wietrzyć i nade wszystko wietrzyć.

W tym roku szkolnym wpuścimy o wiele więcej świeżego powietrza do budynków, otworzymy nigdy nie otwierane boczne drzwi, żeby nie robić niepotrzebnego tłoku, tylko umożliwić sprawną komunikację. Dzieci będą spędzały przerwy na dziedzińcu i boisku. Ten przeciąg potrwa pewnie do pierwszych totalnie deszczowych i błotnych dni.

2. Kiedyś „Szkoła na mieście” , dziś szkoła na łące

To projekt realizowany w jednej z gdańskich szkół. Pochodzi z czasów sprzed pandemii, ale może teraz sytuacja sprawi, że więcej placówek wdroży tę ideę.

Raz w miesiącu Zespół Szkół nr 8 zupełnie pustoszeje: wszyscy uczniowie i nauczyciele wychodzą poza mury szkolne,aby uczyć się na mieście. Podstawa programowa, realizowana jest tego dnia w różnych miejskich przestrzeniach – w parku, na plaży, w lesie, w muzeach, w centrach biznesowych, na uczelniach, w ośrodkach kultury – wszędzie tam, gdzie uczniowie mogą bezpośrednio doświadczyć i lepiej zapamiętać istotne treści z danego obszaru.  Szkoła na mieście odbywa się cyklicznie, a nauczyciele w 2-3 osobowych międzyprzedmiotowych zespołach tworzą wspólnie całodzienne projekty.

Dziś szkoła pewnie symbolicznie przeniesie się „na miasto”, a bardziej wykorzysta otwarte, wolne przestrzenie – łąki, parki, lasy, plaże. Może nauczyciele tak zorganizują swoje lekcje, że nie tylko raz miesiącu, ale wtedy gdy będzie to miało odzwierciedlenie w realizowanych treściach, zdecydują się na aktywne lekcje w plenerze.

3. Jak najmniej wędrowania po szkole

Plany lekcji pewnie już dopięte na ostatnią pinezkę. Jednak zawsze można coś zmienić, jeśli zmiana miałaby przynieść pożytek. Wszelkie wskazania i rekomendacje zakładają, że najlepszym rozwiązaniem dla szkół, jest przebywanie dzieci i dorosłych w niemieszających się ze sobą grupach. O ile w klasach I-III i edukacji przedszkolnej jest to w większości sytuacji możliwe, to w nauczaniu przedmiotowym staje się nierealne. Nawet jeśli dysponujemy taką przestrzenią w szkole, że klasa może przebywać w jednej sali, to i tak nauczyciele będą wędrować po całej szkole. Co możemy zatem zrobić? Żeby ograniczyć liczbę odwiedzanych danego dnia klas, możemy uczyć przedmiotów w systemie blokowym, czyli pogrupować lekcje po dwie, a w starszych klasach nawet trzy.

4. Dotykaj tylko to, co twoje

To będzie zapewne nadrzędna zasada w wielu klasach. O tyle słuszna w dobie pandemii, co mało możliwa do wyegzekwowania wśród młodszych dzieci. Jeśli zechcemy podejść dosłownie i restrykcyjnie do jej przestrzegania, to stworzymy bardzo stresującą atmosferę, wbrew potrzebom wspólnej zabawy i dziecięcej spontaniczności. Możemy uczyć dzieci korzystania tylko z własnych przyborów, ale co z czasem przeznaczonym na zabawę?

Pluszaki, przytulanki i wszelkie przedmioty wykonane z tkaniny zniknęły z placówek oświatowych już na wiosnę. Co zostało? Na przykład plastikowe klocki, które można łatwo zdezynfekować po zabawie albo jeszcze lepiej umyć w misce z wodą i mydłem, a potem zostawić do wyschnięcia na plażowym ręczniku. Zróbmy zatem akcję przynoszenia do szkoły ręczników i misek, a z mycia klocków urządźmy zabawę. Nie zabierajmy dzieciom wszystkich możliwości bawienia się przedmiotami.

5. Plastik wraca do szkół

Wszystkie eko akcje, w które chętnie się włączamy, eliminują plastik z naszego codziennego życia. Jednak dziś sytuacja zmusza nas do innego podejścia w tej kwestii. Ponownie laminarki rozpoczęły intensywną pracę. Co zrobić jeśli chcemy papierową pomoc dydaktyczną wykorzystać w pracy z całą klasą? Jeśli szczelnie otoczymy ją plastikiem, to możemy szybko ją wielokrotnie używać, bo dezynfekcja jest w tym przypadku skuteczna. Gdy jednak plastikowi mówimy stanowcze nie, to pozostają nam papierowe pomoce powielane w dziesiątkach egzemplarzy, żeby starczyło dla każdego, albo tekturowe plansze i inne gadżety, udające się po każdej lekcji na 3 dniową kwarantannę.

6. Dmuchane koło ratunkowe

W salach nie ma już dywanów, które pozwalały dosłownie na rozprostowanie nóg i zajęcie wygodnej pozycji podczas jakże integrujących zadań w kręgu. Czy przez całe 45 minut pozostaniemy zatem na swoich miejscach, siedząc na twardych krzesłach i doskonaląc jedynie słuszną wyprostowaną postawę? Tak bardzo chcieliśmy „odkrzesłowić” nasze szkoły, a tu w czasie pandemii wraca stare… Hmm…, gdyby tak przynieść do klasy dmuchany sprzęt pływający – materace, koła, flamingi i jednorożce? Byłoby jeszcze trochę wakacyjnie, na pewno wygodnie na podłodze i praktycznie w momencie dezynfekcji.

Czy te pomysły mają sens? Czy się sprawdzą? Jak przyjmą je uczniowie? To wszystko się okaże. Możemy próbować rozsądnie i nadal kreatywnie oswajać tę trudną rzeczywistość mając w głowie przekonanie, że wszelkie starania to jak dmuchane koło ratunkowe – może pomóc, ale nikt nie daje gwarancji na powodzenie akcji.

oprac. I. Banaszczyk, A. Tomasik i M. Buda

Sąsiedzi z kamienia, czyli mieszkańcy pewnej kamienicy

„Pan Henio, lokator z poddasza, to nie tylko miłośnik pachnących różowo – fioletowych surfinii, uprawianych w okiennych doniczkach, ale też szczęśliwy właściciel działki rekreacyjnej. W czasach, gdy niejeden Polak marzy o kawałku ziemi na RODOS, pan Henio przyjemnie i owocnie spędza czas w swoim ogródku działkowym. W letnie wieczory przynosi stamtąd bukiet kwiatów dla pani Luizy z parteru, która za taki sąsiedzki przyjazny gest, odwdzięcza mu się kawałkiem szarlotki….. ” itd

Tak mogłaby się zaczynać historyjka o mieszkańcach pewnej kamienicy. Długie, wielokrotnie złożone zdania i niecodziennie używane słowa stanowiłyby wysoki poziom trudności dla dzieci, które mają kłopot z rozumieniem mowy, pamięcią słuchową i koncentracją. Uznajmy zatem, że to zadanie dla odbiorców zaawansowanych w sztuce opowiadania albo starszych dzieci, które lubią ćwiczyć swoją wyobraźnię i nie mają problemów komunikacyjnych.

Pomoce dydaktyczne własnej roboty mają to do siebie, że powstają z potrzeby chwili, dedykowane są konkretnym uczniom i wykorzystywane do określonych celów. Tak jest właśnie w przypadku postaci z kamienia. Powołani ( narysowani) do życia zostali po to, aby zachęcić dzieci do ćwiczenia mowy opowieściowej. Mając pod ręką kolorowych bohaterów możemy wymyślać różnego rodzaju zadania. Takie, które będą rozwijać słownictwo, uczyć poprawnych konstrukcji gramatycznych, wprowadzać wyrażenia przyimkowe, następstwa czasowe, stymulować myślenie przyczynowo- skutkowe. Wszystko po to, aby zwiększać kompetencje narracyjne dziecka.

Jak wygląda nasza pomoc dydaktyczna?

Oto kamienica z kartonu

i jej kamienni mieszkańcy:

Tektura i kamienie to naturalne materiały, które nie tylko są przyjazne środowisku ale wręcz same sprawiają, że chce się je dotykać i bawić się nimi. Dzięki temu nie potrzeba dodatkowej zachęty do żmudnych ćwiczeń, tylko od razu możemy wejść w konwencję zabawy. W przeciwieństwie do zadań wykonywanych na tzw. kartach pracy tu od razu pojawia się interakcja i relacja. Kamienie można wielokrotnie przestawiać, układać. Postaci mogą wędrować po poszczególnych piętrach kamienicy, pojawiać się w oknach, drzwiach, na balkonie, na ławce.

Przystępując do ćwiczeń narracyjnych z dziećmi, które mają trudności werbalne zaczynamy od nazywania, sprawdzamy słownik dziecka i wprowadzamy nowe pojęcia. Tu możemy nazywać postaci, części ich garderoby, akcesoria, elementy budynku, kolory i kształty. Będą to pierwsze zadania na materiale konkretnym. Dopiero później w naszych ćwiczeniach posługujemy się wyrażeniami przyimkowymi ( na balkonie, w oknie, nad drzwiami, przy ławce). Następnie wprowadzamy dynamikę w naszych tekturowo – kamiennych opowieściach i zaczynamy posługiwać się czasownikami.

Pamiętajmy, że kompetencja narracyjna jest ściśle związana z rozwojem kompetencji
poznawczych. Dlatego ważne jest spostrzeganie, pamięć, myślenie, w tym myślenie przyczynowo – skutkowe, logiczne, analityczne, syntetyczne oraz tzw. tworzenie skryptów.

Mowę opowieściową powinniśmy intensywnie rozwijać w wieku przedszkolnym, gdyż badania pokazują, że dzieci z wyższymi kompetencjami w tej dziedzinie łatwiej uczą się czytania i pisania. Jednak nie powinniśmy zaprzestać takich działań edukacyjnych po rozpoczęciu nauki w szkole i to co najmniej z dwóch powodów. Znów badania pokazują, że wiele dzieci idąc do szkoły ma słabe kompetencje narracyjne. Poza tym dalsze rozwijanie umiejętności opowiadania przyczynia się do poprawy w zakresie czytania ze zrozumieniem. ( EMILIA SOROKO, JULITA WOJCIECHOWSKA, Uniwersytet im. Adama Mickiewicza w Poznaniu, KOMPETENCJA NARRACYJNA JAKO OBSZAR NAUCZANIA I OCENY W EDUKACJI) .

Zosia lubi czerwony kolor. Jej sukienka jest czerwona. Dziewczynka mieszka w domu, który ma czerwone…. itd. Wykorzystajmy dobrze kamienne postaci i dopasujmy zadania do potrzeb naszych uczniów.

oprac. Iza Banaszczyk

Pierwsze spotkanie z rodzicami (ZAMIAST WYWIADÓWKI)

Przedstawiamy pomysł na spotkanie z rodzicami, to pierwsze, najważniejsze w nowym roku. Na pewno nasz koncept nie jest uniwersalny, bo przede wszystkim w relacjach z rodzicami powinniśmy pozostać sobą i wykorzystać takie pomysły i metody jakie są bliskie naszej codziennej pracy, zgodne z naszą osobowością, ważnymi dla nas wartościami. Wszystko wedle zasady „nic na siłę”. Spotkanie z rodzicami to nie lekcja i nie przedstawienie, więc nie możemy tu napisać, że proponujemy taki lub inny scenariusz. Zaprezentujemy za to zbiór pomysłów i ważnych aspektów takiego spotkania ułożony w logiczną całość.

PRZYGOTOWANIE:

Oprócz przemyślenia całego spotkania, napisania na kartce najważniejszych punktów, o których nie można zapomnieć, niech najistotniejszym aspektem przygotowań będzie zadbanie o przestrzeń, czyli miejsce, w którym będzie przyjemnie rozmawiać. Najczęściej miejscem tym jest sala lekcyjna. Przyjdźmy wcześniej i zadajmy sobie trud ułożenia ławek w taki sposób, aby wszyscy mieli możliwość spojrzenia sobie nawzajem w oczy, a nie oglądania pleców osób siedzących z przodu. Może to być jeden stół, albo podkowa. Jeśli chcemy budować z rodzicami relacje oparte na dialogu, wzajemnym zrozumieniu i poznaniu, to są to warunki podstawowe dla zintegrowania ludzi jako grupy. Drugi argument, który przemawia za zmianą ułożenia ławek i odejściem od tradycyjnych rzędów to wspomnienia rodziców z ich szkolnych lat, często podszyte dawnym lękiem i niechęcią. Nie wkładajmy dorosłych ludzi ponownie w szkolną formę i pruski dryl. Niech nasze podejście i nasza klasowa przestrzeń będzie już inna, bardziej demokratyczna, otwarta i zachęcająca do budowania społeczności. To tylko ławki, a jednak mogą tyle znaczyć. Hmmmm …. a jeśli pracujemy z klasą przy jednym stole, albo w „podkowie” to w ogóle nie ma o czym mówić i nad czym się trudzić, bo sala jest już przygotowana.

  1. Oto JA wychowawca

Przedstawienie założeń swojej pracy wychowawczej i ważnych informacji formalnych ale w nieformalny sposób. Może w teatrzyku Kamishibai? Kilka prostych rysunków – symboli ( inspirację możecie zaczerpnąć z naszych lekcji myślenia wizualnego – zakładka: myślenie wizualne) i do tego krótka opowieść.

Gwarantujemy, że tak wyposażony wychowawca przyciągnie uwagę słuchaczy i mile ich zaskoczy. A jeśli nie macie teatrzyku to można rysunki sporządzić na planszach w formacie A 3, zrobić prezentację w programie Power Point albo bardzo spektakularnej aplikacji biteable.com .

2. Moje dziecko

Teraz czas na to, aby odezwali się rodzice. Czy zechcą się przedstawić, opowiedzieć coś o sobie? Niekoniecznie taka propozycja spotka się z pozytywnym przyjęciem przez wszystkich. Jest to uwarunkowane kulturowo, zwyczajowo, ale też niektórzy mogą po prostu nie chcieć mówić o swojej pracy, czy podawać jakiekolwiek dane, a sytuacja ekspozycji społecznej może być dla nich tak nieprzyjemna, że od razu popsuje się atmosfera tego spotkania.

Może niech pretekstem do zabrania głosu na forum będzie dziecko, bo ono jest powodem przyjścia na to spotkanie i podmiotem każdego kolejnego w tym roku szkolnym.

Proponujemy zatem rodzicom takie krótkie i bezpieczne zadanie. Spośród rozrzuconych na jednym stole kart każdy rodzic wybiera jeden symbol , który kojarzy mu się z jego dzieckiem, niech skojarzenie będzie pozytywne.

Następnie rodzic mówi imię swojego dziecka i cechy, które kryją się za wybranym symbolem. Tak dowiemy się, ze Franek ma fotograficzną pamięć, a Zosia uwielbia gorącą czekoladę.

Opowiadając o dzieciach przełamiemy pierwsze lody, zapamiętamy kilka imion i cech oraz damy dobry pretekst do dalszych rozmów i wzajemnego poznania się.

Karty z symbolami można pobrać tutaj: https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2016/11/01/karty-z-symbolami/

3. Zasady nie tylko klasowe

Warto też na pierwszym spotkaniu ustalić zasady. Z dziećmi ustalamy je zawsze na początku roku, ale nie robimy tego z rodzicami. A może warto by było zacząć również od tego. Dobry wychowawca, to nie ten, który jest dostępny dla rodziców 24h na dobę i to 7 dni w tygodniu, oczywiście kosztem swojej rodziny i czasu dla siebie. Dobry wychowawca to ten, który tworzy przestrzeń do wspólnego poszanowania. Warto z rodzicami na ten temat porozmawiać. Czego oni oczekują, jakie są ich potrzeby. Odnieść to do swoich oczekiwań i potrzeb. Najprościej zapisać te pomysły i postulaty anonimowo na przyklejanych kartkach i zamocować na tablicy oraz wspólnie omówcie. Na tej podstawie szybko można ustalić zasady. Dzięki temu pojawią się jasne i niezbędne w takich grupowych relacjach granice. Będzie wiadomo jak zareagować w sytuacjach kryzysowych, kiedy, jak i z kim skontaktować się. Z perspektywy czasu i obserwacji zauważam, że wiele frustracji w kontaktach na lini rodzic – wychowawca i odwrotnie wynika z braku ustalonych zasad. Rodzice kierują się swoim szkolnym doświadczeniem, lub doświadczeniem z innych szkół, a wychowawca oczekuje, że oni będą wiedzieć, jakie zasady są w szkole.

Warto na tym spotkaniu pokazać rodzicom jakie zasady zostały wypracowane z uczniami w klasie, może niektóre z nich będą na tyle uniwersalne, że znajdą się w obu zestawach.

I jeszcze, potraktujmy zasady jak drogowskaz i umowę społeczną, a nie niezmienny kodeks jedynie słusznych praw.

O zasadach pisałyśmy też tutaj:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/08/25/zasady-dobre-z-zasady/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2016/09/01/zasady-zasadami-a-w-naszej-klasie-liczy-sie/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/08/31/zasady-na-dobry-poczatek-po-raz-drugi/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Emocje i kolorowy potwór

Są książki z lamusa, z domowej biblioteczki, właśnie kupione w zaprzyjaźnionej księgarni ( pozdrowienia dla Ambelucji, http://www.ambelucja.pl ) i te, które poleci Marta Jankowska jako must have na czas pandemii.

„Kolorowy potwór” Anny Llenas, wydany przez Mamanię ( http://www.mamania.pl) nie jest książką z lamusa, a inne kryteria pochodzenia i przynależności spełniał, bądź już spełnia. O potworze koniecznie trzeba opowiedzieć w wielu wymiarach, bo sama już budowa sugeruje, że płasko i płytko nie będzie.

Otwieramy książkę i od razu wita nas tytułowy kolorowy potwór z niewyraźną miną.

Jest i mała narratorka, która na początku stawia diagnozę 🙂 i informuje potwora o jego dziwnym pomieszanym stanie,

a potem zabiera się za skuteczną pomoc w rozdzielaniu i układaniu poplątanych emocji.

Każda emocja zostaje nazwana, a jej opis jest zarówno poetycki, jak i konkretny. To wielka sztuka tak napisać kilka zdań, aby trafiły do dziecięcej wyobraźni i były oparte na prawdziwym doświadczeniu. Spójrzcie na smutek, który „(…) zawsze za czymś tęskni. Jest łagodny jak morze, słodki jak deszczowe dni.”

Z kolei „Złość płonie czerwienią i jest dzika jak ogień (…) Kiedy się złościsz czujesz się pokrzywdzony…”

Więcej nie zdradzę. Każda emocja ma tu swój kolor i piękną, ze wszech miar adekwatną charakterystykę.

Czytanie i oglądanie ruchomej, stworzonej w konwencji pop – up książki jest cudownym pomysłem na warsztaty o emocjach dla przedszkolaków i klas I-III. Zatem zabieramy książkę ze sobą do przedszkola i do szkoły, a potem wysypuje się cały worek inspiracji do nauki przez działanie oraz do prawdziwego przeżywanie emocji z pełną akceptacją dla ich istnienia.

My na warsztaty przygotowujemy kamienie z kolorowym potworem w emocjonalnym anturażu. Taki kamień może dotknąć każde dziecko, czego nie zrobi z książką, bo mogłoby się okazać, że to są nasze pierwsze i ostatnie zajęcia z tą piękną trójwymiarową publikacją.

Najłatwiej narysować potwory czarnym cienkopisem i pokolorować mazakami typu promarkery, wtedy kolory będą intensywne i niezmywalne.

1.Gdy kamienie wędrują z rąk do rąk, rozmawiamy z dziećmi o tym, z jakimi kolorami kojarzą im się poszczególne emocje. Czy ich smutek również bywa niebieski? Czy złość kojarzy im się z czerwienią? Co czerwonego jest w złości? Czy strach ma kolor szaro – bury? Czy jest taki malutki, bo chce się gdzieś schować? A może jest coraz większy i nadmuchuje się jak balon? Jaką barwę ma najczęściej radość? Gdy pomyślimy radość, to co nam najpierw przychodzi do głowy? A spokój, gdzie go szukamy? Co nas uspokaja? Czy zielony kolor pomaga nam się wyciszyć?

2. Potem zabieramy się wspólnie do pracy i tworzy własne kolorowe potwory. Każde uczucie może mieć swoją barwę, ale i kształt , który nam się z nim kojarzy. Zachęcamy dzieci do zastanowienia się nad każdą emocją po kolei i malowania zgodnie z tym, jak podpowiada wyobraźnia i serce 🙂

3. Teraz warto porozmawiać o przyczynach i skutkach w świecie emocji. Możemy to zrobić najpierw zabawnie i na opak. Przygotowałyśmy kartę z opisami sytuacji i nieadekwatnie dobranymi reakcjami emocjonalnymi. Młodszym dzieciom czytamy te zdania i szukamy wspólnie nieścisłości. Starsi mogą czytać sami i pracować w małych grupach.

4. Zawsze w grupie znajdą się dzieci, które mają trudności w identyfikowaniu i nazywaniu emocji, mogą to być np. dzieci w spektrum autyzmu, z ADHD, zaburzeniami emocjonalnymi o różnej etiologii, niepełnosprawnością intelektualną, po silnych traumatycznych przeżyciach. Wtedy zadanie, w którym bawimy się w paradoksy i szukamy nieścisłości w opisie sytuacji i wyrażonych emocjach trzeba przeprowadzić indywidualnie, tłumacząc na dodatkowych przykładach i uważnie wsłuchując się w to, co mówi dziecko. Wszystkim dzieciom przyda się jeszcze w ramach podsumowania nazwanie uczuć po imieniu. Dlatego przygotowałyśmy kartę do uzupełnienia. Można na niej pisać albo rysować, czy przyklejać stworki obrazujące poszczególne emocje.

5. Różnych rzeczy się boimy, różne sytuacje nas złoszczą i cieszą, mamy swoje własne sposoby na osiągnięcie spokoju i stanu relaksu. Dlatego jeszcze w ramach warsztatów o emocjach warto zebrać indywidualne opowieści o tym, co wzbudza w nas określone uczucia. My robimy to w bardzo prosty i wizualny sposób. Do 5 słoików przyklejamy wycięte z papieru „emocjonalne stwory”.

Następnie siedząc z dziećmi w kręgu pytamy o to, kiedy czują one smutek. Każdą wypowiedź zapisujemy na osobnej kartce i dajemy ją dziecku, aby samo wrzuciło do odpowiedniego słoika. Tak robimy też z radością, strachem, złością i spokojem. Jeśli pracujemy z większą grupą dzieci powinniśmy to zadanie podzielić na etapy i poprzeplatać aktywnością ruchową, która może polegać na ćwiczeniach dramowych i wspólnym pokazywaniu emocji mimiką, gestem i ruchem.

6. Do sytuacji wywołujących poszczególne emocje warto wrócić na kolejnych warsztatach. Wtedy można całe spotkanie poświęcić złości, albo smutkowi. O pomysłach na takie zajęcia pisałyśmy wcześniej:

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2019/02/03/o-strachu/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/03/17/o-zlosci/

https://kreatywnapedagogika.wordpress.com/2017/05/18/o-smutku/

oprac. Iza Banaszczyk i Magdalena Buda

Drogi Czytelniku, 

jeśli podobają Ci się nasze pomysły, wykorzystaj je śmiało w pracy z uczniami, albo podczas warsztatów. Natomiast jeśli chcesz dalej podzielić się tymi materiałami, to wspomnij o naszym blogu i jego autorkach, jako źródle inspiracji.